Ja polecam Monar w Krakowie-Pleszowie. Ludzki ośrodek - to zapewnienie jednego z moich terapeutów i ludzi, którzy się tam leczyli i znam kilka osób, które do dziś nie biorą.
nie polemizuj z idiotą - najpierw sprowadzi Cię do swojego poziomu, a później pobije doświadczeniem
Posted: 01.02.2009, 21:36
oceń:
moderator
zarejestrowany:
wrzesień 2004
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
26.07.10
postów:
1018
Hehe, tak się składa, że nie miałam takiej potrzeby, ani nie mam jej także teraz. Poszłam do ośrodka z własnej woli wiedząc, na co się porywam. Miło mi także iż sądzisz, że posiadam wszelką wiedzę na temat narkomanii. Mimo, iż mi to pochlebia, pozwolę sobie się z Tobą nie zgodzić.
To ja proponuję niewielkie rozszerzenie horyzontów. Skojarzenie jest słuszne, ale skoro:
Więc powinnaś także wiedzieć, na czym polegają metody leczenia w placówkach zamkniętych. Chwali się, że poznajesz wroga, ale ważne są też metody walki.
Może się mylę, ale wydaje mi się, że odbierasz wypowiedzi moje czy Magnoli jako atak. Jeżeli chcesz walczyć o swoje dziecko - ok, ale daj sobie coś powiedzieć, bo ośli upór do niczego nie prowadzi.
Rzekł samiec i zamilkł, rozumiejąc bezsens swoich sądów
Powiedzieć cokolwiek mogłabym na temat ośrodków takich jak Gracze, Zbicko, czy Majdan Kozic Dolnych (ten ostatni niestety nie z własnego doświadczenia, ale od osoby zaufanej, która się tam nie leczyła). Wszystkie są moim zdaniem miejscami dobrymi dla osób które chcą walczyć o swoje zdrowie, oprócz pracy, która tak przeraża Kleopatrę pozwalają także na rozwijanie swoich zainteresowań (np. Gracze mają, a przynajmniej miały grupę teatralną, w Zbicku można dołączyć do bębniarzy, a w Majdanie szkolić się we wschodnich sztukach walki, o ile mnie pamięć nie zawodzi).
NIe wspominam o tych miejscach z prostego powodu: dyskusja była prowadzona na temat Brzezinki, poza tym moim skromnym zdaniem ośrodki znane przeze mnie nie są idealnym miejscem dla nieletniego, który swoją "przygodę" z leceniem dopiero zaczyna. Ale to jest tylko i wyłącznie moje zdanie, którym nie należy się kierować przy wyborze placówki. Od tego są terapeuci.
Posted: 01.02.2009, 22:12
oceń:
domownik
zarejestrowany:
grudzień 2008
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
12.02.10
postów:
59
Witam Karo.
slaw60(ale tak to jest jak BABY się zejdą)
Rzekł samiec i zamilkł, rozumiejąc bezsens swoich sądów icon_lol
DZIĘKI .podobno ... mowa jest srebrem ,a milczenie złotem...bez urazy.
też mógłbym się obrazić o samca ....
POZDRAWIAM
ps. kiedyś się pytałem o MAKONDO i nic...
Posted: 01.02.2009, 22:21
oceń:
neofita
zarejestrowany:
marzec 2005
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
28.07.10
postów:
787
Cała druga wojna światowa i okres stalinowski się tu znajdzie bo to same obozy były hi hi. Pozdrawiam Was.
Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali
Jan Paweł II, częstochowa, 18.VI.1983
Nie potrafi przebaczyć innym, kto sam nie zaznał przebaczenia.
Jan Paweł II, Z przemówienia do młodzieży, Watykan, 1999 r.
Posted: 01.02.2009, 22:49
oceń:
moderator
zarejestrowany:
wrzesień 2004
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
26.07.10
postów:
1018
Ależ ja się nie obraziłam, tylko szczerze ubawiłam Nadajemy widzę na innym poziomie abstrakcji
A Makondo masz teraz, nagroda za cierpliwość
BTW: Mowa jest srebrem a milczenie jest owiec
Posted: 01.02.2009, 22:54
oceń:
moderator
zarejestrowany:
listopad 2004
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
18.05.10
postów:
561
No to teraz możemy już faktycznie wrócić do tematu
"chciałam unieść wszystkie nieszczęścia świata ludzi i zwariowałam ale czy od tego ? nie wiem..."
Guda - ze względu na wiek Twojej córki, to Matarnia w Gdańsku - osoby tam mają nie więcej niż chyba 21 lat i z tego co wiem bardzo dobra kadra. Osobiście, będąc z kilku ośrodkach z każdego coś wziąłem i każdy z nich jest dla mnie dobry. Kazuń Bielany k/W-wy - wspaniała kadra, mała społeczność i zasady bez "psychiatryka", Różewiec - kadra też super, nie ma dąciążeń ale można łatwo wylecieć za jakikolwiek objaw agresji (np. za rzucanie w zabawie laczkiem...) no i są świnki i krówki (córa mogłaby nauczyć się doić ręcznie krowy ), latem cudowne miejsce - blisko największe jeziora na mazurach, Wandzin k/Chojnic- miejsce któremu najwięcej zawdzięczam, dla jednych ciężki dla mnie sprawiedliwy - nic z klucza, ciężko z niego wylecieć, bo nie każą za objawy choroby tylko wszystko jest rozpatrywane indywidualnie, masa kursów, dużo terapii no i moi guru pan J. i pani B. Do Wandzina (nigdy nie ukrywałem) mam największy sentyment bo najwięcej mnie nauczył i najwięcej do mnie tam dotarło - w każdym z nich po pewnym czasie jest obowiązek nauki albo pracy poza ośrodkiem. Pozdrawiam i good luck.
napisany przez: Sublime, 02-02-2009 - 08:38
Posted: 02.02.2009, 19:02
oceń:
nowicjusz
zarejestrowany:
styczeń 2009
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
03.02.10
postów:
22
Droga Magnolo, trudno nie odebrać tego co napisałaś jako atak skoro krytykowałaś wszystko co napisałam. Ja pisałam o swoich doświadczeniach z ośrodkami a Ty wszystko poddawałaś w wątpliwość i w moim odczuciu chciałaś "zabłysnąć" wiedzą. Od jakiegoś czasu regularnie zaglądam na portal Monaru i widzę jak są traktowane wypowiedzi "nowicjuszy". Wybacz ale to, że ktoś jest "nowy" wcale nie oznacza jego niewiedzy. Choroba syna nauczyła mnie jednak pokory wobec życia i tego co ono nam przynosi. Wyznaję zasadę, że wszystko w życiu po coś jest nam dane a zatem Twoja krytyka również czemuś ma służyć. Zazdroszczę Twoim rodzicom, że nie musieli uświadamiać Ci konieczności leczenia. Mnie nie było to dane być może dlatego, że mój syn miał wtedy tylko 15 lat i był w fazie fascynacji narkotykami. Teraz jest już 14 miesięcy w leczeniu i wszystko zmierza w dobrym kierunku.
Posted: 02.02.2009, 20:09
oceń:
moderator
zarejestrowany:
marzec 2005
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
29.05.10
postów:
762
Wątpliwości to nie atak i zawsze są do wyjaśnienia. Czasem piszę ostro i czasem czemuś to służy A moi rodzice faktycznie nie uświadamiali mi konieczności leczenia, bo myśleli, że wystarczy po prostu nie brać więc prędzej czy później sama musiałam do tego dojść, zajęło mi to 12 lat żeby przy kolejnej próbie leczenia utrzymać się jak na razie pół roku w abstynencji. Ale moi rodzice przeszli ze mną piekło, moje skręty, łapanie mnie na tym jak sobie podaje dożylnie, strzykawki i igły w domu, padaczkę, dzwonienie na pogotowie żeby mnie ratować, kradzieże, oszustwa, manipulacje, a przede wszystkim patrzenie jak na raty na własne życzenie umiera ich jedyna córka. Ale też myślę, że wszystko w życiu jest nam dane, jest po coś (jak nie po coś to przynajmniej można wyciągnąć jakieś wnioski) i jest do przejścia, chociaż czasem brak wiary i nadziei w tym przeszkadza. I cieszę się, że są rodzice tacy jak Ty Kleopatra, którzy próbują pomóc dzieciom, angażują się i interesują tematem. Życzę powodzenia.
nie polemizuj z idiotą - najpierw sprowadzi Cię do swojego poziomu, a później pobije doświadczeniem
Posted: 02.02.2009, 20:23
oceń:
rezydent
zarejestrowany:
grudzień 2004
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
27.07.10
postów:
131
Chyba nikt jeszcze nie wspomniał o ośrodku Monaru w Łodzi/Ozorkowie. Nie będę oceniać tam skuteczności leczenia bo nie mam do tego prawa po moim zbyt krótkim pobycie, ale pierwsze wrażenie dobre i jak ktoś nie lubi być odcięty od świata to było to dla niego dobre miejsce ( tzn. mieć kontaktu "namacalnego" z tym co na zewnątrz np. ja po kilku dniach już byłam w pracy w ogrodzie botanicznym i szorowałam ściany ;) .
A teraz zagadka:
Czym różni się pobyt osoby pełnoletniej i niepełnoletniej w ośrodku leczenia uzależnień? Kto ponosi za niepełnoletnich wychowanków odpowiedzialność i dlaczego w takim razie osoby za nich odpowiedzialne mają obowiązek zgłosić ucieczke wychowanka policji? Faktycznie, trudne.
Posted: 03.02.2009, 21:30
oceń:
nowicjusz
zarejestrowany:
styczeń 2009
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
19.04.09
postów:
10
Dziękuję WSZYSKIM za informacje i kontakt ze mną. Jeśli nawet nie piszecie o ośrodkach to i tak bardzo mi pomagają wpisy. Nie czuję się tak bardzo samotna. Cały czas stoję w miejscu. Córka dostała drugi tydzień na sprawdzenie się i kolejny tydzień zawaliła. Tylko w ciągu tygodnia trzy noce nie była w domu, dwa razy testy pozytywne i raz przyszła pod wpływem alkoholu. W czwartek zanoszę wniosek do sądu i czekam na sprawę, chociaż córka zarzeka się, że 22 marca idzie do ośrodka. Będę dzieliła się z Wami postępami całej sprawy. Pozdrawiam.
SAN DAMIANO Chęciny woj .Świętokrzyskie prowadzą go franciszkanie
Posted: 05.02.2009, 18:20
oceń:
nowicjusz
zarejestrowany:
styczeń 2009
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
03.02.10
postów:
22
Nie wiem czy sąd pomoże Ci w rozwiązaniu problemu. Nasz syn miał sądowy nakaz leczenia, mało tego miał nakaz doprowadzenia do ośrodka przez policję i wiesz co zrobił, opuścił ośrodek po trzech godzinach. Być może Twoja córka potraktuje poważnie sprawę i zacznie się leczyć. Moim zdaniem więcej zdziałasz swoją konsekwencją tym, że jeśli coś powiesz to dotrzymasz słowa i tak właśnie zrobisz. Najpierw my rodzice musimy dojrzeć do tego żeby nasze dzieci leczyły się w pełnym tego słowa znaczeniu a potem dojrzeją do tego nasze dzieci. To ciężka choroba ale leczy się ją inaczej niż inne, zbytnia troska tu nie pomoże. Nie wierz swojej córce w to co mówi, bo ona manipuluje Tobą . Robi to nie dlatego ,że jest zła tylko dlatego , że jest chora i trudno od niej wymagać zdrowego myślenia. Wiem co niektórzy sądzą, że to musi być jej decyzja itd. ale ja osobiście nie znam żadnego narkomana, który z własnej woli zaczął się leczyć. Być może dorosły narkoman sam podejmie decyzję o leceniu. Małolatom trzeba pomóc aby dostrzegli swój problem, coś wiem na ten temat. Mój syn obecnie 17 latek jest już 14 miesięcy w terapii, ale na początku było ciężko.
Życzę wytrwałości.