<!-- [site-name] --> http://www.facebook.com/pages/Otwarty-Portal-Monaru/125951250767283
Witaj gość - dzisiaj jest czwartek, 09 września 2010, 

pamięci Marka

Biografia
Marka Kotańskiego
Historia Monaru
"Ty zaraziłeś ich
narkomanią"

"Daj siebie innym"

nasze menu

 strona główna
 nasze linki
 FAQ - pytania i odpowiedzi
 nasze pliki
 nasze bLogi
 nasza galeria
 nasza księga gości
 Nasz czat

kto jest na czacie

nasze placówki

Bullet5 ośrodki Monar
Bullet5 domy Markot
Bullet5 poradnie Monar
Bullet5 projekty Monaru

trochę wiedzy o...

 narkotykach
 narkomanii
 narkomania w literaturze
 narkomania w filmie

nasz najnowszy link

Click

Radio WNET - Warto żyć
Zapraszam do zapoznania się z akcją "Warto żyć" współorganizowaną przez Radio Wnet. W Polsce powszec...
odsłon:550

nasze linki ]

nasz bLogariusz

licznik odwiedzin

Dzisiaj:90
W tym miesiącu:4497
W tym roku:136055
Ogólnie:1675906

Od dnia 08-01-2002

Przejdź do strony: [-1] 1 - 2

Do dołu
CWANIACTWO
  • Posted: 31.05.2006, 11:26
     
    Luiza
    oceń:
    domownik domownik
    zarejestrowany:
     luty 2006
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    20.12.06
    postów:
    56
    niedawno miało miejsce pewne wydarzenie. zacznę od początku... no więc mój michał od 2 i pół miesiąca jest w ośrodku. nie mam z nim kontaktu, dopiero po około pół roku będziemy mogli do siebie dzwonić i pisać listy. rodzice mogą kontaktować się z nim telefonicznie, więc za każdym razem jak jego mama z nim rozmawia to oddzwania do mnie i przekazuje mi wiadomości od michała.
    ostatnio była taka sytuacja, że ja akurat byłam u niej jak do niego dzwoniła. no i w pewnym momencie zawołała mnie i dała mi słuchawkę. ja w ciężkim szoku, bo myślałam że jakimś cudem pozwolili mu ze mną rozmawiać. ale okazało się, że sprytna mamusia na spółkę z michałkiem uknuli szybko taką akcję, że on się do mnie zwracał tak jakbym była jego tatą...
    ale mało tego- kilka dni później michał dostał domownika i teraz już może sam wykręcać nr i dzwonić i nikt go nie pilnuje, nikt przy nim nie siedzi podczas rozmowy. no i oczywiście od razu z tego skorzystał i do mnie zadzwonił. rozmowa trwała moment, bo, jak się domyślam, ktoś tam przyszedł z kadry ośrodka. dzień później zadzwonił jeszcze raz i wtedy pogadaliśmy już dłużej. powiedziałam mu żeby już lepiej do mnie nie dzwonił bo to jest nieuczciwe i ja się boję że przez to mogą być jakieś problemy.
    te telefony to był dla mnie dowód że michał dalej ma tą swoją tendencję do kombinowania. gdyby chciał uczciwie przejść przez terapię, to poczekałby jeszcze jakiś czas. wiem że jest mu tam trudno bez kontaktu ze mną, że pewnie ma milion myśli na minutę. ale czy tym można tłumaczyć to oszustwo? bo robiąc takie akcje on oszukuje nie tylko swoich terapeutów, ale też kolegów, którzy nie mają prawa kontaktu ze swoimi dziewczynami, a michał sam sobie to prawo dał.
    może potrzeba mu czasu żeby niektóre sprawy zrozumiał. chyba ma jeszcze podobne podejście do życia jak w czasach kiedy ćpał.
    a może takie przekręty są na porządku dziennym w ośrodkach. i nie powinnam się przejmować...sama nie wiem...
    buziaki [/url]
  • Posted: 31.05.2006, 14:23
     
    mery
    oceń:
    domownik domownik
    zarejestrowany:
     maj 2004
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    27.09.07
    postów:
    46
    luizo!jak sama mowisz twoj chlopak jest dopiero niecale trzy miesiace w osrodku, to oczywiste, ze ma nadal swoje tendencje do krętactwa...nikt nie zmienia sie z dnia na dzien, to jest caly proces.nie znaczy to, ze popieram nieuczciwosc michala, ale wiem tez ze pomimo wszelkich norm jakie narzuca osrodek pacjentom i tak zdarzaja sie rozne nieuczciwosci.przelomem moze byc sytuacja, gdy ktos dojrzeje do tego by przyznac sie do swoich "grzechow" przed spolecznoscia i poniesc ewentualne ich konsekwencje.mysle, ze nie powinnas dawac mu przyzwolenia na oszukiwanie spolecznosci,odbierajac jego telefony...powiedz mu ze kochasz go i bardzo tesknisz, ale nie mozesz i nie chcesz wspierac jego nieuczciwych dzialan.
    moze zabrzmi radykalnie to co teraz napisze, ale jest w tym pewna analogia...pomagac mu w oszukiwaniu spolecznosci osrodka to tak jakbys na zewnatrz pomagala mu w zalatwianiu towaru i oszukiwaniu rodzicow, ze jest trzezwy.w obydwu tych sytuacjach wspierasz narkomanskie mechanizmy dzialania, choc pozornie ich szkodliwosc znacznie sie od siebie rozni.
    pozdrawiam i zycze powodzenia tobie i twojemu michalowi!!!
  • Posted: 26.06.2006, 12:21
     
    Luiza
    oceń:
    domownik domownik
    zarejestrowany:
     luty 2006
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    20.12.06
    postów:
    56
    słuchajcie mam do was prośbę- powiedzcie mi co myślicie o mojej sytuacji, proszę . chodzi o to że michał znów do mnie zadzwonił tydzień temu mimo że obiecał że już więcej tego nie zrobi. oczywiście wszystko odbyło się w konspiracji , bo on jeszcze nie dostał kontaktu ze mną. po tym telefonie przyszła mi do głowy myśl, że chyba najlepiej byłoby żebym zadzwoniła do jego terapeuty i powiedziała o tych przekrętach z telefonami. ale jeśli przez to wyrzuciliby go z ośrodka...
    tak jak napisała mery- rozmawiając z nim daję przyzwolenie na narkomańskie sposoby zavchowania. więc podczas tej ostatniej rozmowy powiedziałam michałowi że już więcej nie odbiorę telefonu od niego. on znów obiecał że więcej nie zadzwoni.
    wczoraj zadzwoniła do mnie jego mama i powiedziała żebym wpadła do niej, bo jutro ma dzwonić do michala do ośrodka i jak przyjdę to ona da mi słuchawkę i sobie chwilkę pogadamy. mi po prostu ręce opadły. już tyle razy jej mówiłam że koniec z kombinowaniem i kłamstwami, że dopiero jak dostaniemy kontakt, to będę z nim rozmawiała. wtedy jak jej to mówiłam to teoretycznie wszystko zrozumiała, a teraz znów to samo... ona myśli że umożliwiając nam rozmowę, pomoże michałowi przetrwać w ośrodku i że będzie mu łatwiej. takie przejawy współuzależnienia...
    no ale wracając do michała to jak myślicie- czy powinnam zadzwonić do ośrodka i powiedzieć o tych przekrętach, nawet ryzykując wyrzucenie go z ośrodka? skoro on łamie podstawową zasadę ośroka jaką jest uczciwość, to nie leczy się tak naprawdę, na serio. może jeśli powiem o tym terapuecie i porozmawiają o całej tej sprawie na społeczności , to michał zrozumie że jeśli nie będzie uczciwy wobec siebie i innych , to taka terapia nie przyniesie dobrych efektów...
    nawet jeśli zostałby wyrzucony z ośrodka, to chyba jest tak że kadra może mu załatwić od razu inny ośrodek i zacznie terapię od pczątku. chyba lepsze to niż takie leczenie "na niby". czy może wystarczy żebym po prostu nie odbierała telefonów od niego i może kiedyś sam zda sobie sprawę że źle robił dzwoniąc do mnie i sam się przyzna. ale przecież może być tak , że nie przyzna się nigdy i ukończy ośrodek tak jakby "prześlizgując" się przez terapię, takie leczenie nie w 100%, z przerętami i kłamstwami po drodze... więc może lepiej żebym radykalnie zadziałała i powiedziała o wszystkim kadrze ośrodka?
    proszę napiszcie co o tym myślicie. to bardzo dla mnie ważne. z góry dziękuję za pomoc
  • Posted: 26.06.2006, 15:47
     
    Małgorzata0001
    oceń:
    nowicjusz nowicjusz
    zarejestrowany:
     czerwiec 2006
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    21.02.07
    postów:
    26
    Luiza: jestem zszokowana tym co napisałaś!!! Mój syn kilka dni temu trafił do Kęblin i też się martwię. Nawet do głowy nie przyszło mi do głowy, że jeśli ktoś sam wyraża zgodę na leczenie, to potem bez żadnych ceregieli łamie tamtejsze zasady- to jest to przerażające. Nie wiem jakie przeżycia mnie czekają z powodu rozłąki z synem, ale Twoja postawa bardzo mi się podoba. Pięknie tu na forum opisałaś całą sytuacją i doskonale rozumiem Twój tok myślenia co do matki Michała. Wiem, że jeżeli mnie spotka podobna sytuacja z moim synem, to też zajmę takie stanowisko jak Ty. Natomiast co do matki Michała, to może powinnaś zupełnie na spokojnie wytłumaczyć jej zasady terapii jaką przechodzi teraz jej syn. Przecież to co ona robi pozwalając mu (a wręcz zachęcając) do kontaktów z Tobą, zakrawa na absurd!!! Może ona tak do końca nie wie gdzie tkwi problem i dlatego popełnia błędy? Może nie wie, że każda jej zgoda na zakazany kontakt z Tobą, utwierdza go w przekonaniu, że nadal może bezkarnie kręcić - i tu nie widzi problemu, że kłamie terapeutów, a także całą społeczność ośrodka. Sama nie wiem (a mam nadzieję, że nie będę zmuszona dokonywać takich trudnych wyborów) jakie stanowisko zajęłabym w kwestii, czy powiadamiać kadrę o tych niedozwolonych kontaktach z Tobą? Mam tylko nadzieję, że synowi mojemu podobny pomysł nie przyjdzie do głowy!!! Zapowiedz może jego mamie, w jaki sposób masz zamiar postąpić w razie kolejnego kontaktu. Jeżeli jest to osoba rozsądna to powinnaś wskazać jej błędy jakie popełnia. Ja tu na forum wiele rzeczy się nauczyłam, mimo, że moi rozmówcy to ludzie młodsi odemnie!!! Ja dziś mogę tylko tym młodym ludziom podziękować za szczere rady. Może w Twoim przypadku, matka Michała też zrozumie, że tak naprawdę chodzi Ci o dobro jej syna i że jej postępowanie jest zaprzeczeniem terapii!!! Pozdrawiam Małgorzata
  • Posted: 26.06.2006, 19:53
     
    Luiza
    oceń:
    domownik domownik
    zarejestrowany:
     luty 2006
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    20.12.06
    postów:
    56
    zadzwoniłam do ośrodka, chciałam się dowiedzieć kiedy będzie terapeuta michała żeby ewentualnie (może) porozmawiać z nim i powiedzieć mu o tym że michał do mnie dzwonił. traf chciał że telefon odebrał jego terapeuta, bo akurat dziś miał dyżur.
    na poczatku spytałam co u michała i cały czas nie wiedziałam czy powiedzieć mu, czy nie. przez te kilka minut rozmowy toczyłam walkę sama ze sobą. w końcu jednak sie zdecydowałam- powiem wszystko.
    opisałam mu dokładnie całą sytuację, powiedziałam że zdecydowałam się mu o tym opowiedzieć ze względu na to że bardzo mi na michale zależy i że czułam że nie mogę tego ukrywać, że to jest tak jakbym weszła w chory układ z michałem i jego mamą. mówiłam mu o swoich obawach co do dlaszego pobytu michała w ośrodku.
    terapeuta powiedział że bardzo dobrze zrobiłam, że to ukrywanie prędzej czy później skończyłoby się źle. i że raczej są małe szanse że społeczność zdecyduje że michał ma opuścić ośrodek.
    teraz trwa zebranie społeczności i po 22 mam zadzwonić i porozmawiać z terapeutą michała. powie mi co wyszło.
    aha i jeszcze jedno- widziałam się z jego mamą i powiedziałam jej o tym że terapeuta wie. próbowałam jej wytłumaczyć cała tą sytuację i tak jak ty pisałaś małgosiu- zasady terapii itd. bardzo się zdenerwowała tym wszystkim, ale powiedziała że rozumie i wie że zrobiłam to dla dobra michała i jego leczenia. zadzwoniła do michała żeby spytać jak się czuje i czy rozmawiał już ze swoim terapeutą i okazało się że żadnej rozmowy jeszcze nie było. tak więc michał o wszystkim dowiedział się od swojej mamy. nie wiem, czy to dobrze, może lepiej żeby to terapeuta najpierw z nim pogadał...
    no w każdym razie o 22 mam zadzwonić do ośrodka i wszystkiego się dowiem. mam nadzieję że jakoś to się ułozy. jestem teraz w strasznym stresie... kosmos... kończę. dziękuję małgosiu za to że odpisałaś. pozdrawiam
  • Posted: 27.06.2006, 12:32
     
    Luiza
    oceń:
    domownik domownik
    zarejestrowany:
     luty 2006
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    20.12.06
    postów:
    56
    na szczęście nie doszło do najgorszego- michał zostanie w ośrodku! społeczność zadecydowała że dostanie karę- powrót do nowicjatu, chodzenie w drelichach. teraz od nowa będzie musiał starać się o status domownika.
    powiem wam że jestem zadowolona że powiedziałam o wszystkim terapeucie i czuję że to była dobra decyzja. utwierdził mnie w tym terapeuta michała, powiedział że społeczność pozytywnie odebrała całą sytuację i to dobrze że cały ten przekręt wyszedł na jaw.
    wniosek z tego taki że nie można dać się wkręcić w chore gierki, układy i kombinacje, to nigdy nie wyjdzie na dobre.
    józek wiele razy pisał, że bardzo ważna jest "twarda miłość". tego teraz się trzymam.
    pozdrawiam pa[/img]
  • Posted: 27.06.2006, 21:10
     
    jozefaa
    oceń:
    neofita neofita
    zarejestrowany:
     marzec 2005
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    26.08.10
    postów:
    795
    Bardzo dobrze zrobiłaś, tylko z mamą Michała musisz ostrożniej myślę postępować bo pamiętaj matki zawsze trochę inaczej interpretują rózne zdazenia i zawsze mimo woli będą "chronić" syna. Nie powinna mu tego przekazywać przez telefon. Po przez to znowu mógł zmanipulować. Ale cieszę się że został i mam nadzieję że zrozumiał swój błąd. A przede wszystkim wie że Ty już nie pozwolisz na manipulacje to mu napewno bardzo pomoże stawać się uczciwym wobec samego siebie jak i innych. Pozdrawiam.


    Dziękuję wszystkim za wyrazy współczucia. Bardzo to miłe z Waszej strony. Tak jak prawdziwa rodzina. To jestpiękne na tym forum.

    Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali
    Jan Paweł II, częstochowa, 18.VI.1983

    Nie potrafi przebaczyć innym, kto sam nie zaznał przebaczenia.
    Jan Paweł II, Z przemówienia do młodzieży, Watykan, 1999 r.
  • Posted: 29.06.2006, 09:19
    **nieznany użytkownik**
    oceń:
    domownik domownik
    zarejestrowany:
     grudzień 2004
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    02.08.06
    postów:
    34
    Luizo, sądze,że postąpiłaś właściwie. Jak mi ktoś wczoraj powiedzial na mityngu.....zakłamanie jest częścią ćpuńskiego życia, trzeba się go pozbyć.Aby móc wyzdrowiec i zacząc normalnie żyć.....
    życzę sily i nadzieji, pozdrawiam ciepło
    :)
  • Posted: 29.06.2006, 11:51
     
    Luiza
    oceń:
    domownik domownik
    zarejestrowany:
     luty 2006
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    20.12.06
    postów:
    56
    herbatko ja też uważam że postąpiłam dobrze, ale powiem ci że czasami po rozmowach z niektórymi ludźmi mam chwilowy mętlik w głowie a propos całej tej kwestii...
    wczoraj na przykład spotkałam się z opinią że to co zrobiłam w żaden sposób nie pomoże michałowi w wyzbyciu się narkomańskich nawyków - kombinowania i ściemniania. że mój michał straci do mnie zaufanie, bo za każdym razem kiedy będzie chciał powiedzieć mi coś ważnego, to będzie się zastanawiał czy to zrobic, bo po tym co się wydarzyło pozostaną mu obawy. i że przecież mogłam nie odbierać telefonów, wtedy miałabym czyste sumienie...
    faktycznie mogłam nie odbierać tych telefonów, ale jak patrzę na to z perspektywy czasu to ciesze się że ta sytuacja tak właśnie się potoczyła, bo michał na własnej skórze przekonał się że kłamstwo ma krótkie nogi. a jeśli byłoby tak że dzwoniłby do mnie a ja nie odbierałabym, to nic nie wyszłoby na jaw, a ta tendencja to kombinowania siedziałaby w nim dalej. myślę że teraz, po tym kiedy wszystko się wydało ten problem bedzie poruszany na społeczności i michał będzie miał okazję żeby zrozumieć że nie może kłamać jeśli na serio chce rzucić ćpanie.
    a co do tej kwestii że mógł stracić do mnie zaufanie, to myślę że jak tylko się spotkamy to porozmawiam z nim o tym, wszystko mu dokładnie wytłumaczę, powiem dlaczego postąpiłam tak a nie inaczej. i jakoś słabo widzę to, że michał nie będzie umiał już mi zaufać...
    powiem wam że nawet bezmyślne gadanie niektórych ludzi nie jest mnie w stanie przekonać że zrobiłam źle!
    pozdrowionka
  • Posted: 29.06.2006, 12:28
    **nieznany użytkownik**
    oceń:
    domownik domownik
    zarejestrowany:
     grudzień 2004
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    02.08.06
    postów:
    34
    Nie słuchaj tego co mówią Ci (tamci) ludzie, mylą się.
    To co zrobiłaś przyczyni się(miejmy nadzieje) do uczciwego postepowania Michała.Zrozumie,ze kłamiąc nic nie osiągnie.
    Ściemnianie jest niejako wpisane w uzależnienie,zerwanie z nim,to zerwanie ze starymi przyzwyczajeniami i zaczęcie od nowa....

    Co do braku zaufania....
    Nie sądze,żeby je do Ciebie stracił.To,że powiedziałaś terapeucie świadczy o tym,że Ci na nim zależy,na tym,żeby był trzeźwy i szczęśliwy....
    Chcesz dla niego jak najlepiej, zrozumie to(prędzej czy później).
    Pozdrawiam i życze powodzenia :)
  • Posted: 21.09.2006, 01:27
     
    pyzy
    oceń:
    nowicjusz nowicjusz
    zarejestrowany:
     wrzesień 2006
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    22.09.06
    postów:
    10
    a niby tylko ci którzy ćpają lub kiedyś ćpali sa cwaniakami. Narkomania to choroba i gdy jest sie chorym występują pewne zachowania, człowiek uzależniony zrobi wszystko by zdobyć towar i to nie jest nic nadzwyczajnego. Ale po to jest terapia i pobyt w ośrodku by zmienić życie, wiele ludzi którzy wychodzą z narkomanii idzie na studia, dostaje prace, zakłada rodzine i żyje zwyczajnie. Tak samo można by stwierdzic że ktoś kto był złodziejem nie jest w stanie już uczciiwie życ> ludzie gdy chcą mogą sie zmienić, niestety w wielu ludzi mysli stereotypowo, widzi tylko czern i biel, a nie "wiele odcieni szarości" ale to sie nazywa konsekwencje, to nie ze sie przestało ćpać nie oznacza ze wszyscy beda nam ufac. To ze ktos nie bierze to jest jego osobisty sukces,ale szkody które narobił(a) będzie musiał naprawić np. odbudować zaufanie innych ludzi co może byc trudne i długo trwałe i może być o wiele trudnieszym wyzwaniem niż leczenie sie.

Przejdź do strony: [-1] 1 - 2

Otwarty Portal Monaru
webmaster Mariusz Janiszewski