Własciwie to sama nie wiem czego cche sieod was dowiedziec...
Mam 20 lat. Zaczelam sie spotykac z chlopakiem, ktory byl narkomanem... Leczyl sie w Monarze. W sumie to ten temat jest dla neigo tematem tabu... chyba mu sie nie dziwie.... Moze za malo mnie jeszcze zna...Powiedzial mi, ze przyjdzie czas na opowiesc o jego przeszlosci... czytalam troche o tym jak wyglada zycie w Monarze... ludziom, ktorym udaje sie wyjsc z nalogu maja znalesc sens zycia, miec jakies zainterosowania itp... Taka samo jest z nim. Z opowiadan tyhc, ktorzy go znali jak cpal, dowiaduje sie ze teraz stal sie bardziej rozinnym czlowiekiem, katolickim....powaznie mysli o zyciu... Ale jeest tez druga strona medalu... Imprezy, koledzy, rozrywka, pilka nozna... ROzumiem iciesze sie z tego, ze ma jakies hobby. Jednak czesto stawia je na pierwszym miejscu.... A imprezy i znajomi? Coraz czesciej na imprezach on hmm... ucieka w alkohol.... boje sie, ze alkohol to poczatek... ze moze wrocic do cpania....
Zupelnie nie wiem co robic, bo on nie jest wg mnie gotowy na rozmowe ze mna na ten temat,,, jego przeszosci i tego co teraz sie z nim dzieje...
Chce sie od was dowiedziec jak mu pomoc... bo uwazam ze ta pomoc jest mu juz potrzebna
Posted: 10.04.2007, 22:22
oceń:
neofita
zarejestrowany:
lipiec 2005
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
08.02.10
postów:
675
na jakiej podstawie wysuwasz takie wnioski?
jeśli masz takie obawy, to mu o nich po prostu powiedz. Bez zastanawiania się czy jest gotowy czy też nie.
Nie samą pracą człowiek żyje. Na czym polega to stawianie na pierwszym miejscu? Czy zawala coś?
"Człowiek ma prawo patrzeć na drugiego z góry tylko wówczas, kiedy chce mu pomóc, aby się podniósł" Gabriel Garcia Marquez
Posted: 10.04.2007, 23:01
**nieznany użytkownik**
oceń:
nowicjusz
zarejestrowany:
grudzień 2004
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
11.04.07
postów:
1
Honey, wg. mnie Twoje obawy mogą być słuszne. Osoby uzaleznione od narkotyków, które przeszły leczenie w ośrodku, niekoniecznie czują zagrożenie ze strony alkoholu. I wielu sie na tym przejechało. Niekoniecznie wracają do ćpania, ale zmieniają jeden środek na inny, nadal pozostają uzaleznione. Mechanizmy uzaleznienia działają zarówno w przypadku narkotyków jak i alkoholu.Możesz sama zgłosic sie do poradni dla osób uzaleznionych i porozmawiac czy Twoje obawy są słuszne wnikliwiej analizując jak czasto, w jakich ilosciach i w jakich sytuacjach chłopak pije oraz jak na to reagować.
Posted: 11.04.2007, 04:06
oceń:
moderator
zarejestrowany:
wrzesień 2004
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
07.09.10
postów:
1027
Nie był, ale jest
Nie wiem, jak długo ze sobą jesteście, ale nie widzę w jego zachowaniu nic dziwnego, jeśli jest to dla niego trudny temat. Ciężko wskazać dobry moment na takie rozmowy, składa się na niego zbyt wiele czynników, jak poznanie drugiej osoby, zaufanie, etc.
Znaczy kto ma? Kadra? Społeczność? Psychiatra wpadający na okresowe badania?
Nie wiem, jakie materiały czytałaś, ale chyba nie zrozumiałaś do końca, na czym polega terapia. Z pewnością nie jest to sytuacja, kiedy "ktoś ma coś komuś".
Noo, to się chwali (w pewnych kręgach). A tak na marginesie: nie można stać się bardziej katolickim, można być ewentualnie bardziej uduchowionym, bardziej wierzącym, bliżej boga (z małej litery - pojęcie ogólne "boga"), etc.
A czy piłka nożna, rozrywka, koledzy i imprezy wykluczają się z poważnym myśleniem o życiu?
Wiesz Basiu, może się mylę, ale ja zrozumiałam to nieco inaczej. Przypomina mi się którykolwiek z wielu artów w prasie kobiecej: On - zapalony kibic i gracz, który lubi czasem z kolegami obejrzeć mecz w tv, sam za to trenuje dwa razy w tygodniu bo to jest to jego ukochane, dające mu wolność hobby. Ona - zazdrosna o jego kolegów, trenera i młodszego brata, wścieka się, że on znów idzie na ten swój cotygodniowy trening, zamiast zostać z nią w domu i oglądać "Skazane na wszystko".
Takie moje pierwsze skojarzenie.
Dołączam się do pytania. Co to znaczy, że ucieka w alko? Konkret proszę.
To nie jest reguła. No i powiedz, ile gość pije? Bo wybacz, ale jeśli jest to piwo na imprezie, to IMHO chyba troszkę panikujesz. To zależy od indywidualnego przypadku, ale powiem Ci po sobie, że zdarza mi się pójść ze znajomymi na grzańca czy napić się piwa na imprezie. Rzadko bo rzadko (Piję coś raz na dwa tygodnie? Raz na miesiąc? Wolę zamówić kawę albo sok, serio, co nie znaczy, że nie lubię się raz na jakiś czas napić Gingersa ), ale wg niektórych "mądrych" teorii to może mi bardzo zaszkodzić...
Inna sprawa, jeśli miał wcześniej problem z alkoholem lub teraz za każdym razem, kiedy pije, to do urwania filmu, lub tylko po to. Nieciekawie też jest także, jeśli powtarza się to z określoną częstotliwością i zdarza się dość często...
No dokładnie. Przecież tutaj nie ma do czego być gotowym, czy nie...
Zanim zaczniejsz wojnę - poznaj to, z czym walczysz. I DOKŁADNIE zorientuj się w sytuacji. Dobrym rozwiązaniem byłoby także odwiedzenie najbliższego punktu konsultacyjnego i tam przedstawienie problemu.
A te, które nie przeszły, czują? Z całym szacunkiem, ale byłam w ośrodku i z mojego punktu widzenia bajki opowiadasz.
Przejechali się ci (niezależnie od tego, gdzie się leczyli i czy wogóle), którzy naiwnie myśleli: ja jestem inny, ja się nie uzależnię.
Uzależnionym jest się całe życie, nawet jeśli pozostaje się trzeźwym, jasne? I daruj sobie proszę takie uogólniające stwierdzenia, słyszałaś o czymś takim, jak "indywidualne podejście"?
Działają także w przypadku nikotyny, która wg badań uzależnia równie silnie, co kokaina. Tylko co to ma do rzeczy w tym momencie? To jedynie oczywisty fakt, z którego zapewne wszyscy (lub zdecydowana większość) zdają sobie sprawę.
Jak reagować? No przecież jasne, że pić z nim. Jezu Chryste z Supermarketu, dziewczyna napisała, że boi się, żeby jej facet nie wpadł dla odmiany w alko, a wy już mówicie o nim jak o starym alkoholiku.
I przepraszam bardzo, co ma Honey wnikliwie analizować? I jak? Jaki gatunek pije? Jak często? W ile minut pochłania żubra? Ma mu może zamontować kamerkę w pokoju? Permanentna inwigilacja i Big Brother. Może najpierw przydałoby się pogadać z gościem, a nie bawić się w szpiega i "wnikliwie obserwować" robiąc przy tym wnikliwe notatki z zachowania obiektu badań. Litości, nie dopisuj sobie historii tylko zaczekaj, aż zostanie Ci ona opowiedziana.
Na koniec taka malutka prośba do ogólu: Piszcie, proszę, z polskimi znakami. Taki tekst, jak pierwszy post, jest do wybaczenia jedynie na czacie, na forum zwyczajnie denerwuje i staje się nieczytelny. I Matko Tereso w minispódniczce, sprawdzajcie posta przed wysłaniem, przez te wszystkie "tyhc", "jeeest", "czasto", czy zdania w rodzaju "ludziom, ktorym udaje sie wyjsc z nalogu maja znalesc sens zycia, miec jakies zainterosowania itp.." nie dość, że czytać się odechciewa, to jeszcze nie wiadomo do końca, co autor miał na myśli.
O tym, że słownik ortograficzny (albo chociaż korekta w Word) nie gryzie, nawet nie wspomnę.
Zanim obrońcy uciśnionych zaczną krzyczeć: Nie wyzłośliwiam się po raz kolejny, jedynie powtarzam, że fakt, iż jest to temat na forum, a nie wypracowanie do szkoły niczego nie usprawiedliwia.
Jasne, że każdemu zdarzy się literówka, nikt przecież nie robi afery, jeśli jest to jakiś jeden niewielki błąd (a nawet jakby, to mamy od tego opcję: edytuj), ale bez przesady.
Jasne jest także, że liczy się głównie to, co osoba chce przekazać, ale jeśli jest to przekazywane w takiej formie, to ja przepraszam...
Z szacunkiem, poważaniem i całą resztą.
Posted: 11.04.2007, 09:35
oceń:
pretendent
zarejestrowany:
marzec 2005
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
03.07.10
postów:
70
Ale dlugasnego posta wysmarzylas Karo...
Z tego co ja wiem o zyciu to jednak ludzie po leczeniu czesto sie w alko pakuja niestety. Honey wal do niego wprost. Tak najlatwiej. Dowiedz sie czy jest nadal w kontakcie ze swoimi terapeutami z osrodka. Moze powinien z nimi porozmawiac na temat swojego funkcjonowania.
Posted: 11.04.2007, 12:24
oceń:
nowicjusz
zarejestrowany:
kwiecień 2007
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
11.04.07
postów:
2
Będę pamiętać o polskich literach i błędach
Co sobotę jest na dyskotece, czasami w tygodniu "oblewa" wygrany mecz... w jakich ilościach? Sporych... zdarza się tak, że jest na tyle pijany, że nie może sam ustać Nigdy nie kończy się na jednym, czy dwóch piwach...
Ucieka w alkohol... hmm... zdarzyło się,że na po przegranym meczu upił się kilkakrotnie... a to chyba można nazwać ucieczką czy może jakimś ukojeniem po porażce....
Rozmowa z nim na pewno będzie
Posted: 11.04.2007, 12:58
oceń:
nowicjusz
zarejestrowany:
kwiecień 2007
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
11.04.07
postów:
13
Uważam, że pomimo że go kochasz powinnaś być w tej sprawie twarda... bo jeśli mu odpuściasz... to nie dość że sam się stoczy to pociągnie Ciebie za sobą... A jeśli nie miałaś z czymś takim jeszcze do czynienia to idź do poradni i opowiedz ZE SZCZEGÓŁAMI co i jak. I dopiero wtedy zacznij działać... odwrotnie zdecydowanie nie polecam...
"Przechodniu, powiedz Sparcie, że leżymy tutaj, posłuszni jej prawom..."
Posted: 12.04.2007, 15:31
oceń:
domownik
zarejestrowany:
listopad 2006
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
23.08.10
postów:
35
"oni też mają swoją opowieść"
napisany przez: zami, 17-04-2007 - 18:02
Posted: 12.04.2007, 19:01
oceń:
moderator
zarejestrowany:
listopad 2004
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
18.05.10
postów:
561
Zami wyjaśnij o co chodzi w tym poście ,bo nie mam zielonego pojęcia ??
"chciałam unieść wszystkie nieszczęścia świata ludzi i zwariowałam ale czy od tego ? nie wiem..."
Dobre pytanie Hefi. Zami, rozpaczliwie próbujesz zabłysnąć, czy podkreśliłaś wyrażenia, których nie rozumiesz? Jak nie masz nic do powiedzenia - nie rób offtopa.