| Wątek: | Mam problem z lekami, proszę o pomoc |
|---|---|
|
maciek1974
nowicjusz
postów: 5 Posted: |
witam ?>>> mam dosyć duży problem z lekami , jak tego gowna sie pozbyc przestaje sobie radzic chodzi dokładnie o leki opiatowe ,wymieniać nie będę mam ochotę oderwac głowe i nasypac tam kilkanascie tabletek zeby faza byla natychmiastowa ,to lepsze niz iniekcja czy ktos wie jak sie z tym uporac ?????// bo zaczynam znikac napisany przez: Hefaren, 15-06-2009 - 20:07 |
|
maciek1974
nowicjusz
postów: 5 Posted: |
ludzie po co jest to miejsce i po co sie tu rejestrowac ??? skoro nikt nic nie potrafi doradzic ,moze przynajmniej z grzecznosci napiszcie :"POCAJUJ MNI W DUPE |
|
magnola
moderator
postów: 762 Posted: |
A próbowałeś się leczyć? Najpierw detoks, później długotrwała terapia indywidualna i grupowa ambulatoryjnie lub w ośrodku, przy chęciach wyjścia z tego, motywacji i dużym wysiłku jest szansa się uporać z uzależnieniem. Mi w końcu zaczęło się udawać (też brałam leki opiatowe i kompot), chociaż twardo do końca nie wierzyłam, że mi się uda, więc twierdzę, że da się z tym uporać, tylko trzeba chcieć i zacząć coś robić w tym kierunku, a nie myśleć jak się najszybciej nawalić i użalać się że znikasz. Konstruktywnych działań życzę. I po co ta złość? Myślisz, że tu 24 na dobę ktoś siedzi i odpisze ci natychmiast? Trochę cierpliwości. napisany przez: magnola, 15-06-2009 - 15:26 ![]() |
|
maciek1974
nowicjusz
postów: 5 Posted: |
eureka wielkie dzieki za tekst ale jak wiesz i sama to przeszlas to wiesz jak sie sciemnia i oszukuje samego siebie nie potrzebuje morałow ale pomocy nie oczekuje ze przyjedziesz i wezmiesz mnie za raczke i zaprowadzisz tam gdzie trzeba ale ......... no tak wiesz co ja chyba sam nie wiem czego oczekuje nawet skupic sie nie potrafie a juz miałem ci tyle napisac noi ja jestem wlasnie na etapie ze nie da sie z tego wyjsc i jak powiedzialas szukam gdie sie sprowadzic do lekkiej blogosci >"::::":L:?>": >"? mozesz napisac z jakiego miasta jestes??????, |
|
magnola
moderator
postów: 762 Posted: |
To nie morały, chociaż też takie teksty podobnie odbierałam, ale nie ma innej drogi tylko wziąć się za ryj i do poradni się leczyć, raz, drugi, piąty, dziesiąty, do skutku. Ja próbowałam się leczyć od 2000 r. Przez zasrane 8 lat twierdziłam, że nie ma dla mnie ratunku i chciałam cudu, pomocy nie wiadomo jakiej, bo nikt za Ciebie brać nie przestanie i nikt ci nie pomoże jak sam się nie zdecydujesz i nie będziesz w tym konsekwentny. Wiem jak jest ciężko, ale da się. Też mówiłam, że innym się udaje, ale nie mi. Na początku w każdej minucie mi było ciężko wytrzymać nie mówiąc już o kilku dniach, tygodniach czy miesiącach, a myśl o niebraniu do końca życia była niewyobrażalną. Teraz nie grzeję 11 miesięcy i już nie mam takiej obsesji brania jak kilka miesięcy temu. I dalej chodzę na terapię i wcale nie wszystko mam super poukładane w życiu. Na to trzeba czasu. Ja jestem z Krakowa, a Ty skąd? Może ktoś Ci poleci poradnię w Twoim mieście. ![]() |
|
maciek1974
nowicjusz
postów: 5 Posted: |
Witam pomownie mam pytanie do magnolki??? W jaki sposób dostac sie na detoks ??? Nic nie czaje bo nigdy z takiej opcji nie musiałem korzysta.Nie bardzo rozumie co mam pojśc do szpitala i powiedziec "siemano odtrujecie mnie bo bola mnie kości" gdzie zrobić pierwszy krok ,od czego zacząć ? proszę o info |
|
admin
admin
postów: 509 Posted: |
bez wizyty w poradni uzależnień się nie obejdzie, napisz z jakiej miejscowości jesteś, tak jak ci to napisała Magnola, to dostaniesz adresy poradni. tam, po rozmowie z terapeutą ustalony zostanie dalszy sposób postępowania, jeżeli potrzebny ci będzie detox (szpitalny, zamknięty oddział detoksykacyjny) to terapeuta ustali z odziałem termin przyjęcia ciebie i pomoże ci w załatwieniu formalności, takich jak np. skierowanie na oddział szpitalny. łatwiej by było ci pomóc gdybyś napisał więcej o swoim uzależnieniu i o sobie, np. od czego jesteś uzależniony (różne długości pobytu w szpitalu w zależności od środka, od którego pacjent jest uzależniony), z jakiej miejscowości jesteś, ile masz lat (są detoksy dla pełnoletnich i dla nieletnich), czy próbowałeś już się leczyć ? ps. rozumiem że jesteś w dużym stresie ale staraj się nie obrażać ludzi, do których zwracasz się o pomoc, ok ? |
|
magnola
moderator
postów: 762 Posted: |
Najlepiej idź do najbliższej poradni uzależnień, tam Ci powiedzą co dokładnie masz zrobić. Albo zadzwoń na oddział detoksykacyjny w najbliższym szpitalu i zapytaj co będzie potrzebne i jak dostać się na oddział. Potrzebne jest skierowanie, najlepiej od lekarza z poradni, ale może być też od zwykłego lekarza. Na detoks "Monarowski" w Krakowie przy Ośrodku Monaru, na którym ja byłam można było po prostu zadzwonić i umówić się na termin, wziąć skierowanie u siebie od lekarza, później przyjeżdżasz, idziesz tylko do poradni Monaru na ul. Katarzyny 3, dostajesz skierowanie na rtg płuc, który robisz od razu bo jest 5 minut od poradni (na szpitalnych detoksach nie wiem czy wymagają rtg). I stawiasz się pod adres detoksu, u nas nawet była taka opcja, że ktoś Cię zawiezie. Idź do poradni i porozmawiaj z terapeutą, ktoś Cię wtedy pokieruje, jak będzie trzeba to wypisze skierowanie i da namiary co dalej. NIEPUBLICZNY ZAKŁAD OPIEKI ZDROWOTNEJ MONAR OŚRODEK LECZNICZO-REHABILITACYJNY DLA OSÓB UZALEŻNIONYCH OD ŚRODKÓW ODURZAJĄCYCH ? DETOKSYKACJA W KRAKOWIE ul. Suchy Jar 4a 31-983 Kraków tel. +48 12 645 06 10 A tu masz wszystkie informacje na temat detoxu w Krakowie, ja go polecam. http://www.mona...n/detoxr.htm napisany przez: magnola, 15-06-2009 - 19:16 ![]() |
|
maciek1974
nowicjusz
postów: 5 Posted: |
no tak to widze ze jestem w czarnej dziurce ,tak myslałem że nie jest to takie proste z powodów osobistych nie moge pojśc nawet do lekarza ogólnego po skierowanie a co mówic o reszcie formalnosci o których piszecie rozumie ze to wszystko jest refundowane czyli potrzebne jest ubezpieczenie itd... Niestety zyjemy w kraju biurokracji i nic nie ma łatwo ,wiem pewnie powiecie ze umiałeś sie tym bawić to teraz weż sie w garś itd.. ADMI dzieki za info a tak na marginesie nikogo nie obrazam no może troche za mocno ,a czy ja jestem w stresie nie wiem czy przeszedłeś cokolwiek związanego z dragami ale bardzo delikatnie nazwałeś cos co dzieje sie w mojej głowie psuchicznie ifizycznie . No coż jestem tylko tym kim jestem a czego szukam? chyba słów ale dobrze ze tu jestescie mi zostaje sie tylko modlic ale wierze ze człowiek nie jest sam w moim przypadku dobro sie przebiera ale tylko po to by zagrać zło ale pewnie nie wiecie o czym mówie dobrzy z was ludzie wszystkim zycze wszystkiego dobrego |
|
magnola
moderator
postów: 762 Posted: |
Niektóre poradnie przyjmują osoby nieubezpieczone i na detoksie w Pleszowie, o którym pisałam również. Podzwoń i popytaj. A ty szukasz sobie problemów. Nikt za Ciebie tego nie załatwi i jak się tylko chce to te jak piszesz formalności nie są nie do przejścia. Powiem jeszcze raz - znajdź poradnię uzależnień i idź tam nawet bez ubezpieczenia. A swoją drogą ubezpieczenie będziesz miał jak zarejestrujesz się w Urzędzie pracy jako bezrobotny. Chyba, że wolisz gadać o modlitwie, która sama efektu nie przyniesie i dalej tkwić w dupie na własne życzenie. ![]() |
|
Sowa
nowicjusz
postów: 19 Posted: |
prochy mam za sobą. Troche czasu mi zajęła walka z tym gównem, ale jak widać da się wyjść. Trzeba tylko mocno kopac się w dupsko, żeby nie zwątpić. Dopóki bedziesz czekał aż ktoś poda ci wyzdrowienie na tacy, dopóty bedziesz w czarnej dupie. Masz internet, sprawdzaj adresy, strony z poradniami, ośrodkami. Masz telefon - dzwoń. Masz nogi-biegaj i szukaj. Trzeźwość wymaga wysiłku. powodzenia _____________________________________________________ Sowa - mega ściemniacz. Mądrość pojęcie względne. |
|
lechu
nowicjusz
postów: 10 Posted: |
Ja też mam problem z lekami przede wszystkim z opioidami -głównie z Kodeiną chociaż brałem również Tramadol, Opium, Makiware a ostatnio Buprenorfine z Dormicum i.v. Ogólnie to wydaje mi się, że jestem politoksykomanem i spróbowałem już niestety niemal wszystkiego, co jest do spróbowania. Ostatnio jednak zdałem sobie sprawe, że to jest kiepska sprawa i postanowiłem przestać brać ten syf. Z wszystkiego zrezygnowałem i odstawiłem ale z Kodeiny jakoś nie mogę wyjść. To już jest przerąbane, codziennie postanawiam sobie, że to już koniec ale przychodzi skręt fizyczny oraz psychiczny dołek i znowu się podleczam kolejną dawką Kody. Kodeine pozyskuje z Antidolu tzn. robie ekstrakcje. Dawki które mnie zadowalają to od 300 do 450 mg ale brałem swojego czasu nawet 1200 mg.... Nie wiem jak z tym skończyć a do Psychiatry iść nie chce bo nie chciałbym brać kolejnych leków, wizyta w Poradni Uzależnień też -z osobistych powodów odpada. Kodeina to jest najsłabiej uzależniający opioid ale jednak uzależniłem się od tego psychicznie i fizycznie. To jest troche dziwne bo próbowałem też mocniejszych opioidów a jednak nie uzależniłem się od nich. Dzisiaj też musiałem niestety wziąć bo nie mogłem usiedzieć spokojnie w miejscu, nie planowałem tego. Nie chce już brać ale jestem do tego poniekąd zmuszony by normalnie funkcjonować. Ostatnio postanowiłem spróbować to odstawić poprzez wzięcie troche Dextrometorphanu z tabletek ACODIN. Wiem, że to też jest lek dający efekty narkotyczne -sam się kiedyś w to bawiłem ale nie pasuje mi to i wezme tylko minimalną dawkę tak aby jakoś złagodzić głód Kodeiny. Nie wiem czy to jest dobry pomysł ale czytałem, że DXM jest stosowany w leczeniu uzależnień od Opiatów. Może ktoś ma jakiś sprawdzony sposób na uwolnienie się od Kodeiny, w końcu to jest słabizna. Oczywiście nie polecajcie mi brania Benzodiazepin (niedawno się boleśnie wyzerowałem i NIGDY WIĘCEJ), ani innych leków. I co zrobić kiedy przyjdzie największe "ciśnienie" jak to przetrwać. Wiem, że za 5 dni fizyczne objawy odstawienia ustąpią ale pozostanie dołek psychiczny. Aha, sport uprawiam, pracuje, prowadze aktywny tryb życia a i tak jest czas oraz miejsce aby się ugrzać. Będe wdzięczny za rady, w gre wchodzą tylko metody domowe. Nie mam pojęcia dlaczego w to wdepnąłem a to trwa już prawie od 3 lat. Czas z tym w końcu skończyć. Jeśli chodzi o silną wole to miałem jej na tyle dużo aby samemu wyjść z kilku ciągów benzodiazepinowych (Klony, Lorafen, Alprazolam). Pomóżcie, czy faktycznie psychoterapia pomaga i jest skuteczna?? U mnie to jest tak, że przez cały dzień potrafie wmawiać sobie, że nie wezme aż tu nagle wystarczy jedna sekunda by cały detoks szlag trafił. Pozdro |
|
magnola
moderator
postów: 762 Posted: |
Ja polecam tylko psychoterapię, a jak się naprawdę CHCE z tego wyjść to nie ma powodów dla których nie można iść do poradni i na terapię. Albo się chce przestać i robi się wszystko w tym kierunku co możliwe, albo to tylko gadanie i samooszukiwanie się ćpuna, który dalej chce brać. Miałam znajomego na grupie, który z powodu tej "słabizny kodeiny" odtruwał się na detoksie i wylądował w psychiatryku, a ternień na ewentaz leczy się w ośrodku, więc chyba lepiej wcześniej iść do poradni uzależualną terapię, jeśli trzeba to do dobrego psychiatry, który zna się na uzależnieniach i nie będzie przepisywał uzależniających leków jak robią to niektórzy. DXM Ci nie pomoże, najwyżej zmienisz środek i będziesz dalej brał tylko inne gówno. Nie ma sprawdzonych domowych metod (mi żadna nie pomogła), a przy największym ciśnieniu trzeba zacisnąć dupę i nie wziąć, można stosować metodę 24 godzin - mówiąc sobie - "tylko dziś nie biorę" i przetrwać dzień, a kolejnego dnia powiedzieć sobie to samo. Głód ma to do siebie, że nie jest ciągle o takim samym natężeniu i słabnie jak się przetrwa kryzys. Fizycznie nie tak trudno się odtruć i przemęczyć, gorzej z psychiką - tu pomaga terapia, motywacja, wsparcie, aktywność (dobrze, że pracujesz i uprawiasz sport, tylko jak to wygląda, jak nie bierzesz), dołek psychiczny może utrzymywać się dłużej i trzeba brać pod uwagę, że to konsekwencja brania, którą trzeba przeżyć. Niestety nie ma ćpania bez konsekwencji. Powodzenia. ![]() |
|
lechu
nowicjusz
postów: 10 Posted: |
Witam, dzisiaj mija prawie drugi dzień mojego detoksu, w pracy nie było jeszcze tak źle ale potem to nie było minuty w której nie myślałem aby pojechać do apteki po 3 ANTIDOLE. Dodatkowo męczą mnie wszystkie objawy odstawinenne opiatów czyli katar, biegunka, łamanie w kościach, mdłości, osłabienie i OGROMNE CIŚNIENIE PSYCHICZNE. Świadomość tego, że wystarczy pójść do Apteki i cały dyskomform minie jest bardzo kuszonca. Jednocześnie cały czas sobie powtarzam, że NIE MOGĘ TEGO ZROBIĆ -taka walka z myślami. W chwili słabości nawet pojechałem na działki po maki Papawer Somniferum po to by zrobić sobie Opium i makiware ale w ostatniej chwili zawróciłem. Zaciskam dzisiaj dupe i mam nadzieje, że jutro będzie lepiej chociaż z doświadczenia wiem, że to właśnie trzeci dzień jest najgorszy a czwartego się stopniowo poprawia. Ale i tak mam nadzieje, że jutor będzie lepiej... oby tak było... |
|
KARO
moderator
postów: 1018 Posted: |
Może zamiast "szpanować" na forum znajomością nazw dragów (już ten mak z łacińskiego to mnie doprowadził do płaczu ze śmiechu) i objawów, zadzwoń do jakiejś poradni? A domowym sposobem to można np. czajnik elektryczny naprawiać, a nie leczyć się z uzależnienia. Chcesz żyć na wiecznym dupościsku? Powodzenia, jedna już tu taka była (jest?). ![]()
|
|
lechu
nowicjusz
postów: 10 Posted: |
Spoko, nie spodziewam się współczucia bo sam doprowadziłem do tej sytuacji. Jeśli chodzi o szpan to wcale nie jest to chciałem osiągnąć -za stary jestem na to a jeżeli już miało być to moim celem to popisałbym na forum HR a nie tutaj. Czepiasz się tego, że podałem nazwy leków i substancji z którymi mam problem przecież o to w końcu chodzi by opisać w miare dokładnie sytuacje w której się człowiek znajduje, jeśli się myle to niech mnie ktoś sprostuje. Nigdy nie brałem Hery a przecież podbno ona jest "elo" i całe szczęśćie, że jestem tylko słaboopiatowym ćpunem aptecznym i właśnie dlatego nie pójde na leczenie zamknięte w dodatku jestem z małego miasta -gdzie wszyscy się znają i w tej sytuacji byłbym poniekąd przekreślony z doklejoną etykietką ćpuna. Zastanawiam się nad wizytą prywatnie u Psychiatry w Poradni ds uzależnień, nie wiem czy to jest dobry pomysł ale jak wspomniałaś faktycznie życie na ciągłym "dupościsku" jest chujowe, poczekam kilka dni jeśli będzie ciężko to na pewno się wybiore do tego lekarza. mimo wszystko pozdraiwam |
|
slaw60
domownik
postów: 59 Posted: |
Lechu. "jestem z małego miasta -gdzie wszyscy się znają i w tej sytuacji byłbym poniekąd przekreślony z doklejoną etykietką ćpuna." żyjesz dla miasta ,czy dla siebie?sądzisz ,że ktoś się Tobą przejmuje?człowieku dzisiaj każdy patrzy na siebie i każdy ma Cię gdzieś...nie patrz na to co inni powiedzą ,a weż się za siebie ,żeby "tobie było dobrze ze sobą "... możesz chodzić na terapię ( do innej miejscowości ) i nikt o tym nie będzie wiedział , pytanie :tylko czy Ty chcesz coś zmienić? POZDRAWIAM SERDECZNIE |
|
KARO
moderator
postów: 1018 Posted: |
Po pierwsze, nie czepiam się, jedynie pozwoliłam sobie zauważyć. Po drugie, to co robisz jest bez sensu, co najwyżej szczeniakom tutaj zaglądającym wyjaśnisz, co kupić w aptece, żeby kopało. Wybacz, ale dla mnie jest logiczne, że jak piszesz "idę po mak" to kur*a nie planujesz piec ciasta, ani malować panoramy Monte Cassino. Ludzie tutaj są mądrzejsi, niż Ci się wydaje. Slaw, wiesz przecież, że każdy pretekst jest dobry, żeby nic nie zmieniać. Bo co sąsiedzi powiedzą, bo ksiądz z ambony opieprzy, bo foka z gospodarstwa obok nie będzie się ze mną zadawać jak sie dowie, że chodzę do "lekarza od czubków". Małomiasteczkowa mentalność. A na koniec taki zabawny akcent: Elo?! Sorry, z jakiego ty rejonu Polski jesteś? Bo wiesz, całe życie "elo" to mówiłam spotykając kogoś znajomego, a mieszkam już w którymś mieście. Tak poza tym, to co to znaczy, że "hera jest elo"? Fajna? Niedobra? Nie wiem, obciachowa? Niezdrowa? Weź to może wytłumacz, bo będzie prowokować głupie pytania. Wyrażenie gorsze niż z gwary śląskiej, za ch*j nie wiadomo, o co kaman. Buah, elo ziom. ![]()
|
|
Hefaren
moderator
postów: 561 Posted: |
Dobrze już, wróćmy do pomocy. Ja powtarzać już nie będę. Ludzie już wszystko napisali i mają całkowitą rację. Uzależnienie to uzaleźnienie, samo nie przejdzie w koncu to nie grypa. Zrób wszystko by walczyc o siebie udaj się do proponowanych poradni uzależnienień, bądź psychiatry - nawet prywatnie jak wyżej napisałeś. Na pewno nie zaszkodzi, a siedzenie w domu i zmaganie się z próbą czasu (wytrzymam czy nie) generalnie żadnego efektu nie daje. Pozdrawiam. napisany przez: Hefaren, 07-07-2009 - 08:52 "chciałam unieść wszystkie nieszczęścia świata ludzi i zwariowałam ale czy od tego ? nie wiem..."
|
|
magnola
moderator
postów: 762 Posted: |
Nie musisz iść od razu na leczenie zamknięte. O terapii ambulatoryjnej nie słyszałeś? Chodzisz na spotkania z terapeutą, jeśli chcesz i jest taka możliwość też na grupę, do tego psychiatra raz na miesiąc - ja chodzę na taką terapię w Krakowie i przyjeżdżają też ludzie z małych miast z podobnych powodów , o których Ty piszesz. Jak się chce to się znajdzie wyjście, a jak ty masz chcesz po maki zapierdalać w pole to już nie tylko antidol i przydałaby Ci się terapia. Na dupościsku daleko się nie zajedzie. ![]() |
|
lechu
nowicjusz
postów: 10 Posted: |
No to fizycznie już chyba mi przeszło ale wczoraj to strasznie mnie nosiło, dziwie się bo zawsze skręt pojawiał się póżniej i trwał dłużej a teraz już wieczorem po wzięciu ostatniej dawki mnie trzęsło. Niestety wczoraj musiałem wieczorem wziąć 1 mg Klonozepamu bo nie mogłem już wytrzymać, oprucz chęci szukania w nocy otwartej apteki miałem jakieś dziwne tiki i nagłe skórcze lub odruchy ciała. Nigdy wcześneij tak nie było. Raz uderzenia gorąca a za chwile nakrywałem się kołdrą bo mi było zimno. W nocy budziłem się kilka razy zlany potem ale rano wstałem już bez bólu kości i ogólnie w dobrym nastroju a chęć do wzięcia czegokolwiek bardzo osłabła. Dzisiaj już normalnie pójde sobie poćwiczyć. Moja motywacja do skończenia z tym wszystkim podparta jest badaniami a dokładniej znacznie podwyższonymi wzkaźnikami ASPAT i ALAT. Wiem, że jak się skusze to będzie krok do poważnej choroby w ciągu byłem prawie półtora roku i nieźle się tym wszystkim strułem. Teraz to już będe uważał aby żadna wpadka mi się nie przytrafiła a jeśli tak się stanie to numer do Psychiatry mam wpisany do kom. |
|
magnola
moderator
postów: 762 Posted: |
Ty się kłułeś? Jak tak to zrób sobie test na HCV (to tak a propos podwyższonych aspatów i alatów)![]() |
|
lechu
nowicjusz
postów: 10 Posted: |
No niestety, w ostatnim czasie pobłądziłem i kłułem się troche ale tylko Buprenorfina z Dormicum i Metkat, ale wszystko odbywało się w sterylnych warunkach i wszystko stosowałem jednorazowo. Więc te rzeczy odpadają bo nigdy nic z ulicy nie brałem ale i tak zrobiłem badania na HCV i HBV na szczęście wynik był ujemny stąd wnioskuje, że to jest toksyczne uszkodzenie wątroby Paracetamolem. Zdziwiło mnie to bardzo bo przez cały czas brałem profilaktycznie Essentiale Forte i Hepatil. Z tego wynika, że nawet najbardziej starannie przeprowadzona ekstrakcja nie jest tak do końca bezpieczna zwłaszcza, że wielu ludzi robi to "na odpierdol". Za kilkanaście lat Służba Zdrowia padnie, wiem że takich ćpunów jak ja jest mnóstwo, jestem tego niestety na 100% pewien... I ciągle przybywa nowych, w ostatnim czasie Kodeina stała się bardzo popularna, do nikogo nie docierają przestrogi że to jest kiepski pomysł -każdy się sam musi o tym przekonać. Jednak chyba gorszy jest bardzo dostępny Metkat, który ma jeszcze więcej zwolenników a przygotowanie go jest na tyle proste, będzie niedługo z tym problem bo to bardzo uzależnia. To jest taka Polski tani Crack, który bardzo wyniszcza... |
|
slaw60
domownik
postów: 59 Posted: |
Lechu "Fajnie " ,że się popisujesz znajomością różnego" dziadostwa" ,co Ty próbowałeś ...,ale chyba nie o to chodzi? ...chyba ,że masz chęć pochwalenia się tym jaki z Ciebie "kozak".Przypomina mi się jak mój syn strasznie się chwalił jak to się zna na wszelkich prochach i innym świństwie , ale to było na początku jego leczenia ... ...tak tylko mi się przypomniało... a nawiasem mówiąc ,te Twoje wypowiedzi "wyglądają mi na reklamę ",....już męczącą reklamę POZDRAWIAM serdecznie |
|
lechu
nowicjusz
postów: 10 Posted: |
Wskaż cytat w którym reklamuje cokolwiek, zamiast formuować nieuzasadnione wypowiedzi. Piszę na tym forum od kilku dni ale już zauważyłem, że panuje tutaj przekonanie, że: "nowego trzeba stłamsić" to takie polskie że aż srać się chce. Czepiacie się, że nazywam rzeczy po imieniu -to jak niby mam określić Mak Lekarski jako patyczek z piłeczką?? Nie wiem jaki jest regulamin korzystania z tego forum ale myślałem, że jest to miejsce w którym ludzie z problemami mogą się wesprzeć w jakiś sposób. Pisałem to po to aby w taki specyficzny sposób komuś opowiedzieć o swoim problemie, wygadać się bo w realu nie mogę na to liczyć w żadnym stopniu. Jednak się okazuje, że wśród wyleczonych takiego wsparcia się nie otrzyma. Długo pisałem na forum Hyper Reala i tam panuje styl wypowiedzi mający na celu przedstawienie czytelnikowi jak najwięcej szczegółów dotyczących danego tematu. Zaraz pojawi się pewnie hipoteza, że pochwalam lub promuje ćpuńskie forum i od razu zaprzeczam że tak nie jest. Ale zmierzam do tego, że ten temat traktuje o problemach z lekami i pisząc w nim w pewnym stopniu opisałem jaki mam problem po to by dowiedzieć sięi co zrobić aby sobie z nim poradzić aby pomoc mogła być adekwatna do problemu. Po to opisałem pare szczegułów ze swojego życia, które zostały błędnie odebrane jako reklame środków psychoaktywnych. Ludzie zastanówcie się nad treścią wypowiedzi, liczyłem na to, że dowiem się tutaj jak sobie poradzić z detoksem i psychiczną chęcią przyćpania ale posypały się same głosy krytyki. A tak na prawde tylko jedna rada okazała się na prawde dla mnie pomocna to była ta: "trzeba zacisnąć dupe i przetrzymać 24 godziny a potem kolejne itp" Wczoraj gdy nie mogłem już wytrzymać to powtarzałem sobie to, że wytrzymam tylko dzisiaj a jutro po pracy wizyta w Aptece, jak się okazało dzisiaj nie odwiedziłem żadnej apteki i nawet nie mam ochoty. Za powyższą radę dziękuje a inni niech mnie pocałują w tyłek. |
|
magnola
moderator
postów: 762 Posted: |
Bo to dobra rada stosowana przez wielu uzależnionych przynajmniej na początku przy dużym ciśnieniu. A "reklamy" ja tu nie widzę, co najwyżej trochę narkomańskiej gadki, ale kto z uzależnionych nie uprawiał takich gadek ![]() |
|
Hefaren
moderator
postów: 561 Posted: |
Po pierwsze nikt Cie nie oskarża, widać Slaw60 miał takie odczucie po przeczytaniu Twoich postów ( podobnie miał jego syn, więc miał prawo mieć z tego wzgledu takie odczucie). Wystarczy zaprzeczyć a nie atakować. Dwa... rady były różne i wszystkie są dobre, z których Ty skorzystasz jest Twoja decyzją. Na dupościsku nie każdy wytrzymuje, więc oprócz tego dostałeś inne odpowiedzi co zrobić by z tym skonczyć. Nie podoba mi się stwierdzenie z pocałowaniem w tyłek, skoro oczekujesz rad, to je dostałeś więc w tyłek nikt Cie tu całować nie będzie. Jeśli nie znasz regulaminu forum masz go w moim podpisie, i tu http://www.mona...pic-500.html . napisany przez: Hefaren, 07-07-2009 - 21:09 "chciałam unieść wszystkie nieszczęścia świata ludzi i zwariowałam ale czy od tego ? nie wiem..."
|
|
lechu
nowicjusz
postów: 10 Posted: |
Dobra, przeczytałem regulamin więc jeśli ktoś poczuł się urażony stwierdzeniem o całowaniu w tyłek to sory, nie mam zamiaru nikogo obrażać ale przed atakami bronić będe się na pewno. To, że jakimś dziwnym cudem skręt i ciśnienie psychiczne minęło tak szybko to jest zapewne mój wielki sukces, jestem normalnie w szoku bo od trzech lat nigdy nie poszło mi tak łatwo a próbowałem już kilka razy. Wątroba przy dobrej diecie i dzięki Essentiale Forte na pewno szybko się zregeneruje ale wiem, że leatem się łatwiej odstawia najgorzej gdy zacznie się jesień i długie zimowe wieczory jak wtedy nie dać się skusić na małe co nieco. Wiadomo jak to jest, że w konsekwencji umysł wypiera z podświadomości to, co jest złe natomiast zostawia w przeważającej części dobre wspomnienia. Wtedy myśle, że dobrym sposobem będzie psychoterapia, wydaje mi się, że najlepszym wyjściem byłaby dla mnie indywidualna rozmowa z Psychologiem więc moje pytanie brzmi jak po krótce wygląda taka rozmowa i jaki jest ewentualny koszt takiej prywatnej wizyty. Interesuje mnie prywatna wizyta bo na prawde nikt ale zupełnie nikt mnie nie podejrzewa o to, że ćpam/łem to do mnie jest zupełnie nie podobne a w służbie zdrowia mam członków rodziny - nawet sąsiadów, znajomych itp. Więc gdybym tam poszedł to wieści szybko by się rozeszły i byłoby kiepsko. Poza tym bardzo się tego wstydze, nawet gdy kilka razy coś tam przedawkowałem (nie wymienie co bo mnie znów o coś posądzicie ale było bardzo niebezpiecznie) i byłem realnie bliski śmierci to nie wezwałem karetki a takie incydenty mi się zdarzały już z 4 razy -ostatni był dwa tygodnie temu i to właśnie mnie skłoniło poniekąd do zastanowienia się nad sobą i skończenia z tym wszystkim. Czy taki Psycholog jest w stanie dostarczyć mi takich sugestii, które odciągną moje myśli od tego kiepskiego tematu?? Na jakich zasadach odbywają się takie rozmowy?? Aha, chce też aby to wszystko odbywało się dyskretnie z tego powodu abym nie miał w dokumentacji medycznej żadnych wpisów o uzależnieniach, leczeniu psychiatrycznym itp. Nigdy nie wiadomo co będe w życiu robił mam dopiero 26 lat i chyba całe życie przede mną. Byłem już kiedyś u Psychiatry prywatnie zimą gdy ostro przeholowałem z miksem pewnych środków ale za wiele mi nie pomógł, co prawda uniknąłem potwornej depresji, która występuje po czymś takim ale po przepisanej Sertalinie humor mi się poprawił na tyle, że jeszcze bardziej go sobie poprawiałem ćpaniem. Po prostu lęk i resztki instynktu samozachowawczego zostały stłumione przez ten lek i przez to jeszcze bardziej się trułem. Teraz sprawa wygląda z goła inaczej, wyniki prób wątrobowych są niepokojące trzykrotnie przekraczają dopuszczalną maksymalną normę i to jest bardzo poważny powód by już nie ćpać dlatego jakoś sobie teraz radze mimo wielu niepowodzeń. Ten powód jest dla mnie tak poważny, że jestem spokojny o to, że nie pójde do apteki i wiem to bez psychoterapii. Takie złe wyniki miałem 4 miesiące temu, i w tym czasie ćpałem dalej więc teraz mam niezłego stracha, że są jeszcze gorsze. Dlatego powiedziałem stanowczo KONIEC. Chociaż mam nadzieje, że nie będą takie złe, w tym czasie nie piłem w ogóle alkoholu i leczyłem się sporymi dawkami Essentiale Forte. Dobra zapędziłem się w tym żaleniu więc kończe, licze na jakiś poważny wpis o tej terapii. |
|
magnola
moderator
postów: 762 Posted: |
Terapeuta nie da Ci recepty co zrobić żeby nie brać. Tak się nie da. Jakby była taka recepta nie byłoby tylu biorących ludzi i porażek w terapii. Pomoże Ci zrozumieć mechanizmy uzależnienia i będziesz musiał je rozbrajać, wielu sugestii terapeuty nie raz nie chce się wprowadzać w życie, różnie jest na terapii, rozmowy od np. narkorysu czyli życiorysu ćpania, przez motywację czyli dlaczego nie chcesz już ćpać, rozpoznawanie zagrożeń i własnych wyzwalaczy, jak radzić sobie z głodem - sam będziesz musiał wymyślać, terapeyta może Cię tylko nakierować, ale nie zrobi tego za Ciebie; aż do emocji i uczuć, czasem przeżyć wcześniejszych, nie da się opisać tego w skrócie, każdy ma swoje problemy nad którymi pracuje. Ja mogę Ci powiedzieć, że nie chodzę prywatnie tylko do zwykłej Poradni Uzależnień i nie wiem ile kosztuje prywatna wizyta, ale dyskrecję masz zapewnioną nawet jeśli nie pójdziesz prywatnie. Są karty pacjentów, ale one są tylko używane wewnątrz Poradni, od 2000 r. u mnie jakoś nikt się nie dowiedział o moim ćpaniu ze źródła takiego jak poradnia czy terapeuta. Obowiązuje ich tajemnica lekarska więc o to możesz się nie obawiać. Brałam nawet zaświadczenia na uczelnię jak studiowałam i przepisywałam je u innego lekarza prywatnie, żeby nie było pieczątki z Poradni Uzależnień, ale to była niepotrzebna ściema. Też czasem się bałam, ale to jak chodziłam do lekarza ogólnego na osiedlu, że ktoś się dowie, jeszcze bardziej obawiała się moja mama, która ze względu na swoją pracę jest znana na osiedlu, że to ją będą wytykać palcami bo ma córkę narkomankę i nigdy nic takiego nie miało miejsca. Prędzej będą gadać o Tobie żeś narkoman jak Cię ludzie zobaczą kilka razy naćpanego niż to wyjdzie u psychiatry, innego lekarza czy w Poradni. Motywację masz - swoje zdrowie, ale jak pisałeś szybko się zapomina to co złe więc trzeba się pilnować. ![]() |
|
lechu
nowicjusz
postów: 10 Posted: |
Stało się, dzisiaj po prawie całotygodniowym okresie nie brania wziąłem 300 mg Kody, nie wiem po co, fizycznie mnie do tego nic nie zmuszało. Psychicznie poniekąd także ale pomyślałem sobie, że należy mi się jakaś nagroda takie pojebane myślenie. Wiem, że sam siebie oszukałem wmawiając sobie, że gdy wezme kode nie z leku A tylko z Tch bez śladowych ilości Paracetamolu, która dostaje się do roztworu nawet przy dobrze przeprowadzonej ekstrakcji to mi mniej zaszkodzi. Może i tak ale mam takie poczucie, że zaprzepaściłem całe 5 dni abstynencji. Teraz trzeba będzie zaczynać od nowa. W czasie tego detoksu w nocy śniły mi się wizyty w aptekach, pola makowe itp. kiepska sprawa dodatkowo ciągle prześladowała mnie myśl, że po przerwie tolerancja lekko spadnie i mała dawka podziała lepiej... Przeczytałem dzisiaj na tej stronie artykuł o fazach uzależnienia i oprucz kilku punktów wszystko do mnie pasuje, nie mogę w to uwierzyć, że nie mogę przestać na dłużej brać Kodeiny chociaż zrezygnowałem z wszelkich innych używek całkowicie bez problemu. Ja nawet piwa nie pije, papierosów nie pale i nigdy nie paliłem a tutaj taki słaby opiacik mną zapanował. Gdy nie wezme to czuje się źle, nic mnie nie cieszy, nie chce mi się nic robić i całkowicie trace zapał do wszystkiego a w umyśle ciągle mnie prześladuje mnie myśl żeby pójść do Apteki. Gdyby leki OTC z kodeiną zrobili na recepte to podejrzewam, że skończył bym z tym o wiele łatwiej. Nie interesuje mnie podrabianie recept, inne apteczne opiaty i inne leki również mnie nie kręcą bo przez nie dostałem kilka takich mocnych "kopów w dupe" że do dzisiaj mam po tym uraze. Nie tkne tego więcej chociaż w szufladzie mam jeszcze spory zapas, który gromadziłem nie wiadomo po co, wyrzuce to przy najbliższej okazji. Pomimo, że wiem o moim uzależnieniu niemal wszystko to jakoś nie potrafie z tym skończyć, paradoksalnie nie biore gdy mam zły humor lub doła ale wtedy gdy wszystko się układa i jest dobrze a pretekstem może być wszystko: nuda w pochmurny i deszczowy dzień, chęć poleżenia sobie w takim specyficznym opiatowym stanie itp. Nie wiem po co teraz to napisałem, to jest tak jakbym rozmawiał z kimś kto mi nie odpowie tylko wysłucha, chyba nie da się już o tym nigdy zapomnieć w dodatku w mojej rodzinie są predyspozycje do różnych uzależnień, pewnie mam to w genach... |
|
magnola
moderator
postów: 762 Posted: |
To normalne, że z psychicznym uzależnieniem walczy się najciężej. dlatego potrzebne jest wsparcie i terapia. Mi po roku abstynencji dalej śnią się strzykawki, apteki i towar, tylko już w trochę innym kontekście. Nie mam już takiej obsesji brania i te sny nie są przyjemne, a lękowe, ja się nawet w snach boję, że złamałam abstynencję i wszystko będę musiała zaczynać od nowa. Na początku jak odstawiałam, widziałam tylko apteki jadąc tramwajem czy idąc ulicą. I ciągnęło bardzo. Co do tego, że byłoby łatwiej gdyby leki z kodeiną były na receptę to nie wiem, byłoby to tylko pewnego rodzaju ograniczenie, ale czarny rynek dalej by działał, to tak jak z narkotykami, nie ma ich legalnie jednak bez problemu się je kupuje. I co mają powiedzieć alkoholicy, gdzie w TV, na bilbordach co chwilę widzą piwo, a w każdym sklepie jest odpowiednia półka. Takie ograniczenia czysto fizyczne nie pomogą na poradzenie sobie z głodem psychicznym. Można nie brać jakiś czas z powodu izolacji czy braku dostępu, ale jak nie zmienimy myślenia i nie przepracujemy swoich głodów i paru innych rzeczy, to przy pierwszej nadarzającej się okazji się naćpamy. Dlatego pomyśl o terapii, bo tak to będziesz się siłował z kodeiną do usranej śmierci. Ja wiedziałam prawie wszystko o uzależnieniach, teoriach, mechanizmach, bo myślałam że sama sobie pomogę, pomogłam o tyle, że terapeuci nie musieli mnie za bardzo edukować, ale teoria to nie wszystko, trzeba wziąć się za siebie w praktyce. Co do genów to mama mi tez kiedyś powiedziała, że jestem alkoholiczką po dziadku, ale to, że mieliśmy kogoś z problemem w rodzinie nie oznacza, że my mamy sobie z tym nie poradzić i być dalej czynnie uzależnionymi. Mechanizm "nagrody" sama stosowałam, już tyle nie biorę, a nic spektakularnego się nie dzieje to powinnam dostać nagrodę, a najlepszą nagrodą jest wejść w ulubiony stan, to mogę sobie pozwolić. Tylko ten stan jest ucieczką, co takiego w normalnym życiu jest nie do przejścia na tyle, że chcemy (musimy) się zamulić? A pretekstów do naćpania się można znaleźć w cholerę od tych przykrych bo mam doła, źle się czuję, coś mi nie wyszło, do tych pozytywnych-czuję się zajebiście, ale chce jeszcze lepiej, zdałam egzamin czy dostałam awans i chcę to uczcić... Próbuj dalej i nie odpuszczaj. Problem jest jeszcze w tym, że każda kolejna porażka zmniejsza chęci i wiarę w to, ze nam się uda... Powodzenia. ![]() |