Od kilku dni młody ratownik medyczny z Gdańska szuka pieniędzy na lek, który może uratować mu życie.
- Państwo dopłaca do leczenia osób uzależnionych, z marginesu społecznego - mówi rozgoryczony Kuba Matys. - A ja, choć sam ratuję innych, stałem się dla ustawodawców osobą drugiej kategorii. Tylko dlatego że tak jak wielu innych pracowników służby zdrowia - musiałem podjąć pracę na kontrakcie.
Miejska Stacja Pogotowia Ratunkowego w Gdańsku zatrudnia na kontraktach 90 lekarzy i ratowników medycznych. Każdy z nich codziennie narażony jest na groźbę zakażenia HIV. Kuba Matys nie jest pierwszym pracownikiem, który musi szukać pieniędzy na leki ratujące życie.
- Jeśli pracownik ma umowę o pracę, płaci pogotowie - twierdzi Mariola Kubiak, kierująca MSPR w Gdańsku. - Skonsultowałam się z prawnikiem - nie mogę płacić za osoby zatrudnione bez umowy.
Znowelizowana przez Sejm i obowiązująca od stycznia br. ustawa o chorobach zakaźnych mówi jednoznacznie: za profilaktyczne leczenie lekarzy, pielęgniarek, ratowników medycznych, policjantów zagrożonych w czasie pracy zakażeniem HIV płaci pracodawca lub osoba zlecająca pracę. Pół biedy, jeśli pracodawcą jest szpital lub przychodnia. Gorzej, gdy pacjentem zajmuje się pracownik kontraktowy. Pozostali pacjenci dostają leki za darmo.
- Powiem krótko i dosadnie - to paranoja - denerwuje się jeden z pracowników Pomorskiego Centrum Gruźlicy i Chorób Zakaźnych. - Panienka z ulicy lub narkoman mają więcej praw niż ludzie ich ratujący.
Już w marcu br. lekarze zaalarmowali o dziwnych przepisach wicewojewodę pomorskiego Michała Owczarczaka. - Problem jest szerszy i nie dotyczy tylko pracowników kontraktowych - wyjaśnia dr Jerzy Karpiński, pomorski lekarz wojewódzki. - Teoretycznie szpital nie ma prawa wydawać leku osobom, którym wydarzył się wypadek w pracy, jeśli przełożony nie potwierdzi, że za lek zapłaci. Czasem do zakłucia igłą, używaną przez osobę zakażoną, dochodzi w środku nocy. A tu liczy się czas podania leku - im szybciej, tym lepsza ochrona. Ważne są pierwsze godziny! Czy osoba zagrożona zakażeniem za każdym razem powinna wyciągać z łóżka dyrektora szpitala lub komendanta?
Do dziś Ministerstwo Zdrowia nie zareagowało na list. Na wysłany wczoraj z redakcji e-mail w tej sprawie, poprzedzony telefonem, również nie dostaliśmy odpowiedzi.
Okazało się jednak, że nie wszędzie zatrudnieni na kontraktach pracownicy służby zdrowia muszą sami płacić za leki antyretrowirusowe. W Szpitalu Wojewódzkim w Gdańsku dyrekcja refunduje zwrot kosztów specyfików dla lekarzy i pielęgniarek, niezależnie od formy zatrudnienia.
- Pogotowie w Gdańsku powinno rozważyć zwrot kosztów leku - przyznaje dr Jerzy Karpiński.
Znany pomorski prawnik, członek Trybunału Stanu, mec. Roman Nowosielski mówi krótko: - Nie może być tak, że ktoś, kto naraża życie dla ratowania drugiego człowieka , jest za to karany. Osoba zatrudniona na kontrakcie w pogotowiu nie kupuje karetek, sprzętu medycznego. Ten, kto zawiera z nią umowę i zleca pracę, musi zadbać o bezpieczeństwo pracownika. Uważam, że przed sądem ratownik ma szansę na odzyskanie pieniędzy.
Na razie jednak Kuba potrzebuje regularnie brać drogie leki. Wczoraj po południu zadzwonił do redakcji ojciec ratownika. Powiedział, że lekarze obiecali, iż mimo braku opłat nadal będą dawać leki Kubie.
Może się ubezpieczyć
Z dr Anną Marzec-Bogusławską, dyrektor Krajowego Centrum ds. AIDS, rozmawia Dorota Abramowicz
Ratownik medyczny nie ma prawa do darmowych leków, chroniących przed chorobą, którą mógł się zarazić w pracy. Dlaczego?
To nie jest pytanie do mnie. Tak mówi ustawa, a ja nie jestem jej autorką. Jeśli dochodzi do wypadku związanego z miejscem pracy, płaci pracodawca. Jeśli poza miejscem pracy - Ministerstwo Zdrowia poprzez Krajowe Centrum ds. AIDS.
Co ma wobec tego zrobić ten ratownik?
Jeśli sam dla siebie jest pracodawcą, musi kupić lek.
A jeśli go nie stać? Ponad dwa miesiące musiałby zarabiać na pełną dawkę.
Stoję na stanowisku, że najważniejsze jest dobro pacjenta. Szpital mógłby ten lek wypożyczyć i domagać się zapłaty w późniejszym terminie. Ratownik, podejmujący pracę na kontrakcie, powinien się także zastanowić nad ubezpieczeniem przed konsekwencjami zakażenia podczas pracy.
Nie uważa Pani, że dla państwa taniej jest dawać darmowe leki ratownikom niż potem leczyć ich przed skutkami choroby?
Ratownicy, jako osoby związane z medycyną, powinni sobie zdawać sprawę z niebezpieczeństw związanych z pracą.