Polscy rodzice nie interesują się tym, co robią ich dzieci przed komputerami. I to mimo wielu akcji uświadamiających im niebezpieczeństwa, jakie na ich pociechy czekają w sieci. Do tej pory rodziców starały się edukować fundacje, stowarzyszenia, Policja, czy agendy rządowe. Teraz chcą się to robić sami producenci i dystrybutorzy gier
Gry komputerowe to najpopularniejszy sposób spędzania wolnego czasu przez dzieci. 30 proc. 5-latków gra codziennie, a dwie trzecie korzysta z internetu. Tam natknąć mogą się na przemoc, dyskryminację, strach, nagość, hazard, narkotyki, wulgarny język. Mimo że ponad 70 proc. polskich rodziców zdaje sobie z tego sprawę, to - jak wynika z badań Fundacji Dzieci Niczyje - niewiele sobie z tego robią. Tylko co dziesiąty opiekun kontroluje, co maluch robi przed monitorem. Co trzecie dziecko twierdzi, że jego rodziców nigdy to nie interesowało. I to mimo wielu uświadamiających akcji prowadzonych przez fundacje, stowarzyszenia i policję. Teraz problem dostrzegli producenci gier.
Wczoraj razem z pełnomocnikiem rządu ds. równego traktowania Elżbietą Radziszewską przedstawili Kodeks Dobry Praktyk. Przewiduje on oznakowanie wszystkich gier komputerowych symbolami (tzw. PEGI). Mają one informować rodziców, dla jakiej grupy wiekowej przeznaczony jest program (będzie pięć progów: 3, 7, 12, 16 i 18 lat) oraz o zagrożeniach w nim czyhających (np. wulgarny język).
Podobne oznaczanie już istnieją, ale jak rodzice ich nie zauważają. Między innymi dlatego, że są czarno-białe. - Nowe symbole będą wyraźniejsze i zgodne ze standardami Unii Europejskiej - mówi Dominika Urbańska-Galanciak ze Stowarzyszenia Producentów i Dystrybutorów Oprogramowania Rozrywkowego. Np. oznaczenia dotyczące grup wiekowych będą w kolorystyce "ulicznych świateł" - od zieleni (gry dla najmłodszych), przez żółć, po czerwień (dla najstarszych).
- Gry dla 16- i 18-latków, najbardziej niebezpieczne dla najmłodszych, stanowią aż 16 proc. wszystkich gier na polskim rynku. Dzięki nowym symbolom rodzice je łatwiej rozpoznają - dodaje Urbańska-Galanciak.
Producenci i dystrybutorzy gier zobowiązali się do wprowadzenia nowych oznaczeń od września tego roku. W połowie wakacji mają też wystartować z kampanią informującą o zagrożeniach w grach. Urbańska-Galanciak mówi: - Będą m.in. spoty telewizyjne, billboardy, kampania w internecie, a także szkolenia dla rodziców i opiekunów o tym, jak dbać o bezpieczeństwo dziecka przed monitorem.
Edukować - ale o zagrożeniach czyhających na dzieci w internecie - zamierzają też operatorzy sieci (m.in. TP S.A.), a także największe portale internetowe. Porozumienia w tej sprawie zostało już zawarte.
- To kroki milowe w staraniach o wzrost świadomości niebezpieczeństw u rodziców - mówi Rafał Lew-Starowicz z Biura Pełnomocnika Rządu ds. Równego Traktowania. - Te inicjatywy nie były odgórnie narzucone przez urząd, ale wyszły od samych firm.
Ale jaki interes mają w tym producenci? - Zależy nam, żeby do dzieci trafiały odpowiednie zabawki, a 3-latek nie bawił się "scyzorykiem". A tak właśnie się dzieje. W świadomości społecznej utrwala się wizerunek, że gry to tylko przemoc, nagość i wulgarny język - tłumaczy Urbańska-Galanciak.
Łukasz Wojtasik, koordynator Akademii Bezpiecznego Internetu, programu Fundacji Dzieci Niczyje: - Dobrze, że edukowaniem rodziców zajęły się firmy. Nowe oznaczenia na grach faktycznie świetnie sprawdzają na Zachodzie. Bardzo ważne, że w samą kampanię informacyjną chcą się też zaangażować dystrybutorzy, bo to często właśnie od sprzedawcy zależy, jaką grę doradzi rodzicowi.