Wątek: Co sądzicie o katolickich ośrodkach leczenia uzależnień?
bozka
avatar
nowicjusz
nowicjusz
postów: 9

Posted:
15.kwi 2008 - 23:01

Chłopak mojej córki trafił do ośrodka prowadszonego przez zakon franciszkanów.

Wspieram jego matkę, która samotnie wychowuje piatkę dzieci. 18-latek oprócz uzależnienia narobił sobie niemałych kłopotów z art. 59 ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii (dilerka). Szkoda mi żółtodzioba, bo to wrażliwy chłopak, który miał w dzieciństwie "pod górkę" i ... całe życie przed nim. Tyle tytułem wstępu.

Od rodziców narkomanów, którzy byli w różnych ośrodkach, słyszałam akurat niepochlebne opinie o katolickich ośrodkach. Negatywnie mówili o atmosferze, o "psychiatrycznych" zachowaniach kadry, o gnojeniu pacjentów... Trudno mi było przesądzić, na ile są one wiarygodne, na ile skażone współuzależnieniem.

Jednak po trzech tygodniach pobytu chłopaka w ośrodku zaczynam podejrzewać, że może być to prawda. Kontakt rodziny z tym ośrodkiem jest "trudny". Osoba odbierająca telefon(nie wiem, kto to jest, bo się nie przedstawia) jak też terapeuci - zwyczajnie niemili. Informacje o stanie chłopaka są lakoniczne. Nie mówią nic o opnii psychologa i psychiatry, poza tym, że był badany. Ignorują prośby matki o wysłanie zaświadczenia, że syn przebywa w ośrodku. Potrzebne jest ono do szkoły i placówki pomocy społecznej. Najpierw mówi, że informacja zostanie przekazana pacjentowi i on będzie wiedział, co ma zrobić. To znów ktoś inny - że instytucje te powinny zwrócić się z prośbą o przesłanie takowych zaświadczeń. Tymczasem ich przedłożenie leży w interesie matki (otrzymywała zaliczkę alimentacyjną) i chłopaka (szkoła jest gotowa zaliczyć mu III klasę LO mimo obsencji w II semestrze, aby przystapił tylko do samej matury po opuszczeniu ośrodka, a może również zakładu karnego (?????). Matka nic złego nie zrobiła, tymczasem czuje się jakby była za coś karana przez kadrę ośrodka. Stara się być miła, taktowna, ale nie może się dogadać, nawiązać porozumienia, nabrać zaufania.
Ośrodek istnieje od 2004 roku i (podobno) terapię ukończyło w nim tylko 4 osoby. To b. prawdopodobne, bo znalazłam w necie inf. o tym, że rok temu takich osób było dwie.
Po 1,5 tyg. pobytu chłopak opuścił ośrodek na swoją prośbę. Nie miał pieniędzy, bo za kieszonkowe, jakie dostał, opłacił testy robione na wejściu. Dostał pare złotych na busa, aby dojechać do najbliższego miasta. Poprosił ekspedientkę, aby zadzwoniła do mnie. Oddzwoniłam. Płakał. Mówił, że nie wytrzyma, że atmosfera jest fatalna.... Wiem! Powiecie, że to narkomański kryzys. Biorę to pod uwagę. Chłopak po rozmowie ze mną wrócił natychmiast do ośrodka. Na piechotę. Minął tydzień. Czy to był kryzys, czy może to ośrodek nie dla niego???
Mie jest jednak silnie uzależniony. Mówił, że palił marihuanę, że nie miał ciągów. Po opuszceniu aresztu śledczego nie miał kłopotu z utrzymaniem abstynencji. Pojechał na leczenie - według mnie - zmotywowany. Mówił że chce się zmienić, płakał, przepraszał matkę i swoją dziewczynę.
Zanim wyjechał, był w poradnii "Powrót z U", rozmawiał z psycholog. Twierdziła, że szybko nawiązał kontakt i jego ambulatoryjna terapia mogłaby dać dobre efekty. Z obawami, ale jednak zdecydował się na ośrodek, zrezygnował ze zdawania w maju matury, aby m.in. radykalnie odciąć sie od środowiska (dużo jego kolegów pali zioło).
Matka jest zaniepokojona. Ja znalazłam już ośrodki dla młodzieży, gdzie deklarują, że go przyjmą. Znam wielorakie powody, dla których nie powinno się go przenosić, że im trudniej w ośrodku, tym skuteczniej. Watpliwości jednak gryzą... Stąd moje pytanie o katolickie placówki...
Będę wdzięczna o opinie.
Lessa
avatar
neofita
neofita
postów: 237

Posted:
16.kwi 2008 - 13:08

Każdy ośrodek może być dobry byle pomógł danej osobie icon_wink

"Lepiej zginąć jak jastrząb niż żyć jak kurczak" icon_wink
jozefaa
avatar
neofita
neofita
postów: 787

Posted:
16.kwi 2008 - 19:26

Jak tak się źle się czuje czemu nie ma co się dziwić bo to raczej normalne jest na początku leczenia to nie jest nie niepokojące moim skromnym zdaniem. Ale jak nie ma kontaktu dobrego mama z kadrą i ją zbywają to ja bym interweniował bo to moim zdaniem jest niepokojace. Gdzie ten ośrodek? Ja jeżeli chodzi o ośrodki katolickie to znałem tylko z dobrej strony zwłaszcza jak go prowadzą Franciszkanie np. w Chęcinach. Ale jak wiadomo wszędzie można znaleźć czarna owcę. Więc napisz o jaki ośrodek chodzi ok. to może więcej informacji uzyskasz o nim.

Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali
Jan Paweł II, częstochowa, 18.VI.1983

Nie potrafi przebaczyć innym, kto sam nie zaznał przebaczenia.
Jan Paweł II, Z przemówienia do młodzieży, Watykan, 1999 r.
bozka
avatar
nowicjusz
nowicjusz
postów: 9

Posted:
17.kwi 2008 - 09:04

Do józefaa!

Jeśli znasz ośrodek w Chęcinach, to podziel się opinią (ewentualnie na priva)!!! Czekam.

Chłopak jest właśnie tam. Mam nadzieję, że u niego kryzys minął. Przed killkoma dniami terapeutka powiedziała jego mamie, że nic nie mówi o wyjściu i zmianie ośrodka. Niepokój jednak pozostał. Jeśli to placówka nie dla niego, to - myślę - lepiej chyba zmienić na początku terapiii. Pojechał z dobrym nastawieniem, ale jeśli to nie trafione miejsce, stracić może wiarę w mozliwość wewnętrznej przemiamy. Jakby telepatycznie, intuicyjnie czuję, że jego stan psychiczny jest kiepski. Czy zawsze początek leczenia to dla pacjentów dół?
Ciążyć mi zaczyna ta sytuacja. Czuję, że chłopak ma do mnie duże zaufanie, że jestem dla niego autorytetem. Mało! Postrzega mnie za osobę ze swojego otoczenia, która ma największy potencjał, aby mu pomóc. Tylko na litość nie odbierajcie tych słów, jako pychy z mojej strony! To nie tak!

Jak mam zdobyć zaufanie kadry ośrodka??? Prosiłam, aby poinformowano chłopca, że może wskazać inne osoby poza matka do kontaktowania sie w jego sprawach, ale bez skutku. Słyszę tylko książkowe teorie o wychodzeniu z uzależnienia... Nie lubię schematyzmu. I mam ograniczone zaufanie do zamkniętych placówek i zamknietych społeczności. Ach! Wiem, że sytuacja jest nietypowa. Pozdrawiam.

PS. Moich wypowiedzi na forym proszę nie traktować jako krytyki, czy poważania opionii ośrodka pod Kielcami.
KARO
avatar
moderator
moderator
postów: 1018

Posted:
17.kwi 2008 - 09:41

Na początek podkreślę, że jestem od dawna na zdecydowane "NIE" jeśli chodzi o wszelkiego rodzaju organizacje religijne, ale tutaj myślę, że nie jest to kwestia tego, że ośrodek jest prowadzony przez franciszkanów. Tego typu sytuacje zdarzają się także w ośrodkach monarowskich i placówkach prywatnych, więc wydaje mi się, że nie ma co postrzegać zdarzenia przez pryzmat wiary.

Z tego co piszesz wynika, że chłopak chce się leczyć. Czy ten konkretny ośrodek może być miejscem "nie dla niego"? Jak najbardziej. Placówka stacjonarna powinna zostać dobrana wspólnie z terapeutą, biorąc pod uwagę stan pacjenta, zażywane środki, wiek, rodzaj i etap uzależnienia, a także podejście do spraw religii, jeśli mówimy o tego typu placówkach. Nie powiem, że lepsza dla chłopaka byłaby terapia ambulatoryjna dzienna, bo tutaj widzę ona sam czuje, że woli odciąć się od środowiska, w którym przebywa na codzień, co moim skromnym zdaniem jest poważnym krokiem ku leczeniu.

Przede wszystkim: leczenie nie polega na gnojeniu pacjenta i nikt mi nigdy nie wmówi, że im trudniej na początku tym lepiej, bo chodź pierwsze tygodnie praktycznie zawsze są ciężkie, decyzja o opuszczeniu ośrodka nie zawsze musi być spowodowana załamaniem czy sytuacją z gatunku "odwidziałomisię". Coś takiego, to jedynie zamiatanie pod dywan chorej atmosfery miejsca, albo tłumaczenie nieznajomości tematu, czy też braku podejścia indywidualnego do problemu danej osoby. Tak, jak nie można nikogo zmusić do leczenia, tak i sam pacjent nie powinien zmuszać się do pobytu w miejscu, które najwyraźniej nienajlepiej na niego wpływa. Oczywiście nie chodzi o to, żeby za każdym razem gdy komuś coś nie pasuje zabierać dzieciaka i zmieniać placówkę, ale wydaje mi się, że w tym wypadku warto skonsultować się z terapeutą i przenieść młodego do ośrodka chociażby monarowskiego, zanim będzie za późno. Czyli co? Sprawdzić, porozmawiać zarówno z chłopakiem, jak i z kadrą placówki.

Także szczerze nie lubię schematyzmu i uważam, że jest on największym wrogiem skutecznej terapii i pomocy, ludziom zwłaszcza młodym, bo w ich przypadku "zagubienie" i brak odpowiedniego dotarcia do człowieka są o wiele bardziej brzemienne w skutkach, niż w przypadku osób starszych, które mają już jakoś tam ukształtowane spojrzenie na świat i życie (mniejsza, spaczone czy nie).

Podsumowując ten lekko chaotyczny i może trochę nielogiczny, bo pisany na szybko (z braku czasu) post: Bozka, jakby więcej ludzi miało podejście i myślenie podobne do Twojego, może dałoby się zapobiec wielu tragediom.




jozefaa
avatar
neofita
neofita
postów: 787

Posted:
17.kwi 2008 - 14:27

Ośrodek w Chęcinach !! Jest ktoś, kto może podzielić się swoim doświadczeniem jeżeli chodzi o w/w ośrodek? Ja ma pozytywne doświadczenia, chociaż nie przyjęto tam mojego syna na leczenie z powodu braku miejsc dla osob ,które leczą sie kolejny raz, mieli tam za mało osób leczących się pierwszy raz i chcieli wyrównać stan że się tak wyrażę, trochę mnie to zdziwiło, ale taka decyzja była podobno terapeutów i społeczności. A zdziwiłem się dlatego że pierwszy raz spotkałem się z taką sytuacją że przyjęcie do ośrodka było uzależnione tym czy pierwszy czy kolejny raz ktoś się leczy? A nie czy chce sam podjąć leczenie. I to mnie tylko zdziwiło wtedy. Inne wszelkie wiadomości dotyczące tego ośrodka były pozytywnie przeze mnie przyjmowane, nie było negatywnych sygnałów.

Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali
Jan Paweł II, częstochowa, 18.VI.1983

Nie potrafi przebaczyć innym, kto sam nie zaznał przebaczenia.
Jan Paweł II, Z przemówienia do młodzieży, Watykan, 1999 r.
raven78
avatar
nowicjusz
nowicjusz
postów: 2

Posted:
17.kwi 2008 - 16:33

Hej. Jestem Neofitą ośrodka w Chęcinach. Terapię swoją skończyłem tam ponad rok temu z czego jestem dumny i szczęśliwy, że po tylu latach piekła zacząłem żyć jak normalny, trzeźwy człowiek. Leczyłem się w ośrodku dwa lata i nikt mnie nigdy nie zgnoił!!! Terapię w innych ośrodkach podejmowałem kilka razy, lecz szybko z nich rezygnowałem ponieważ nie odpowiadały mi te ośrodki. Zbyt liczne były tam społeczności nikt sie mna nie interesował, nie zagadał, czułem się samotny, klimat nie ten, a do tego zawsze sobie tłumaczyłem że dam sobie rade sam. Pójde do pracy, szkoły i będzie dobrze. Lecz zawsze wracałem do picia i ćpania. Po jakimś czasie rodzina wynalazła SAN DAMIANO no i pojechałem tam nawet nie wiedziałem że to katolicki ośrodek. Oczywiście jak zobaczyłem że to na terenie klasztoru to okrzyczałem matkę za to że mnie do jakis księży przywiozła, a ja to za wielkiej wiary nie byłem. Społeczność przyjeła mnie. Dostałem swojego opiekuna, który mnie wprowadzał w życie ośrodka. Zawsze ktos przy mnie był z kim mogłem porozmawiać kiedy się żle czułem. Wogóle atmosfera była inna niż w poprzednich ośrodkach. Mała społeczność. Terapia moja była ciężka i trudna nie raz poddawałem się chciałem wyjechać wrócić na bajzel. Za każdym razem społeczność i terapeuci o mnie walczyli żebym nie wyjechał. Pamiętam społeczność gdzie były z cztery terapeutki a ja już miałem decyzję o wyjeżdzie, a one mnie uratowały za co im dziękuje. Te dwa lata były dla mnie cięzkie, jednak opłacało się teraz jestem wolny. A co do terapeutów to powiem że nigdy przez 29 lat jak żyje nie spotkałem tak otwartych, życzliwych, pomocnych mi osób. Wiem że do którego z nich bym się nie zwrócił zawsze dostane od nich wsparcie i pomoc i też tak było podczas mojej terapi. Dzieki San Damiano ŻYJE, nie siedzę w więzieniu, nie mieszkam w noclegowni, nie żebrze na ulicy, nie kradnę w sklepach żeby mieć na działke, ani nie krzywdzę rodziny i bliskich mi osób. Za to uczciwie pracuje, uczę się-za niedługo matura i studia oczywiście, buduje swój dom, mam wielu trzeźwych przyjaciół, cieszę się trzeźwością. Razem z neofitami założyliśmy w Kielcach AN gdzie spotykamy się współnie na mitingach żeby sobie wzajemnie pomagać. Znam kilka ośrodków z relacji swoich znajomych i wiem że choć wielu neofitów z nich wychodzi jednak duży procent wraca do nałogu. Nas jest jak dotąd pięciu. Za nie długo kończy terapie jeszcze dwie osoby. Powiem że nie ilość, a jakość się liczy. Niikt z nas nie bieże. Chłopaki studiują, zakładają rodziny, rozkręcają swoje firmy, uczciwie pracują i co najważniejsze są 100% trzeźwi. Cóż więcej mogę powiedzieć o SAN DAMIANO-najlepsze miejsce żeby zmienić swoje narkomańskie życie i być wartościowym człowiekiem.

Jeśli chce ktoś się dowiedzieć coś o SAN DAMIANO to zapraszam na GG mój nr.10266239 mój email: raven78@inbox.com zapraszam

Strona ośrodka http://www.tera...ciszkanie.pl/

Pozdrawiam. Neofita San Damiano Rafał
raven78
avatar
nowicjusz
nowicjusz
postów: 2

Posted:
17.kwi 2008 - 17:05

Hej. BOZKA jesli mama chce się dowiedziec konkretów na temat swojego syna to proponuje żeby zadzwoniła do ośrodka i dowiedziała się kiedy terapeuta indywidualny tego chłopaka ma dyżur i wtedy zadzwoniła. Gwarantuje ze terapeuta indywidualny powie mamie wszystko o jego stanie. Myślę tak sobie że nie Jesteś w temacie. Nie wiesz jak wygląda terapia w społecznościach terapeutycznych i troche panikujesz po opowieściach "rodziców narkomanów". Jak mama tego pacjenta chce porozmawiać z inną matką narkomana co sie w Chęcinach leczył to daj znać przez e mail albo na GG to dam jej telefon do swojej mamy. Zaufaj i nic się nie bój narkusek jest w dobrych rękach. Od niego teraz zależy czy sie będzie leczył czy nie, a społeczność napewno go będzie wspierała w trudnych chwilach jeśli tylko wykaże chęć zmiany. Za niedługo pewnie będzie w Chęcinach zjazd rodziców i mama zobaczy swojego syna, zapozna się ze społecznością zobaczy jak tu u nas miło :)

Pozdrawiam Neofita San Damiano Rafał



napisany przez: raven78, 17-04-2008 - 18:16
shiva
avatar
neofita
neofita
postów: 295

Posted:
17.kwi 2008 - 17:57

Hej Bozka,

co do cytatu wyzej:

raven78...... Myślę tak sobie że nie Jesteś w temacie. Nie wiesz jak wygląda terapia w społecznościach terapeutycznych i troche panikujesz po opowieściach "rodziców narkomanów".


Zaufanie jest dobre kontrola jest lepsza. A nie trzeba przejsc samemu przec cpanie i leczenie zeby miec pojecie.
To, ze ktos sie zastanawia nad warunkami w jakich druga osoba przebywa, nad jej stanem zdrowia i ducha i denerwuje sie po kilku nieudanych probach uzyskania informacji to calkiem normalne zachowanie.

Co do innych propozycji jak rozmowa z matka innej osoby czy z terapeuta przez telefon w godzinach dyzuru to jestem za.
Jak cie wyganiaja drzwiami to wejdz oknem. Sa niestety osoby i to nie tylko w osrodkach ale rowniez w innych instytucjach, ktore nie nauczyly sie jeszcze pewnych rzeczy i nie maja ochoty na jakies tam udzielanie informacji (przyklad z zycia wziety: informacja na Okeciu siedzi baba z bulka w zebach i gazeta ignorujac pytania podroznych).

To, ze 3 osoby sa niemile nie oznacza ze kolejne 3 beda sie zachowywaly w ten sam sosob. Dlatego nalezy probowac do skutku.

Natomiast jesli chodzi o to czy lepsze sa insytucje katolickie czy tez inne to jak Karo pisze: podobne sytuacje mozna spotkac wszedzie niezaleznie od tego przez kogo osrodek jest prowadzony.
Proponuje przetestowac sposob z telefonem podczas dyzuru jesli sie nie uda nalezy zadzwonic troche wyzej a jesli nic nie pomoze zawsze mozna zmienic osrodek.

powodzenia

Shiva

bozka
avatar
nowicjusz
nowicjusz
postów: 9

Posted:
17.kwi 2008 - 18:56


icon_smile icon_smile icon_smile icon_smile icon_smile icon_smile icon_smile icon_smile icon_smile

Dzięki Rafale!!!! Dzięki Jósefaa!

Rozświetliliście sytuację. Jakby promień słońca przebił chmury...
Wdzięczna jestem za szybką odpowiedź! Zwłaszcza post od Ciebie Rafale jest dla mnie cenny. Internet to rewelacja w komunikowaniu. Czy bez wirtualnych wici nawiązałabym kontakt z neofitą z "młodego" ośrodka na drugim końcu Polski? Tym bardziej, że forum to żywy, spontaniczny kontakt. Dzięki też za Twoje świadectwo. Gratuluję! Trzymaj się chłopie! Odezwę się do Ciebie na gg i przekażę kontakt mamie chłopca.
Jasne, że jestem zielona! Razem z chłopakiem wypłynęłyśmy na tę wodę całkiem nieprzygotowane (myślę o mamie chłopca, jego dziewczynie a mojej córce oraz o mojej skromnej osobie). Zapewniam że edukujemy się wytrwale! Dużo mi dała lektura tego forum. Rozmawiam też z terapeutami uzależnień, z pytaniami walę do telefonów zaufania... Jednak ja tak mam, że nie wystarczy mi, że się dowiem, ale muszę zrozumieć. Jestem mało podatna na dogmaty.
Z mojego skromnego doświadczenia wynika, że ważnym elementem jest przygotowanie do podjęcia takiej terapii zarówno pacjenta, jak również jego bliskich. Początki sa trudne, ale ważne
Tyle mądrzenia się!

Teraz do karo

Pewnie mamy między sobą "przepaść" pokoleniową, ale czuję, że funkcjonujemy na podobnych falach. Czytając to forum intensywnie wieczorami, zwróciłam uwagę na Twoje posty. Rozpoznałam bratnią duszę. Toteż ucieszyłam się, że dałaś głos na wątku, który założyłam.
Odezwij się na mój mail b.matejek@siedlecki.pl i podaj swoje gg na wypadek, gdybym miała pytanko do osoby, która jest "w temacie".
PS. Fajne fotki robisz. W podobnym klimacie, jak moja córka. Trzymaj za nią kciuki, bo pisze 5 maja maturę. Nie jest jej łatwo. Chłopak zafundował jej sporo nerówy i łez. Staram się, aby z tej lekcji wyciągnęła swoją korzyść. Może to ważniejsza lekcja niż te z przedmaturalnymi powtórkami...




KARO
avatar
moderator
moderator
postów: 1018

Posted:
17.kwi 2008 - 19:31

Bozka, masz mój numer gg na mailu i wiadomości prywatnej, proszę o kontakt icon_smile



bozka
avatar
nowicjusz
nowicjusz
postów: 9

Posted:
17.kwi 2008 - 20:31

icon_biggrin icon_smile icon_wink icon_lol icon_lol icon_lol icon_lol icon_lol

Do kadry ośrodka "San Damiano"!!!!!!!

Wiem, że dotknął i oburzył Was mój post na forum. Spróbujcie zrozumieć, że był dla mnie w pewnym stopniu wentylem, prośbą o wsparcie i radę. Po to jest forum, aby się wspierać i wymieniać doświadczeniem, prawda? Osrodek to element społecznej rzeczywistości i nie widzę powodów, dla których miał by być tematem tabu.
Mam nadzieję, że wyjaśnimy sobie wszytko. Zamiast się fochać - zrozumcie, że ośrodek nie może być twierdzą, samotną wyspą. Świat jest przedziwny i zdarzają się osoby, które wyłamują się ze schematów i burzą mury, aby robić to, co uważają za słuszne, dobre i właściwe. Rozumiem, czym umotywowany jest Wasz brak otwartości, ale zostawcie choć dziurkę... na promyczek dobroci i miłości.

Jeśli kogoś w jakikolwiek sposób uraziłam teraz i wcześniej - PRZEPRASZAM. Nie było to moim zamiarem. Już taka jestem, że ... co w sercu to na języku.

Przypominam, że w drugim moim poście w tym temacie umieściłam PS. aby nie traktować mojej wypowiedzi, jako podważania opinii o ośrodku.

Liczę, że nie będziemy dalej wojować ze sobą, tylko współpracować... rozumieć się coraz lepiej i cieszyć się ze zdrowienia chłopaka.

- Praca z osobami uzależnionymi jest silnie obciążająca. Podejrzewam, że potraktowano cię standardowo. Nie znają Cię, nie wiedzą, że Twoja osobowość wykracza poza schematy - tłumaczyła mi Inga, psycholog, terapeuta uzaleznień, z którą znam się od lat.
Pewnie z 10 lat minęło od czasu, gdy zaprosiłam ją do redakcji na dyżur, gdy ciągnęłam kampanię dotyczącą (nomen - omen) zagrożenia narkotykami. Wtedy też burzyłam schematy i spokój policji, dyrektorów szkół, którzy zgodnie twierdzili, że problem narkotyków u nas nie występuje. Nadsyłali oburzone listy do rekacji, że ich szkalujemy itp.
Przez lata temat narkotyków i narkomanii mnie jakoś omijał. Aż w naszym życiu pojawił się "chłopak"...

Na marginesie: Jestem dziennikarką regionalnego tygodnika. Uważam, że jawność wnosi wiele, oczyszcza relacje miedzyludzkie i społeczne. Nie żałuję, że odezwałam sie na forum. To przełamało napiętą sytuację. Dziękuję terapeutce z "San Damiano", że do mnie zadzwoniła.

Wiem, że komunikowanie się z rodzinami i bliskimi pacjentów to dodatkowe obciązenie, że w centrum Waszej uwagi są i powinni być " nasze narkotki", ale ośrodek nie jest ... samotną wyspą. Nie można też wszystkiego sprowadzać do diagnozowania syndromów "uzależnienia" i "współuzależnienia". Unikajcie wypaczenia zawodowego...

Pozdrawiam i mam nadzieję, że się zaprzyjaźnimy w trakcie trzeźwienia pewnego 19-latka. Przekażcie mu życzenia urodzinowe ode mnie i całej naszej rodziny.



jozefaa
avatar
neofita
neofita
postów: 787

Posted:
17.kwi 2008 - 21:07

Witam bozka. Podobny problem mieliśmy z żoną jak poszliśmy do LO syna i powiedzieliśmy że są narkotyki i że w jego klasie tylko 3 osoby nie ćpają. To nie wierzyli ale za naszą namową zrobili spotkanie z przedstawicielem MONAR-u. To jest normalnie fatum, zmowa milczenia w każdej instytucji. Normalnie zamykaja oczy aby nic nie widzieć. Dziwili się nam że tak otwarcie o tym mówimy i że oficjalnie zabieramy syna i mówimy ze idzie na leczenie do ośrodka. Zgroza jak ćpają i sie zabijają to udają ze nie ma problemu a jak się ratują to dziwią się, wszystko do góry nogami hi hi. Pozdrawiam i powodzenia dla Was oraz chłopaka córki, będzie dobrze miejmy nadzieję.

Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali
Jan Paweł II, częstochowa, 18.VI.1983

Nie potrafi przebaczyć innym, kto sam nie zaznał przebaczenia.
Jan Paweł II, Z przemówienia do młodzieży, Watykan, 1999 r.
KARO
avatar
moderator
moderator
postów: 1018

Posted:
17.kwi 2008 - 21:36

Szkoły wolą nie widzieć i nie reagować, żeby nie wyszło na jaw, że mają na swoich korytarzach osoby uzależnione, może nawet dilerów. Dobre imię, statystyka, polityka - a wszystko to kosztem zdrowia i życia ludzi.

Jak przypomnę sobie moje LO (z którego na szczęście wyniosłam się po I klasie) i to ich zamykanie problemów w składzie na szczotki, to łapię agresję na głupotę niektórych ludzi.

Ale znowu robi nam się polityczny offtop.

A tak wracając na koniec: Bozka, nie sądzę, żeby ktoś poczuł się urażony. Forum służy do wymiany opinii i jeśli ktoś nie potrafi uszanować odmiennego zdania, to ma problem z podstawą komunikacji międzyludzkiej. Swoją drogą, masz rację co do burzenia murów - ludzie z odmiennymi, niekiedy wyrazistymi poglądami muszą czasem stanąc na głowie żeby przekonać tłum do zastanowienia się, że może jednak prawda leży gdzie indziej, albo po środku.



boluś
avatar
nowicjusz
nowicjusz
postów: 5

Posted:
18.kwi 2008 - 14:24

Nie mam w zwyczaju obrażania ludzi, ale takich jak ty bozka , czy jak ci tam z chęcią bym pojechał..chłopak to po prostu zwykły ćpun, bo jak ciebie wkręcił to znaczy opanował sztukę Manipulacji na dodatek biedny się rozpłakał Okropne(samemu chce mi się płakać jak ciebie słyszę)Sorry, że coś takiego napisałem, ale normalnie nie wytrzymałem Szlak mnie trafia jak coś takiego słyszę...Mam ukończoną terapię i jak coś takiego słyszę to nie wiem, czy gorsi są Narkomani czy osoby takie jak ty, które są bardzo naiwne i szkodzą osobą w długim procesie Leczenia..Kobieto narkotyki to nie są Cukierki, które można sobie odstawiać jak się zasłodzisz, więc daj się chłopakowi spokojnie leczyć, bo pewnie jak raz wyjechał to i drugi sprobuje...Rozpoznanie choroby jest prawidłowe Narkomania i kolejny ćpunek któremu nie chce się leczyć..Pozdrawiam i proszę trochę poczytać o Uzależnieniu, a nie pisać informacji które nie są sprawdzone na Dodatek z drugiej Ręki. Ciekawy jestem skąd może pani od telefonów wiedzieć kim jesteś???ja śmiem sądzić, że to jakiś koleżka, który stracił Dilera, a jest akurat na Głodzie...


neofita
jozefaa
avatar
neofita
neofita
postów: 787

Posted:
18.kwi 2008 - 15:13

No właśnie boluś nie obrażaj bo skąd kobieta ma wiedzieć i fajnie że nie obraziłeś, chwała tobie? Właśnie dlatego pyta że nie zna mechanizmów chorobowych. Gratuluję statusu neofity! Jak długo już go posiadasz jak można wiedzieć? Jeżeli chodzi o manipulację to jak wiadomo każda uzależniona osoba jest mistrzem manipulacji bo na tym m.in. polega ta choroba.

Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali
Jan Paweł II, częstochowa, 18.VI.1983

Nie potrafi przebaczyć innym, kto sam nie zaznał przebaczenia.
Jan Paweł II, Z przemówienia do młodzieży, Watykan, 1999 r.
bozka
avatar
nowicjusz
nowicjusz
postów: 9

Posted:
18.kwi 2008 - 17:44


Witaj Boluś!

Czyżbyś specjalnie się zarejestrował, aby pojechać mi nieco z poczuciem wyższości.
Wprawdzie nie mam ukończonej terapi uzależnień, ale troszkę wiem o życiu i ludziach, bo przez 43 lata starałam się żyć z szeroko otwartymi oczami. I powioem ci z dobrego serca, nie wygłaszaj w jednym zdaniu treści, jeśli już w drugim czujesz potrzebę napisania Sorry. Albo cioś mówisz i nie przepraszasz. Albo nie mówisz...

Jakoś mi nie pasuje w Twojej wypowiedzi kilka rzeczy. Jak na osobę, która przeszła pełna terapię, wydajesz się zbyt rozchwiany emocjonalnie. Nie znasz ani mnie, ani chłopaka... A ferujesz opinie! Bez sensu.
Ale spokojnie. Nie obraziłeś mnie, bo ja nie pozwoliłam sobie, abym poczuła sie obrazona. Jeśli masz za sobą narkomaństwo - zdrowiej i pracuj nad sobą. Powodzenia. Jeśli tylko podszyłeś się pod neofitę - to z pewnością, wspominając o manipulacji, wiesz o czym piszesz.
Pozdrawiam.



bozka
avatar
nowicjusz
nowicjusz
postów: 9

Posted:
18.kwi 2008 - 18:09



Zupełnie odeszliśmy od pytania, które jest tematem wątku. icon_biggrin
Teoretyzując, uważam, że modlitwy, oddanie się pod boską opiekę i wejście na ściężkę praktyk religijnych może być pomocne w leczeniu uzależnienia. Wiatra to potężna moc, a przeświadczenie o boskiej miłości - koi cierpiebie wewnetrzne jak wspaniały balsam. Praktycznych doświadczeń nie mam.
jozefaa
avatar
neofita
neofita
postów: 787

Posted:
18.kwi 2008 - 18:48

W praktyce leczenia uzależnień wiele razy odwołuje się do Siły Wyższej czy Siły Większej od nas samych. I właśnie taką siłą dla wielu jest Bóg. Z Niego można czerpać bez ograniczeń i dlatego jest to takie ważne aby rozpocząć trzeźwienie, mówię tu o prawdziwym trzeźwieniu a nie abstynowaniu. Leczenie ducha następuje najpóźniej ale bez niego nie ma możliwości do dalszego trzeźwienia. Najłatwiej wyleczyć ciało co następuje na początku leczenia , potem psychikę, umysł a na końcu trzeba leczyć, rozwijać sie duchowo aby proces trzeźwienia nie stanął w miejscu a człowiek stawał się coraz lepszy i oddalał sie od choroby. Oczywiście jest to moje zdanie.



napisany przez: jozefaa, 18-04-2008 - 19:51

Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali
Jan Paweł II, częstochowa, 18.VI.1983

Nie potrafi przebaczyć innym, kto sam nie zaznał przebaczenia.
Jan Paweł II, Z przemówienia do młodzieży, Watykan, 1999 r.
KARO
avatar
moderator
moderator
postów: 1018

Posted:
18.kwi 2008 - 21:54

boluśNie mam w zwyczaju obrażania ludzi, ale takich jak ty bozka , czy jak ci tam z chęcią bym pojechał..


Nie mam w zwyczaju komentować pewnych zachowań, ale nie mogę się powstrzymać. Ręce opadają.

boluśchłopak to po prostu zwykły ćpun, bo jak ciebie wkręcił to znaczy opanował sztukę Manipulacji na dodatek biedny się rozpłakał Okropne


No i dochodzimy do naszych ukochanych schematów. Ćpun zwykły czy niezwykły, statystyka statystyką, a człowiek człowiekowi nierówny.

boluś(samemu chce mi się płakać jak ciebie słyszę)


Słyszysz? Ja to przeczytałam (ach te programy dla niewidomych, Ivona, czy Syntalk?). Whateva, płacz, jak Ci ulży.

boluśSorry, że coś takiego napisałem, ale normalnie nie wytrzymałem Szlak mnie trafia jak coś takiego słyszę...Mam ukończoną terapię i jak coś takiego słyszę to nie wiem, czy gorsi są Narkomani czy osoby takie jak ty, które są bardzo naiwne i szkodzą osobą w długim procesie Leczenia..


Dupa może i zdrowa, ale z głową coś nie tak. Schematyzm przemilczę (taaaa, uwielbiamy przecież wydawać wszelakie opinie), ale mówiąc o naiwności kogoś, kogo nie znasz mam wrażenie, że próbujesz się niejako podbudować. Sorry, ale ludzie wydający takie opinie mogą w jeden prosty sposób popełnić samobójstwo: skacząc ze swojego EGO na swoje ID.

boluśdaj się chłopakowi spokojnie leczyć, bo pewnie jak raz wyjechał to i drugi sprobuje...


Czy ja wspominałam już o schematach?

boluśRozpoznanie choroby jest prawidłowe Narkomania i kolejny ćpunek któremu nie chce się leczyć..


Doktorze, rozpoznanie choroby to nie wszystko. Trzeba jeszcze dobrać odpowiednią dla pacjenta metodę leczenia.

boluśCiekawy jestem skąd może pani od telefonów wiedzieć kim jesteś???ja śmiem sądzić, że to jakiś koleżka, który stracił Dilera, a jest akurat na Głodzie...


Kto stracił Dilera (no szacun, z wielkiej litery, brawo)? Pani od telefonów? Jakiś koleżka? No dobra, tego zdania nie rozumiem. Uwaga, konkurs: Co poeta miał na myśli?

boluśneofita


KARO, Diler - Hipokryta.

Gratuluję statutu neofity i powtórzę jeszcze raz: Dupa zdrowa, weź się teraz za głowę.




Baśka
avatar
neofita
neofita
postów: 675

Posted:
18.kwi 2008 - 22:07

Z jedną rzeczą, którą Boluś napisał zgadzam się w stu procentach. Mianowicie z tą, że pani po drugie stronie kabla tak na prawdę nie wie z kim rozmawia. Tam gdzie wcześniej pracowałam nie udzielano żadnych informacji (zwłaszcza telefonicznych) na temat pacjenta osobom postronnym (nawet jeśli była to rodzina, kurator etc. - chyba, że pacjent wyrażał na to pisemną zgodę).

Jakiś czas temu, gdy byłam u spowiedzi (tak, tak dziecie szatana i tam dotarło) spowiednik stwierdził, że gdyby była we mnie prawdziwa wiara i miłość do Jezusa to ona by mnie uzdrowiła. Może i tak jest, a może nie. Nie wiem.


"Człowiek ma prawo patrzeć na drugiego z góry tylko wówczas, kiedy chce mu pomóc, aby się podniósł" Gabriel Garcia Marquez
http://img219.imageshack.us/img219/3504/eyes2qc3kz4di5.jpg
jozefaa
avatar
neofita
neofita
postów: 787

Posted:
19.kwi 2008 - 13:12

Basiu , chyba ten ksiądz nie był w temacie jak tak powiedział. Od Boga mamy czerpać siłę On stawia nam na drodze osoby, które nam pomagają wyjść z tego piekła uzależnienia i to jest pomoc boża a nie jak za pstryczek palcami i choroba ginie. To my mamy wolną wole i albo przyjmiemy pomoc, która nam jest dana, którą Bóg stawia na naszej drodze albo brniemy dalej aż do całkowitego samounicestwienia czyli śmierci, wybór należy do nas.wolna wola.. Ten ksiądz to chyba nie wie na czym polega choroba uzależnienie. Są kapłani , którzy specjalizują się w alkoholizmie czy narkomanii i Oni to naprawdę bardzo dobrze potrafią pomóc i wyjaśnić wiele spraw. Na studiach niektórzy tylko są przygotowywanie do takiej pracy, tylko ci którzy chcą a nie jest to obowiązkowe dla wszystkich przyszłych kapłanów i moim zdaniem jest to błąd. Ponieważ taki nieprzygotowany w temacie kapłan może niechcący wiele zła wyrządzić nieodpowiednią spowiedzią i pokierowaniem osoby, która prosi o pomoc.Zacytuję tu św.o. Pio, któremu kościół zarzucał że stygmaty otrzymał bo ma głęboką wiarę a nie jest to znak od Boga, a On odpowiedział to zacznij wierzyć głęboko w byka i zobaczymy czy ci rogi urosną! Dobre nie?



napisany przez: jozefaa, 19-04-2008 - 14:15

Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali
Jan Paweł II, częstochowa, 18.VI.1983

Nie potrafi przebaczyć innym, kto sam nie zaznał przebaczenia.
Jan Paweł II, Z przemówienia do młodzieży, Watykan, 1999 r.
boluś
avatar
nowicjusz
nowicjusz
postów: 5

Posted:
20.kwi 2008 - 15:42

Pod żadnego neofitę się nie podszywam po prostu nim jestem!!! Mam za sobą ukończoną terapię w Ośrodku długo terminowym. Trzeźwy jestem już prawie trzy latka:]wracając do twojego stwierdzenia, że jak na osobę, która ukończyła leczenie jestem Rozchwiany emocjonalnie? Moja odpowiedź brzmi tak, ale nie tobie to oceniać. Z drugiej strony człowiek ukończywszy terapię nie stał się doskonałością raczej użyłbym stwierdzenia, zaprogramowaną maszyną, która przy dobrych wiatrach dochodzi do siebie ze dwa lata po ukończonej terapii, aby móc odróżnić realia codziennego trudu od Zakazów i nakazów Ośrodkowych. Narkoman wychodząc z ośrodka nie jest Zdrowy jak po grypie tylko w pewnym stopniu ?Zaleczony? reszta kształtuję się przez całe życie Nie wiem jak wygląda sprawa z twoją wiedzą na temat uzależnień, natomiast wiem ze swojego doświadczenia, że osoby takie jak ty na pewno nie pomagają chłopakowi w leczeniu szczególnie, gdy jest 2tygodnie, a rodzina nie może żyć już bez niego. Będąc w ośrodku żadna krzywda mu się nie dzieję. Jak potrafił handlować dragami na ulicy to w takim miejscu pełnym kulturalnych ludzi sobie nie poradzi? Wiem ze swojego doświadczenia, że takie osoby jak rodzina na początku na pewno nie są mile, ponieważ krzywdzi dając nie świadome przyzwolenie na powrót do domu. Pamiętaj, że jak narkoman ma za dobrze to albo dalej ćpa, albo umiera z przedawkowani. Jeżeli chcemy tak bardzo trywializować to Marihuana na całe życie nie wystarcza, a narkomania posuwa się na przód, czym później procentuje zwiększoną tolerancja i wtedy zaczyna się Najlepsza Zabawa. Teraz oczywiście Ironizuję, dlatego, ze mnie to bawi,?Co do boga?? Moje stanowisko nie jest do końca określone, bo przez leczenie przeszedłem nie odwołując się do żadnej siły wyższej. Trzymała mnie wiara, że zawszę mogę lepiej żyć wtedy moje nie powodzenia nie były kierowane do boga ?jak trwoga to do Boga?, a w tym na pewno nie o to chodzi, aby uwierzyć należy to Poczuć jakkolwiek to pojmując..Nic Na Siłę..Pozdrawiam i życzę owocnego zdrowienia.. icon_biggrin

neofita
boluś
avatar
nowicjusz
nowicjusz
postów: 5

Posted:
20.kwi 2008 - 15:47

KARO do ciebie!!!
Dilerem jestem i byłem i będę..pozdro, a i niezła interpretacja:]

neofita
jozefaa
avatar
neofita
neofita
postów: 787

Posted:
20.kwi 2008 - 22:00

boluśKARO do ciebie!!!
Dilerem jestem i byłem i będę..pozdro, a i niezła interpretacja:]

Co ty piszesz? I uważasz siebie za neofitę, który 3 lata nie ćpa i abstynuje, bo chyba tu w takim przypadku nie możemy nawet pomyśleć o zgrozo icon_mad o trzeźwieniu! A jak tak dalej będzie to i abstynencja pójdzie w siną dal.



napisany przez: jozefaa, 20-04-2008 - 23:04

Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali
Jan Paweł II, częstochowa, 18.VI.1983

Nie potrafi przebaczyć innym, kto sam nie zaznał przebaczenia.
Jan Paweł II, Z przemówienia do młodzieży, Watykan, 1999 r.
Hefaren
avatar
moderator
moderator
postów: 561

Posted:
21.kwi 2008 - 10:13

To jest śmieszne... jeśli naprawde jesteś nadal dilerem i masz zamiar nim pozostać,to widać ,że ośrodek poza zaniechaniem ćpania nic Ci nie dał i nie wiele zrozumiałeś.
Dla mnie to głupi paradox - sam nie ćpam,leczyłem się bo dragi to gówno które mnie uzależniło ale innym sprzedawać będe.
Jak dla mnie to nawet pod krytykę się już nie kwalifikuje.Józef ma racje... w siną dal.Czego nie życze ale...sam się świadomie narażasz i na dokładke innych.



"chciałam unieść wszystkie nieszczęścia świata ludzi i zwariowałam ale czy od tego ? nie wiem..."
*
Regulamin Forum
http://img25.imageshack.us/img25/197/kotekeo0yz3wh4.jpg
KARO
avatar
moderator
moderator
postów: 1018

Posted:
21.kwi 2008 - 10:19

Może to jest na zasadzie: jeśli czymś jestem, to już przez całe życie?

Ja przynajmniej robię to teraz legalnie, mogę okazać papiery i identyfikator z numerem ID icon_lol

Na koniec cytat, bo nie mogłam się powstrzymać icon_cool

WdoWA - "To nie styl"Nemo, Harlem, punkt i klatka
Life i lustro i paragraf
Wszędzie widzę tych matołów
Sprawdź im dowód (co?) sprawdź im dowód
Jeśli jesteś bramkarzem to sprawdź im rocznik
Jesteś barmanem - nie wlej im kropli
Jesteś ochroną co? - pilnuj gówniarzy
Bo jak wjedzie inspekcja to ty na tym stracisz
Został ci lolo w klatce, wyjdź z niej
Nie dawaj gnojom, tata może być psem
Jeśli zacznie do ciebie któryś z tych chłopców
Powiedz, że nie rozumiesz, bo nie jesteś z Bronxu
Powiedz, że słuchasz techno, tu jesteś przejazdem
Rap nie jest już modny, ale masz młodszą pannę
Bo to utonie-tonie-tonie-tonie razem z nami
Jeśli ziomie, ziomie, ziomie, ziomie nie wygramy





boluś
avatar
nowicjusz
nowicjusz
postów: 5

Posted:
22.kwi 2008 - 16:11

Spoko na razie daję radę, a dilerem byłem aktualnie przerzuciłem się na samochody lepij się opłaca, a co najważniejsze nie idzie sie do pudła...PS myślę, że moje trzeźwienie zmierza w dobrym kierunku,,pozdro dla trzeźwych twardzieli Sorki za moją ironie "Aby sięgnąć gwiazd najpierw trzeba odbić się od Dna"3mka się Powodzenia życzę icon_smile

neofita
jozefaa
avatar
neofita
neofita
postów: 787

Posted:
22.kwi 2008 - 21:30

boluś, boluś - 3mka, ja jednak nauczyłem się jednego że nawet ironizowanie w sprawach związanych z moją chorobą odbija mi się prędzej czy później ostrym "kacem". Czyli jak dla mnie to uważam że nie warto ryzykować po co kusić los.

Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali
Jan Paweł II, częstochowa, 18.VI.1983

Nie potrafi przebaczyć innym, kto sam nie zaznał przebaczenia.
Jan Paweł II, Z przemówienia do młodzieży, Watykan, 1999 r.
**nieznany użytkownik** 
Użytkownik niezarejestrowany

Posted:
30.kwi 2008 - 22:00

Witajcie.

Mysle że dobre sa te osrodki ktore pomagaja w leczeniu. Nieistotna jest ich prowiennencja. Jednak z pewnym zastrzezeniem - wiara nie powinna byc elementem dominującym w terapii. Leczenie powinno byc budowane na faktycznych zmianach w psychice cpuna. Każdy z nich niejednokrotnie oszukiwal w celu zdobycia cpania - nawet z imieniem Boga w ustach. Dla narkomana zaczynajacego leczenie wiara powinno byc zufanie do terapeutów - ze wiedza co robia. Odcięcie sie od poprzedniego świata. Osrodek jest wyspą odcietą od swiata. Na temat wiary można rozmawiac z czlowiekiem myślacym trzeźwo - dokonujacym wyboru swiadomie. Dużo by mowic.... Wiara wspomaga ludzi w utrzymaniu abstynencji jednak nie jest warunkiem sine qua non do dalszego trzeźwego zycia!

A co do Bolusia - jestem ciekawy ktory osrodek wypuścil ten falsyfikat? Myślę że "neofita" zostal po wlasnej nominacji. Pewnie po relegowaniu z Osrodka. I teraz mąci na forum. Mam nadzieję że zmądrzeje i wróci do osrodka. O ile dozyje tego olsnienia!!!

Co do kontaktow z San Damiano - trudno wymagać od terapeutów udzielania informacji na telefon - jak ktoś słusznie zauważył - dzwonić może każdy. Mialem okazje być z wizytą w tym ośrodku - klimat swietny no i część kadry rekrutuje sie z krakowskiego Monaru - co daje rekojmie na to ze wiedzą co robią. Myślę że chłopak dobrze trafił - element Boga w drugiej fazie leczenia bardzo wspiera. W niektorych osrodkach stosuja wsparcie Reiki.... w innych elementy buddyzmu. Myślę ze kazda religia daje wsparcie - warunkiem jest jej świadomy i trzeźwy wybór.

KARO
avatar
moderator
moderator
postów: 1018

Posted:
1.maj 2008 - 20:03

Świadomy i trzeźwy wybór wiary i drogi życiowej - święte słowa. Szkoda, że tak mało osób zwaraca uwagę na słowo "świadomy".



napisany przez: KARO, 01-05-2008 - 20:04



shiva
avatar
neofita
neofita
postów: 295

Posted:
6.maj 2008 - 13:10


Serdecznie witam,

KatschorMysle że dobre sa te osrodki ktore pomagaja w leczeniu. Nieistotna jest ich prowiennencja. Jednak z pewnym zastrzezeniem - wiara nie powinna byc elementem dominującym w terapii.


Swiete slowa. Osobiscie uwazam ze wiara jest osobista sprawa kazdego czlowieka i nalezy do jego prywatnosci. Niezaleznie od tego czy odbywa sie terapie jako narkoman, alkoholik czy osoba cierpiaca na inne choroby (rak etc.), leczenie powinno sie skupiac na czlowieku, jego chorobie i mozliwosciach leczenia a nie faktem tego czy w domu ma na scianie krzyz czy tez posag Krsny. To samo dotyczy miejsca pracy , formy i miejsca na spedzanie czasu wolnego oraz miejsca zamieszkania.

Katschor...A co do Bolusia - jestem ciekawy ktory osrodek wypuścil ten falsyfikat? Myślę że "neofita" zostal po wlasnej nominacji. ? Mam nadzieję że zmądrzeje i wróci do osrodka. O ile dozyje tego olsnienia!!!


Szanowny Katschorze, bardzo dobrze to ujales.

Czytajac wpisy Bolusia dochodze do wniosku, iz zmiana statusu wlasnej osoby jest jego hobby, tudziez stanowi nieodlaczna czesc jego zycia.
Z dilera mianowal sie cpunem, z cpuna zostal dilerem, dodatkowo mianujac sie neofita. Jak sam mowi :

boluśSpoko na razie daję radę, a dilerem byłem aktualnie przerzuciłem się na samochody lepij się opłaca, a co najważniejsze nie idzie sie do pudła...PS myślę, że moje trzeźwienie zmierza w dobrym kierunku.


Bolus nie wiem ile masz lat ale ja patrzac na swoje zycie do tylu ciesze sie mogac wymienic kilka etapow jakie mozna zaliczyc do kategorii: bylam szczesliwa oraz udalo mi sie cos zdobyc.

Co do ciebie? CV w skrocie:
bylem dilerem, bylem cpunem, znow bylem dilerem dragow na dzien dzisiejszy jestem dilerem samochodow

Super!!!!! Gratuluje osiagniec zyciowych.

Pozatym zauwazylam, iz widzisz sie jako lepszego cpuna.

boluś?chłopak to po prostu zwykły ćpun, bo jak ciebie wkręcił to znaczy opanował sztukę Manipulacji na dodatek biedny się rozpłakał Okropne


Ok nowa definicja okreslenia ?zwykly cpun?. Bardzo poprosze o definicje tego kim jest w takim razie ?niezwykly cpun ?. Czy to taki co cale zycie wszystko cpa i nie jest uzalezniony? Czy mazs moze cos innego na mysli ?
Piszesz o cpunach w taki sposob jakbys byl kims lepszym a w gruncie rzeczy okresliles samego siebie.

boluśPod żadnego neofitę się nie podszywam po prostu nim jestem!!! Mam za sobą ukończoną terapię w Ośrodku długo terminowym. Trzeźwy jestem już prawie trzy latka:]


Tak z reka na sercu to piszac to oczekiwales oklaski, kwiaty, medal, czy moze nagrode 100lecia?
Dziwne bo ja nie ukonczylam zadnej terapii, nie bylam w zadnym osrodku a nie cpam prawie 10 lat i jakos orderu nie dostalam. I tysiace osob, ktore nie cpaja dluzej niz ja i ty razem wzieci tez nagrody nie dostali.

Nie wiem ale ty chyba nie pojales jednej rzeczy: terapie i wychodzenie z cpania to kroki jakie podejmujesz wylacznie dla siebie bo nikt z tego nie bedzie miec profitow poza toba. Twoj sposob myslania jest taki jak 16 latkow ktorzy mysla ze zrobia przysluge ludzkosci i rodzinie jak zdadza mature!!! Dostajac w nagrode computer. Nie chcesz sie uczyc to sie nie ucz nie chcesz sie leczyc to sie nie lecz. Proste bo to sobie spieprzysz w 1 rzedzie zycie.

A co do pobytu w osrodku to najwyrazniej te 3 lata niewiele daly i jak pisze Katschor wroc lepiej do osrodka tym razem swiadomie i zastanow sie dla kogo ty tam siedzisz.


KARO
avatar
moderator
moderator
postów: 1018

Posted:
6.maj 2008 - 19:36

shivaOk nowa definicja okreslenia ?zwykly cpun?. Bardzo poprosze o definicje tego kim jest w takim razie ?niezwykly cpun ?


To bardzo proste, Siostro. "Niezwykły ćpun" tzw. "ćpun zaczarowany" ("magic junkie") to osobnik gdzieś na 27 levelu, posiadający wyjątkowo wysokiego skilla charyzmy. Do tego dochodzi odporność na substancje chemiczne, +10 do obrony przed błękitnymi służbami ciemności jego wysokości lorda Kaczuli oraz umiejętność posługiwania się bronią jednoręczną, domyślnie: tulipan.

Wyjaśniłam? icon_lol




shiva
avatar
neofita
neofita
postów: 295

Posted:
7.maj 2008 - 11:43

hmmmmmmmmmmmmm

tja teraz swiat odrazu wyglada inaczej Karo icon_cool
Ale albo mi umknal ten 27 level albo go przeoczylam. Czlowiek tyle siedzi przed tym komputerem to sam nie wie na ktorym jest icon_wink
Chociaz kto wie 1 rzecz by sie po trochu zgadzala hehe -odpornosc na substancje chemiczne- no mam bo nie mam z zadnymi kontaktu (poza plynem do prania 2x w tygodniu oraz tym do garow ale te to chyba dla poczatkujacych icon_lol )

Ale dziekuje Karo serdecznie uratowalas moj dzien icon_biggrin

mega virtualny cmok bawarski
Lessa
avatar
neofita
neofita
postów: 237

Posted:
7.maj 2008 - 11:52

Ty dopisz do tego jeszcze płyn do czyszczenia WC i będziesz miała wyższy level icon_lol

"Lepiej zginąć jak jastrząb niż żyć jak kurczak" icon_wink
shiva
avatar
neofita
neofita
postów: 295

Posted:
7.maj 2008 - 12:13

nie to to dzialka F icon_lol
Lessa
avatar
neofita
neofita
postów: 237

Posted:
7.maj 2008 - 12:14

To znaczy ,że F ma teraz wyższy level od ciebie icon_lol nie ma to jak dobry Domestos icon_lol

"Lepiej zginąć jak jastrząb niż żyć jak kurczak" icon_wink
Hefaren
avatar
moderator
moderator
postów: 561

Posted:
7.maj 2008 - 22:09

Domestosy...levele icon_razz wracamy do tematu baby moje icon_biggrin



"chciałam unieść wszystkie nieszczęścia świata ludzi i zwariowałam ale czy od tego ? nie wiem..."
*
Regulamin Forum
http://img25.imageshack.us/img25/197/kotekeo0yz3wh4.jpg
Lessa
avatar
neofita
neofita
postów: 237

Posted:
8.maj 2008 - 10:05

Oj poniosło nas znowu icon_lol Już wracamy do tematu icon_wink katolickie osrodki leczenia uzaleznień... hmmm....jesli to komuś pomaga to czemu nie icon_wink

"Lepiej zginąć jak jastrząb niż żyć jak kurczak" icon_wink
boluś
avatar
nowicjusz
nowicjusz
postów: 5

Posted:
8.maj 2008 - 18:54

[A co do Bolusia - jestem ciekawy ktory osrodek wypuścil ten falsyfikat? Myślę że "neofita" zostal po wlasnej nominacji. Pewnie po relegowaniu z Osrodka. I teraz mąci na forum. Mam nadzieję że zmądrzeje i wróci do osrodka. O ile dozyje tego olsnienia!!!]

Pani(e) KACZOR-proszę nie wypowiadać się o moich kompetencjach jeżeli nie wisz kim jestem!!!Neofitę to bym ci pokazał gdybyśmy się spotkali na leczeniu, wtedy zobaczyl byś ile ten Falsyfikat jest wart!!!Nie wiem czy się orientujesz, ale skoro jesteś bywalcem osrodków to statut dostaje się po ukonczeniu leczenia, a zgodę wyraża społeczność tak więc drogi nowicjuszu trochę rozwagi w słowach. icon_confused icon_confused ...

neofita
KARO
avatar
moderator
moderator
postów: 1018

Posted:
8.maj 2008 - 20:28

boluś Pani(e) KACZOR-proszę nie wypowiadać się o moich kompetencjach jeżeli nie wiEsz kim jestem!!!Neofitę to bym ci pokazał gdybyśmy się spotkali na leczeniu, wtedy zobaczyłbyś ile ten Falsyfikat jest wart!!!Nie wiem czy się orientujesz, ale skoro jesteś bywalcem osrodków to statut dostaje się po ukonczeniu leczenia, a zgodę wyraża społeczność tak więc drogi nowicjuszu trochę rozwagi w słowach. icon_confused icon_confused ...


http://img354.imageshack.us/img354/2429/kurwagb9.gif

Bez komentarza.




napisany przez: KARO, 08-05-2008 - 20:32



**nieznany użytkownik** 
Użytkownik niezarejestrowany

Posted:
9.maj 2008 - 21:59

Boluś - co z toba zrobić? Chyba jeszcze nie dojrzałeś do leczenia...

P.S. No i mylisz statut ze statusem... icon_smile



napisany przez: Katschor, 09-05-2008 - 22:01
admin
avatar
admin
admin
postów: 509

Posted:
10.maj 2008 - 10:36

Co sądzicie o katolickich ośrodkach leczenia uzależnień?
to jest temat tego posta, jeśli nie macie nic do dodania w TYM temacie to po co marnować klawiaturę ?

...gdyby w życiu były same piękne chwile

nie wiedziałbym że żyję...

gosia48
avatar
nowicjusz
nowicjusz
postów: 2

Posted:
16.cze 2008 - 09:01

Witam.
Szukalam opinii o osrodku w Checinach,bo w tym tygodniu moj syn zaczyna tam terapie.Powiem szczerze,troche sie przerazilam,zaczynam miec watpliwosci,czy tam powinien sie zglosic.Moze ktos jednak powie cos wiecej dobrego i rozwieje moj niepokoj.
bozka
avatar
nowicjusz
nowicjusz
postów: 9

Posted:
16.cze 2008 - 09:50

Gosiu48 napisz do mnie na maila b.matejek@siedlecki.pl lub blmm@interia.pl. Odpiszę wieczorem, bo nie chcę abyś przechodziła to, co my. Ośrodek, o który pytasz, dla chłppaka mojej córki okazał się prawie piekłem. wyszedł na własna prośbę, leczy sie ambulatoryjnie i zachowuje absytnencje narkot i alkohol. Łapie każą pracę... Napisz bo nie chcę pisać na forum i byc posadzana i psucie opinii ośrodkowi. Tyle bo się spieszę ...
admin
avatar
admin
admin
postów: 509

Posted:
16.cze 2008 - 12:07

CytatOśrodek, o który pytasz, dla chłppaka mojej córki okazał się prawie piekłem


CytatNapisz bo nie chcę pisać na forum i byc posadzana i psucie opinii ośrodkowi.


icon_biggrin chyba jednak wyrażasz swoją opinię

...gdyby w życiu były same piękne chwile

nie wiedziałbym że żyję...

jozefaa
avatar
neofita
neofita
postów: 787

Posted:
16.cze 2008 - 21:59

Ośrodek w Chęcinach to dobry ośrodek. Z ośrodka się wylatuje a nie odchodzi na własną prośbę zazwyczaj. Społeczność usuwa kogoś jak nie chce się dana osoba leczyć i nie przestrzega zaleceń społeczności, regulaminu i zaleceń terapeutów. A wypisuje sie na własną prośbę ze szpitala. Każdy kto tak naprawdę nie chce sie leczyć mówi rodzince że się wypisał na własną prośbę a rodzinka daje się manipulować swojemu kochanemu synusiowi bo on taki biedny i krzywda mu się dzieje w ośrodku. Kurcze ludzie kiedy wy oczy otworzycie. A jak piszesz że już się zastanawiasz czy dobrze zrobiłaś że posłałaś syna na leczenie to radze jak najszybciej udać się na terapię dla rodzin do najbliższej poradni bo inaczej kicha przy najbliższej zniżce syna zabierzesz go do domu i tez będziesz rozpowszechniać podobne poglądy jak mamusia córki i ojej chłopaku. Krew zalewa jak potraficie sami dobijać swoje dzieci i pozwalać im dalej się zabijać. Pewnie jak się zaćpają na śmierć, to wtedy dopiero zobaczycie i dostrzeżecie prawdziwą stronę choroby i jak potrafiliscie dać się manipulować. Ale będzie już za późno.

Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali
Jan Paweł II, częstochowa, 18.VI.1983

Nie potrafi przebaczyć innym, kto sam nie zaznał przebaczenia.
Jan Paweł II, Z przemówienia do młodzieży, Watykan, 1999 r.
gosia48
avatar
nowicjusz
nowicjusz
postów: 2

Posted:
17.cze 2008 - 07:01

jozefaa-cieszy mnie,ze Ty rowniez odezwales sie.Widzisz moj syn cpa,tylko ma problem alkoholowy.Z tego co wyczytalam na forum,Ty rowniez jestes alkoholkiem ,wiec gdybys mial chwilke np.na gg bylabym Ci wdzieczna.Prosze napisz mi swoj numer.
**nieznany użytkownik** 
Użytkownik niezarejestrowany

Posted:
29.cze 2008 - 18:31

szcze że byłam w trzech katolickich ośrodkach w bielsku bytomiu i krakowie i to nic nie daje są przesiąknięte modlitwą a modlitwa to nie wszystko zwłaszcza jeśli sie jest przymuszanym w takich ośrodkach do modlitwy ja tam wierze w monary Kotana przekonałam sie że monar a takie katolickie byle co to róznica w prowadzeniu ośrodka w zasadach i we wszystkim to jest moje zdanie z doświadczenia icon_smile
Hefaren
avatar
moderator
moderator
postów: 561

Posted:
29.cze 2008 - 22:48

Dla niektorych taki ośrodek jest odpowiedni ,dla innych nie , i wstrzymałabym się z opinią,że ośrodek katolicki to byle co .Prawdą jest,że jak sie chce przestać cpać to można, bez roznicy w jakim ośrodku się jest , sęk w tym jak jest prowadzony - gdyż ma za zadanie pomóc wyjść z ćpania.



napisany przez: Hefaren, 29-06-2008 - 22:50



"chciałam unieść wszystkie nieszczęścia świata ludzi i zwariowałam ale czy od tego ? nie wiem..."
*
Regulamin Forum
http://img25.imageshack.us/img25/197/kotekeo0yz3wh4.jpg
Lessa
avatar
neofita
neofita
postów: 237

Posted:
29.cze 2008 - 22:56

W zupełności zgadzam się z Hefi. To,że tobie Varva nie pomogło, nie znaczy,że komuś innemu nie pomoże. W narkomani tak naprawdę nie ma złotego srodka na niebranie. Każdy musi sam znaleść swoją drogę do trzeźwości, a dla niektórych taką drogą są właśnie ośrodki katolickie.

"Lepiej zginąć jak jastrząb niż żyć jak kurczak" icon_wink
KARO
avatar
moderator
moderator
postów: 1018

Posted:
29.cze 2008 - 23:35

Jak nie czytacie Biblii, to ku**a zajrzyjcie chociaż do słownika. Oke, ja rozumiem, że można robić błędy, ale "SZCZE ŻE" wam powiem, że jak się tyle lat mieszka w tym chędożonym kraju, to można sobie przyswoić chociaż taki drobiazg, że nazwy miast pisze się z wielkiej litery, a na końcu zdania warto czasem postawić kropkę.

A wracając do tematu. Nikt, nigdzie i nikogo do modlitwy nie zmusza, z tego co mi wiadomo. Decydując się na ośrodek katolicki można sobie "na logikę" wydedukować, jakie panują tam zasady.

Swoją drogą kochana Kreatyno, o ile kojarzę i o ile wnioskuję z bloga, ani katole ani monarowcy za wiele Ci nie pomogli.

Nasza stara ćpuńska moda. Za miękka dupa na ośrodek, wywalono mnie, to sobie ponarzekam. Nie, nie wzięłam tego z kosmosu. Mam ten etap za sobą.




zami
avatar
domownik
domownik
postów: 33

Posted:
30.cze 2008 - 07:02

Przyganiał kocioł garnkowi... icon_lol

KARO
nazwy miast pisze się z wielkiej litery


http://poradnia....php?id=4090
Baśka
avatar
neofita
neofita
postów: 675

Posted:
30.cze 2008 - 07:18

hmmm, myślałam, że to portal monarowski, a nie zajmujący się problematyką poprawnej polszczyzny...jak to się człowiek może pomylić icon_wink

a co do varvy...zatanawia mnie dlaczego z taką konsekwencją wybierałaś ośrodki katolickie skoro nie odpowiadają Ci panujące w nich zasady?


"Człowiek ma prawo patrzeć na drugiego z góry tylko wówczas, kiedy chce mu pomóc, aby się podniósł" Gabriel Garcia Marquez
http://img219.imageshack.us/img219/3504/eyes2qc3kz4di5.jpg
Lessa
avatar
neofita
neofita
postów: 237

Posted:
30.cze 2008 - 09:56

Pewnie,że to portal monarowski i każdemu zdarza się zrobić zwykłą "literówkę" w poście, ale litosci, może choć próbujmy sprawdzić to co i jak piszemy przed publikacją, bo puszczanie w obieg tak rażących błędów to jak dla mnie brak szacunku dla czytającego poprostu. Podpisuję się też pod pytaniem Basi. Po co wybierać coś co 2 razy nie zadziałało?

"Lepiej zginąć jak jastrząb niż żyć jak kurczak" icon_wink
jozefaa
avatar
neofita
neofita
postów: 787

Posted:
1.lip 2008 - 23:03

Jak ktoś nie chce się leczyć to nic mu nie pomoże! I każda droga do trzeźwości jest inna. Do abstynencji wystarczy wpoić pewne zasady i się ich trzymać, lecz aby trzeźwieć trzeba znaleźć swoją drogę do trzeźwości po leczeniu. Jednemu katolicki leży innemu inny ośrodek. Po to są poradnie leczenia uzależnień, aby tam po konsultacji z terapeutą dobrać icon_wink odpowiedni ośrodek do leczenia dla danej osoby. Przynajmniej tak powinno moim zdaniem się dziać.

Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali
Jan Paweł II, częstochowa, 18.VI.1983

Nie potrafi przebaczyć innym, kto sam nie zaznał przebaczenia.
Jan Paweł II, Z przemówienia do młodzieży, Watykan, 1999 r.
Koło
avatar
nowicjusz
nowicjusz
postów: 1

Posted:
3.lip 2008 - 21:37

Mi osobiscie osrodek katolicki kojarzy sie bardzo dobrze...co najwazniejsze az do dzis...bynajmniej dlatego ze jestem wierzacy, ale to juz inny temat. Katolicyzm w osrodku ktory konczylem ograniczal sie do Czestochowskiej pielgrzymiki<swietne doswiadczenie - nawet dla mnie niedowiarka). Ponadto w kazda niedziele marsz na msze, wielkanoc, Boze narodzenie...to byla bardzo przydatna chwila tygodniowej re - fleksji i co tam jeszcze hm...o...modlitwa przed posilkami...noi Prezes Ksiądz;) Ale tak jak napisala jozefaa...rodzaj osrodka powinien byc dopasowywany do indywidualnych potrzeb...niestety z tym bywa roznie.
bozka
avatar
nowicjusz
nowicjusz
postów: 9

Posted:
5.lip 2008 - 19:06

O rany!!!

Tyle mnie tu nie było, a wątek cały czas żyje!!!! Tylko niepotrzebnie tyle zbyt nerwowych wypowiedzi i... ocen, które poza dowartościowaniem czyjegoś ego niewiele dają?

Jozefaa! Cóż u Ciebie tak nerwowo??? I na jakiej podstawie twierdzisz, że dany ośrodek jest ok. lub też nie? Z Twoich postów wynika, że nie przebywałeś w nim, nie przebywał tez nikt z Twoich bliskich lub chociazby znajonych. Czyjeś postronne opinie to za mało, aby powielać cos na forum. Mnie ten ośroidek też ktoś polecił. Dziś twardo twierdzę, że nie była to dobra, życzliwa osoba, ale - i tu uzyję mocnego słowa z pełnym przekonaniem - n a g a n i ac z! Z miejscami w ośrodkach nie ma bowiem kłopotu. Wolne miejsca czekają. Chętnie przyjmowani są zwłaszcza Ci, którzy trawiają na terapię ośrodkową pierwszy raz! I nie zadź się na wielce doświadczonego specjalisty od uzależnień! I NIE WYDAWAJ OPINII O KIMŚ, JESLI NAWET NIE WIDZIAŁEŚ GO NA OCZY, BA! NIE ZNASZ GO WCALE!!! Wypadasz na żenującego bufona. Sory! Pozwoliłam sobie na mocne słowa. Przyjmij je życzliwie - jak potrzebny kubeł zimnej wody! Tyle.


Hefaren
avatar
moderator
moderator
postów: 561

Posted:
5.lip 2008 - 19:49

bozkaO rany!!!Tyle mnie tu nie było, a wątek cały czas żyje!!!! Tylko niepotrzebnie tyle zbyt nerwowych wypowiedzi i... ocen, które poza dowartościowaniem czyjegoś ego niewiele dają?


Z tego co widzę, Twoja wypowiedź również nie należy do spokojnych.
Kazdy ma prawo do wyrażenia własnego zdania, zarówno Ty jako nie popieracjąca ośrodka tak samo ktos inny który uważa ,że to dobre miejsce.



"chciałam unieść wszystkie nieszczęścia świata ludzi i zwariowałam ale czy od tego ? nie wiem..."
*
Regulamin Forum
http://img25.imageshack.us/img25/197/kotekeo0yz3wh4.jpg
jozefaa
avatar
neofita
neofita
postów: 787

Posted:
6.lip 2008 - 22:06

u mnie nerwowo bozka? Przeczytaj może dokładnie co napisałem. Fajnie, że uważasz mnie za bufona, masz prawo wydawać swoje opinie lecz nie masz prawa obrażać nikogo na tym jak i na innych forach jak i w codziennym życiu. Wiele krzywdy możesz takim pisaniem bredni zrobić osobom, które potrzebują pomocy a choroba jeszcze im miesza w głowie i sie borykają czy iść do ośrodka czy nie. Bozka trochę pokory i naucz się przyjmować fakty do wiadomości. Ja po prostu nie daje się już manipulować bo za wiele razy już miałem wylany kubeł zimnej wody na głowę, czego i tobie życzę bo może to pomoże wreszcie i tobie otworzyć oczy. I coś taka nerwowa? A dlaczego pozytywne opinie daję temu ośrodkowi? Bo znam osobę która jest tam terapeutką i dwie osoby, które sie tam leczyły bądź jeszcze leczą i bardzo pozytywnie się wypowiadały o ośrodku. Pozdrawiam bożka i myślę że warto niekiedy trochę pomyśleć zanim się coś napisze a zwłaszcza jak sie kogoś obraża, oczywiście mnie nie obraziłaś ale tylko z tego względu że nie jesteś w stanie tego uczynić. Mam wiele łagodności i tolerancji do osób żyjących w nieświadomości bo kiedyś też taki byłem. Pa pa i powodzenia.

Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali
Jan Paweł II, częstochowa, 18.VI.1983

Nie potrafi przebaczyć innym, kto sam nie zaznał przebaczenia.
Jan Paweł II, Z przemówienia do młodzieży, Watykan, 1999 r.
SkuId
avatar
nowicjusz
nowicjusz
postów: 1

Posted:
3.sie 2008 - 22:58

KołoMi osobiscie osrodek katolicki kojarzy sie bardzo dobrze...co najwazniejsze az do dzis...bynajmniej dlatego ze jestem wierzacy, ale to juz inny temat. Katolicyzm w osrodku ktory konczylem ograniczal sie do Czestochowskiej pielgrzymiki<swietne doswiadczenie - nawet dla mnie niedowiarka). Ponadto w kazda niedziele marsz na msze, wielkanoc, Boze narodzenie...to byla bardzo przydatna chwila tygodniowej re - fleksji i co tam jeszcze hm...o...modlitwa przed posilkami...noi Prezes Ksiądz;) Ale tak jak napisala jozefaa...rodzaj osrodka powinien byc dopasowywany do indywidualnych potrzeb...niestety z tym bywa roznie.



pffffff.................
Hefaren
avatar
moderator
moderator
postów: 561

Posted:
4.sie 2008 - 06:13

Nie rozumiem tego komentarza,co ma oznaczać ? facet napisał swoje własne spostrzeżenia....



"chciałam unieść wszystkie nieszczęścia świata ludzi i zwariowałam ale czy od tego ? nie wiem..."
*
Regulamin Forum
http://img25.imageshack.us/img25/197/kotekeo0yz3wh4.jpg
slaw60
avatar
domownik
domownik
postów: 59

Posted:
19.gru 2008 - 19:44

CytatZ drugiej strony człowiek ukończywszy terapię nie stał się doskonałością raczej użyłbym stwierdzenia, zaprogramowaną maszyną, która przy dobrych wiatrach dochodzi do siebie ze dwa lata po ukończonej terapii, aby móc odróżnić realia codziennego trudu od Zakazów i nakazów Ośrodkowych. Narkoman wychodząc z ośrodka nie jest Zdrowy jak po grypie tylko w pewnym stopniu ?Zaleczony? reszta kształtuję się przez całe życie .
.............dzięki Boluś że potwierdziłeś moje przypuszczenia -jestem rodzicem narkomana......
jozefaa
avatar
neofita
neofita
postów: 787

Posted:
21.gru 2008 - 23:20

Ten cytat to sama prawda slaw 60, ja też jestem ojcem narkomana.

Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali
Jan Paweł II, częstochowa, 18.VI.1983

Nie potrafi przebaczyć innym, kto sam nie zaznał przebaczenia.
Jan Paweł II, Z przemówienia do młodzieży, Watykan, 1999 r.
slaw60
avatar
domownik
domownik
postów: 59

Posted:
22.gru 2008 - 12:16

........rodzice narkomanów całego świata łączcie się...... icon_lol
gość
avatar
nowicjusz
nowicjusz
postów: 1

Posted:
30.sty 2010 - 14:09

Witam wszystkich użytkowników forum.Chciałabym wyrazić swoja opinie na temat Ośrodka Uzależnień w Chęcinach pod Kielcami.Nie będę się rozpisywała .Pozwolę sobie jedynie wyrazić moja opinie na temat kadry zarządzającej ta "sektą" Mam nadzieję że Pani Kierownik wraz ze swym cudownym i nie powtarzalnym mężem również odczytają to co zostanie tu napisane!! Nie wiem kto był na tyle nie odpowiedzialny osadzając Panią na tym stołku ale popełnił katastrofalny błąd. Taka z Pani psycholog i terapeutka jak ze mnie Myszka Miki. Podobnie Pani mąż. Uważam że swoim postępowaniem w żaden sposób nie pomagacie tym którzy od was tej pomocy oczekują. Wręcz przeciwnie. Potraficie jak nikt inny poniżać człowieka. Prawda jest taka, że w Ośrodku panuje psychoza. To pewnie nie zbyt przyjemne uczucie bać się osób które maja nam " pomagać" Rozejrzyjcie się do koła siebie i pomyślcie, czy ludzie wokół was darzą Was prawdziwa i szczera sympatią??? Nie męczy Was to , że żeby zaskarbić sobie Waszą sympatie trzeba udawać głupków i wazeliniarzy. Może przeprowadźcie sondę na temat waszego" panowania" Podejrzewam a nawet jestem pewna, ze nie mielibyście już tam kogo leczyć i czego szukać. Radze przemyśleć swoje postępowanie. Będę się gorąco Modlić o to by ktoś w końcu otworzył oczy szeroko i Was zdetronizował, może wtedy ten Ośrodek będzie taki jak dawniej kiedy Was tam jeszcze nie było.
KARO
avatar
moderator
moderator
postów: 1018

Posted:
30.sty 2010 - 14:50

Ostatnio zapanowała u nas zabawna moda na rzucanie mięsem w kadrę poszczególnych ośrodków bez jakiegokolwiek uzasadnienia, cóż oni takiego złego robią.

Myszka Miki? Urocze.



kleopatra
avatar
nowicjusz
nowicjusz
postów: 22

Posted:
31.sty 2010 - 12:26

Gościu drogi, nie wiem co spowodowało tyle żalu w Twojej wypowiedzi, ale pozwolę sobie nie zgodzić się z Toją opinią o San Damiano w Chęcinach. Od kliku lat obserwuję ten ośrodek, znam nawet kilku terapeutów tam pracujących i wydaje mi się, że nie jest tak jak piszesz. W moim odczuciu miarą skuteczności ośrodka jest liczba ukończonych terapii i trzeźwo żyjących neofitów. Wiem, że wiele osób dzięki temu ośrodkowi wyszło na prostą, nawet kilka znam osobiście. Prawdą jest, że nie każdy ośrodek wszystkim "pasuje" zwłaszcza jeśli jest się na początku drogi leczenia. Czytając to co napisałaś mam uczucie, że słucham mojego "niepokornego" syna, któremu na początku żaden ośrodek nie pasował, każdy był zły. bo nie miał motywacji do leczenia. Teraz kończy leczenie w piątym ośrodku i z perspektywy czasu powiedziałby Ci to samo co ja, że jeśli Ty nie chcesz się leczyć to znajdziesz tysiąc powodów, żeby tego nie robić. Może zamiast opluwać innych spójrz głęboko w siebie i zadaj sobie pytanie co tak naprawdę przeszkadza Ci w leczeniu. Może to Ty sama?