czy można ograniczać kontakt osobie w ośrodku bez poinformowania o tym rodziny? i w ogóle,czy ludzie tam pracujący mają prawo "kręcić"? a może w ten sposób coś się ukrywa?
Posted: 06.03.2007, 21:28
oceń:
neofita
zarejestrowany:
lipiec 2005
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
08.02.10
postów:
675
jeśli jest to osoba pełnoletnia, to wydaje mi się, że tak. Nie widzę powodów do specjalnego informowania o każdym kroku terapeutycznym w takim przypadku.
na jakiej podstawie wysuwasz takie podejrzenia?
"Człowiek ma prawo patrzeć na drugiego z góry tylko wówczas, kiedy chce mu pomóc, aby się podniósł" Gabriel Garcia Marquez
Posted: 06.03.2007, 21:35
**nieznany użytkownik**
oceń:
domownik
zarejestrowany:
grudzień 2004
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
02.06.07
postów:
48
hmm...mi sie wydawalo,ze poinformowanie nie zaszkodzi,a wrecz uspokoi zainteresownych.
wnioski wysowam na podstawie slyszenia(coprawda nie przeze mnie osobiscie)innych wersji wydarzen na temat tej samej osoby w tym samym dniu i niewielkich odleglosciach czasu(telefonicznie)
Posted: 06.03.2007, 22:21
oceń:
moderator
zarejestrowany:
wrzesień 2004
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
07.09.10
postów:
1027
A ja kiedyś słyszałam, a w zasadzie dowiedziałam się ostatnia, że razem ze znajomymi wywieźliśmy jakiegoś typa w bagażniku do lasu i też było tego kilka wersji. Możesz sprecyzować, o czym właściwie mówisz?
Posted: 06.03.2007, 22:24
oceń:
moderator
zarejestrowany:
marzec 2005
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
29.05.10
postów:
762
A ja kiedyś słyszałam że ogłuchłam z kilku różnych źródeł dowiedziałam się tego samego, a mi tylko błona bębenkowa pękła, ale ona się regeneruje i odrasta w przeciwieństwie do niektórych błon To był dla niektórych ludzi szok: "TY SŁYSZYSZ!?!?!!"
napisany przez: magnola, 06-03-2007 - 22:25
nie polemizuj z idiotą - najpierw sprowadzi Cię do swojego poziomu, a później pobije doświadczeniem
Posted: 06.03.2007, 22:59
oceń:
neofita
zarejestrowany:
lipiec 2005
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
08.02.10
postów:
675
w procesie terapeutycznym tą najważniejszą jednostką jest pacjent...mnie by chyba nawet do głowy nie przyszło, iż powinnam specjalnie zadzwonić i skonsultować tę decyzję z "osobami zainteresowanymi" (zwłaszcza gdy nie są jej opiekunami prawnymi). A tak poza tym to skąd macie powyższą informacje?
ktoś komuś coś powiedział i tak oto rodzą się ploty, na przykład takie jakie przedstawiły powyżej dziewczyny.
Znasz tą zabawę w głuchy telefon?
napisany przez: Baśka, 06-03-2007 - 23:04
"Człowiek ma prawo patrzeć na drugiego z góry tylko wówczas, kiedy chce mu pomóc, aby się podniósł" Gabriel Garcia Marquez
Posted: 07.03.2007, 06:08
**nieznany użytkownik**
oceń:
domownik
zarejestrowany:
grudzień 2004
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
02.06.07
postów:
48
Baśka:tu nie chodzi o plotki,rozmawialam na ten temat z bliska mi kolezanka,ktorej ta sprawa dotyczy
nie chodzi mi,ze specjalnie zadzwonic,ale mozna poinformowac o tym wprost,jak juz ktos zadzwoni,zeby np.nie musial robic kilosow i stawiac sie niepotrzebnie w osrodku
KARO:mowie o tym,ze koles odbierajacy telefon w osrodku,twierdzil najpierw co innego,pozniej co innego,i jeszcze pozniej co innego.
a ktos mial urodziny i pewnie chcial uslyszec od kogos pare cieplych slow,ale niestety
mam nadzieje ze dzisiaj sie wszystko wyjasni
dziekuje za odpowiedzi na posta i pozdrawiam
Posted: 07.03.2007, 06:26
oceń:
moderator
zarejestrowany:
wrzesień 2004
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
07.09.10
postów:
1027
Słonecznik, jak coś komuś opisujesz w celu uzyskania pomocy czy informacji, rób to na tyle logicznie, aby nie trzeba się było domyślać, o co chodzi. Dla mnie każdy Twój kolejny post to coraz większe zakręcenie. Rozmawiałam z koleżanką, której ta sprawa dotyczy, dzwoniłam do ośrodka i ciągle słyszałam co innego. Niech mi ktoś mądrzejszy ode mnie wyjaśni, o co właściwie koleżance chodzi, ja zgłupiałam.
A co do wspomnianego, jak to elegancko określiłaś, "kręcenia". Osoba przebywająca w ośrodku ma statut pacjenta, a co za tym idzie, kadrę obowiązuje coś na wzór tajemnicy lekarskiej, ochrony danych zarówno o leczeniu, jak i osobowych. Jeśli pacjent wyrazi wolę, aby nawet najbliższej rodziny nie informować o tym, co się z nim w ośrodku wyprawia - nikt Ci takiej informacji nie udzieli. To tyle w kwestii zasad, bo o czym mówisz i co się właściwie stało pozostaje dla mnie enigmą.
Na koniec mały cytacik:
Posted: 07.03.2007, 06:33
**nieznany użytkownik**
oceń:
domownik
zarejestrowany:
grudzień 2004
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
02.06.07
postów:
48
ja tutaj nie widze zadnej enigmy,nie wiem,mam przedstawiac z imienia?wydaje mi sie,ze to co napisalam jest wystarczajace,po prostu dzwonila do osrodka i chciala rozmawiac z pacjentem tego osrodka,ale nie mogla,przyczyny nie poznala,a raczej poznala ich pare,chociaz zadna nie byla prawdopopdobna
kayah nie ma w tej sprawie nic do powiedzenia
Posted: 07.03.2007, 06:40
oceń:
moderator
zarejestrowany:
wrzesień 2004
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
07.09.10
postów:
1027
Ok, więc uznajmy, że jestem za głupia (albo się jeszcze nie obudziłam), aby zrozumieć Twoje poprzednie "całkowicie logiczne" posty. Masza rację - wydaje Ci cię
A mnie się z kolei wydaje, że nie Tobie oceniać prawdopodobieństwo powodów.
Wydaje mi się także, że Kayah (pisane z wielkiej literki) mogłaby mieć tutaj jednak coś do powiedzenia.
Ale mnie się to jedynie wydaje
napisany przez: KARO, 07-03-2007 - 06:41
Posted: 07.03.2007, 06:48
**nieznany użytkownik**
oceń:
domownik
zarejestrowany:
grudzień 2004
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
02.06.07
postów:
48
no to kazdemu wydaje sie co innego,jak zazwyczaj,nie twierdze,ze jestes za glupia,chociaz kto wie:P
w tej sprawie nie trzeba oceniac prawdopodobienstwa powodow,bo ewidentnie smierdzi z daleka
Posted: 07.03.2007, 13:19
oceń:
neofita
zarejestrowany:
lipiec 2005
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
08.02.10
postów:
675
Ja nigdy nie zakładam, że mam stu procentową rację co do oglądu danej sytuacji. Skąd taka pewność u Ciebie?
Tam gdzie wchodzą silne emocje (a w tym przypadku wydaje mi się, że miało to miejsce) szczególnie dałabym szeroki margines błędu...
a w momencie gdy słyszysz, że dany delikwent nie ma prawa podejść do telefonu z jakiś tam powodów, to nie możesz zadać pytania czy wizyty u niego są możliwe? Jeśli zadasz to pytanie, a terapeuta odpowie przecząco, to zaoszczędzisz sobie marnowania czasu, pieniędzy itp.
"Człowiek ma prawo patrzeć na drugiego z góry tylko wówczas, kiedy chce mu pomóc, aby się podniósł" Gabriel Garcia Marquez
Posted: 07.03.2007, 16:24
**nieznany użytkownik**
oceń:
domownik
zarejestrowany:
grudzień 2004
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
02.06.07
postów:
48
o takim pytaniu nie pomyslalam,ale wczesniej byla mowa ze sa mozliwe
taka pewnosc,poniewaz nie widze innego wyjasnienia,moze blednie,ale jak narazie nie widze
Posted: 08.03.2007, 19:59
oceń:
neofita
zarejestrowany:
lipiec 2005
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
08.02.10
postów:
675
życie ma to do siebie, że cechuje je zmienność...w momencie gdy dostał tego typu dociążenie, to chyba jest normalne, że wizyty też nie wchodzą w rachubę, ale co ja tam wiem
"Człowiek ma prawo patrzeć na drugiego z góry tylko wówczas, kiedy chce mu pomóc, aby się podniósł" Gabriel Garcia Marquez
Posted: 09.03.2007, 06:29
**nieznany użytkownik**
oceń:
domownik
zarejestrowany:
grudzień 2004
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
02.06.07
postów:
48
jednak okazalo sie,ze wizyty sa mozliwe,a i jak kobieta odbierze telefon to nie ma problemu porozmawiac