Witam.Jestem tu nowa.Mój partner leczy sie w ośrodku.Z tego co mi wiadomo w osrodku powinny panować jakies zasady.....Dzwoniłam do niego kilka razy,powiedziano mi że najlepiej jest dzwonić po 23...a gdzie cisza nocna?.....dlaczego słychać muzykę i głośne krzyki....Czy w każdym osrodku jest tak samo?..Boję się że mój partner trafił do gorszego bagna w jakim był...Zachowuje się dokładnie tak jak wtedy kiedy brał....zero uczuć względem mnie i dziecka...ostatni powiedział mi że mam do niego nie dzwonić bo nic do mnie nie czuje...Czy 4letni zwiazek mozna tak łatwo przekreślić? Czy w ten sposób partner mnie karze bo to ja namówiłam go na leczenie...?Miało być pięknie normalne zycie,,, mielismy się wspierać i razem walczyć z jego chorobą...A on zmienił się w ciągu jednego dnia....
KARO moderator postów: 1018
Posted: 22.cze 2009 - 16:49
Moment.
W którym ośrodku jest Twój facet? Oczywiście w kadym ośrodku panują zasady, których przestrzeganie jest WYMAGANE. Co do tego telefonu po 23. Wcześniejsze godziny są zarezerwowane na pracę, terapię, społeczność, etc., więc czasem łatwiej kogoś ściągnąć do telefonu właśnie około 23. Gdy ja byłam w ośrodku zdarzało się, że społeczność kończyła się 2-3 w nocy, więc to nie jest wcale takie absurdalne. Co do muzyki: Znowu powiem, że u mnie było podobnie ;) Muzyka grała non stop, ale to jest norma, jeżeli tylko nie łamie panujących w ośrodku zasad (jak np. gatunek muzyki). Poza tym, telefon stoi zazwyczaj gdzieś u kadry, a tam jest nieco inna "atmosfera"
Moje kolejne pytanie: Jak długo Twój men przebywa w ośrodku? Bo chyba nie oczekiwałaś, że w ciągu kilku dni zmieni się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki? Leczenie narkomana to długotrwały proces wymagający olbrzymiej siły i cierpliwości najbliższych. Nie dziwi mnie jego zachowanie, jeżeli jest na samym początku. Jak to mówią, "musi odparować". I nie bój się, jest teraz w najbezpieczniejszym dla niego miejscu.
Kara? Wątpię. Sama wiesz, że narkomani zachowują się irracjonalnie. Nie wiem, ja tam się układało między Wami, ale skoro zdecydował się na leczenie (nawet za Twoją namową), to niech sobie, za ogromnym przeproszeniem, wszelkie pretensje i fochy głęboko wsadzi.
Aha, czyli jest tam jeden dzień, tak?
Gigusia, spokojnie. Może zabrzmi to absurdanie, ale nic złego się nie dzieje. Mamy tu wręcz podręcznikowy przykład narkomana na początku leczenia i "rodzinnej paniki"
gigusia nowicjusz postów: 9
Posted: 22.cze 2009 - 16:59
Mój facet jest w ośrodku od dwóch miesięcy.Jest w Suchym Jarze.Dzięki za słowa otuchy i wspacia.Mogłabyś mi przybliżyć problem "rodzinnej paniki"?
KARO moderator postów: 1018
Posted: 22.cze 2009 - 17:13
Suchy Jar? Toż to niemal u mnie pod domem
Co do rodzinnej paniki. Wiesz, to jest takie coś, kiedy bliska osoba wysyła delikwenta do ośrodka (tudzież delikwent sam się tam wysyła), a rodzinka nie do końca wie, jak wygląda leczenie w takim miejscu, jakie panują zasady, co się właściwie dzieje. Denerwują się, że bliska osoba na początku może nie móc się z nimi kontaktować, że jest nerwowa i inne takie historie. To wszystko jest jak najbardziej normalne i zdarza się niemal w każdym przypadku. Wiadomo, boimy się nieznanego i o bliskich.
Na Twoim miejscu skontaktowałabym się z terapeutą z poradni. Dowiesz się dokładnie jak wygląda taki proces leczenia - to raz. Druga sprawa, o wiele ważniejsza: Tobie będzie łatwiej przez to wszystko przechodzić. Fakt, to Twój facet się leczy, ale Ty, jako osoba najbliższa także możesz potrzebować fachowego wsparcia, pomocy. Ważne, żebyś nie była teraz sama, bo mimo wszystko, problem narkomanii dotyczy także Ciebie.
gigusia nowicjusz postów: 9
Posted: 22.cze 2009 - 17:22
Znasz ten ośrodek?
KARO moderator postów: 1018
Posted: 22.cze 2009 - 17:32
Z opowiadań jedynie. Ale tutaj wchodzi dużo osób, może się wypowie ktoś, kto ma info z pierwszej ręki. Albo jak się znajdzie Herr Admin Mariusz to moze on powie coś więcej
gigusia nowicjusz postów: 9
Posted: 22.cze 2009 - 17:42
Z niecierpliwością czekam na info....piszcie....
magnola moderator postów: 762
Posted: 22.cze 2009 - 19:06
Dobry ośrodek. Nie byłam, ale mieszkam w Krakowie i znam ludzi, którzy się tam leczyli, jak i terapeutów. Dobrze tam pacjenci gotują, zwłaszcza naleśniki robią pyszne A poważnie (chociaż to o żarciu było najzupełniej poważnie, bo gotują też dla detoksu, który jest obok, na którym byłam) daj sobie i jemu czas to dopiero 2 miesiące, on się jeszcze nie odwirował. Zgadzam się z Karo, skontaktuj się z terapeutą z poradni i idź pogadać, może to Ci coś rozjaśni i pomoże zająć się sobą w tym trudnym dla Ciebie czasie.
napisany przez: magnola, 22-06-2009 - 19:07
nie polemizuj z idiotą - najpierw sprowadzi Cię do swojego poziomu, a później pobije doświadczeniem
gigusia nowicjusz postów: 9
Posted: 23.cze 2009 - 19:49
Byłam dzisiaj u psychologa ponieważ najpierw tam się dostałam....porozmawialiśmy..... mam czekać i być otwarta.....dla mnie to porażka......
napisany przez: gigusia, 23-06-2009 - 20:55
magnola moderator postów: 762
Posted: 23.cze 2009 - 20:02
Twój partner jest na początku leczenia, podjął się terapii w ośrodku zamkniętym, więc nie masz za bardzo wyjścia tylko czekać. Z takim podejściem to faktycznie możesz się dołować i projektować kolejne porażki, tylko w czym Ci to pomoże. Jeśli uważasz, że nie ma na co/na kogo czekać to nie czekaj. Zajmij się sobą i dzieckiem, jego leczenia nie przyspieszysz, a na tym etapie to on pewnie sam nie wie co i czy w ogóle czuje.
nie polemizuj z idiotą - najpierw sprowadzi Cię do swojego poziomu, a później pobije doświadczeniem
gigusia nowicjusz postów: 9
Posted: 23.cze 2009 - 20:48
Czy Twoje gg jest aktywne?
toffi nowicjusz postów: 2
Posted: 23.cze 2009 - 20:48
nie chce być okrutny ale troche cie urealnie .....znam mnustwo cpunów sam nim jestem bedąc w osrodku przez pierwsze miesiące czułem taki nawrót uczuc ze pragnąłem cały czas sie kontaktowac ze swoją ukochaną prosiłem na społecznosciach o kontakt najpierw listowny potem telefoniczny przysługiwał mi raz na dwa tygodnie i wyczekiwałem na ten moment cały czas , jeżeli twój koles nie chce z tobą rozmawiac to moze własnie do niego dociera ze nie jestes dobra dla jego uzależnienia moze jestes toksyczna albo cos wiem ze to przykre ale nie filmój sie pogadaj z kims z kadry osrodka tam gdzie byłem nawet jak nie mogłem rozmawiac moja dziewczyna dowiadywala sie o mnie przekazywala pozdrowienia co bardzo mnie podnosiło na duchu On musi teraz sie skupic na swoim leczeniu nie na tym co dzieje sie na zewnątrz jezeli bedzie myslami na zewnątrz nie bedzie go tam a chyba nie o to chodzi bądz szczesliwa ze jest bezpieczny i ze jest juz tam 2 miechy ...Ja skonczylem leczenie zmieniłem system wartosci miejsce zamieszkania zaczołem nowe zycie z nią i jestesmy szczesliwi tak naprawde osrodek to nie wczasy to naprawde ciezka praca i nie mówie tu o pracy fizycznej to praca nad głową i czeka go wiele wyrzeczen
gigusia nowicjusz postów: 9
Posted: 23.cze 2009 - 21:05
nie jesteś okrutny.....zrozumcie że osoba Trzeżwo myślącą widzi co innego....Jaka Toksyczna jestem?....Ze zabrałam mu komfort ćpania?....Czytałam dużo ,zasięgam porad ...staram się ....zrozumieć to wszystko...ale widzę że to nie tak kolorowo jak piszecie ...ale resztę pozostawię dla siebie bo nie spotkałam na tej stronie szczerej osoby...
toffi nowicjusz postów: 2
Posted: 23.cze 2009 - 21:11
fajnie ze sie starasz wszystko naprawde super ale widze ze naprawde jeszcze mało rozumiesz idz tez na terapie i otwórz sie na nią bo widze ze moje słowa odebrałas na opak ja nie napisałem ci ze jest kolorowo to ciezka choroba ponoc nie zawiniona napewno narastająca to choroba smiertelna choroba uczuc to takie slogany reszte sie dowiesz u terapeuty jezeli bedziesz chciala ja trzymam za was kciuki wspieraj swojego partnera mam nadzieje ze on tego chce:)
magnola moderator postów: 762
Posted: 23.cze 2009 - 21:15
Zgadzam się z tym co pisze Toffi, a moje gg jest aktywne, napisałam Ci w prywatnej wiadomości.
nie polemizuj z idiotą - najpierw sprowadzi Cię do swojego poziomu, a później pobije doświadczeniem
kleopatra nowicjusz postów: 22
Posted: 24.cze 2009 - 14:34
Widzę ,że dotknęło Cię to co Ci wcześniej napisano ale nikt nie chciał Cię urazić. Ja jestem matką narkomana i znam problem z drugiej strony. Wiem jedno,że terapia dla osób współuzależnionych bardzo pomaga, jeśli dużo czytałaś to wiesz o czym piszę. Dwa miesiące w ośrodku to naprawdę bardzo mało i nie można oczekiwać od Twojego partnera, że się zmienił. Moim zdaniem lepiej jest na początku zostawić "delikwenta" samemu sobie niech uporządkuje sobie swój świat i swoje uczucia. Mój syn jest już w piątym ośrodku , leczy się 1.5 roku. W ostatnim ośrodku jest siódmy miesiąc i tyle też go nie widziałam. Czasem jest mi ciężko ale wiem ,że tak musi być .Ten czas jest dla niego ale też i dla mnie bo nie tylko on musi się zmienić ja również. Ja wiem teraz, że w pewnym sensie byłam "toksyczna" choć wcześniej tego nie widziałam. Bardzo kochałam i kocham mojego syna ale teraz już mądrzej. Radzę Ci abyś zaczęła uczestniczyć w grupach wsparcia albo rozpoczęła własną terapię bo wiesza teoretyczna to za mało trzeba się jeszcze z samym sobą zmierzyć.
gigusia nowicjusz postów: 9
Posted: 4.lip 2009 - 17:46
Witam ...uczestniczę w terapii...daje mi ona bardzo dużo ale to długa i trudna droga....Mój partner odciął się ode mnie całkowicie...wspieram go jak mogę... dzwonię do terapeutów pozdrawiam go...a tu nic.... teraz obrał inna strategię.- manipuluje rodzicami...szkoda mi ich ...odwiedzają mnie...a z nim maja stały kontakt ale ja o niego nie pytam chociaż zadają mi pytania jak tam z nami itp...może powinnam ich tez namówić na terapię???Czy to normalne?????
magnola moderator postów: 762
Posted: 4.lip 2009 - 22:14
Jeśli manipuluje rodzicami dobrze by było żeby oni o tym wiedzieli i nie dawali sobą manipulować - terapia mogła by im w tym pomóc żeby nauczyli się to rozpoznawać i wiedzieli jak mają postępować w takich sytuacjach. Dobrze, że Ty zdecydowałaś się na teraoię, nie będzie łatwo, ale na pewno to w jakiś sposób pomaga. Cierpliwości i wytrwałości życzę.
nie polemizuj z idiotą - najpierw sprowadzi Cię do swojego poziomu, a później pobije doświadczeniem