MAKONDO
Karo była już łaskawa wspomnieć ale tylko ogólnikowo.
Pozwolę sobie uzupełnić.
Jak już pisałem byłem tam w latach 1991 - 93.
Potem z powodu kłopotów z alkocholem w 1998.
Od tego czasu nie biorę i nie piję. To co napiszę może nie być zupełnie obiektywne.
Przede wszystkim Swietna kadra.
Pająk jako lider - zawsze gdy do niego dzwonię mówię mu mistrzu, jest mistrzem.
Zibi - leczyłem się z nim, wspaniały fachowiec od uzależnień.
Dwie Ewy - profesjonalistki z długim stażem.
Długa tradycja i wysoka skuteczność.
Na rocznicach jest zwykle dużo ludzi mimo że nie wszyscy przyjeżdżają.
Kiedybyłem pierwszy raz - to był prawdziwy stary MONAR.
Dociążenia, kartki, bieganie, glajfy, kopanie dołów na śmieci, praca do 20 - tej, niedziele...
Ech, rozmarzyłem się, a i łezka się zakręciła.
Kiedy byłem drugi raz zaczęły wchodzić te F...n reformy
Wtedy myśleliśmy że to zniszczy Monar, na szczęście stało się odwrotnie.
W tej chwili jest to profesjonalny i skuteczny ośrodek.
Faktycznie, jeśli idzie o wschodnie sztuki walki, sam zetknąłem się z tai - chi
dzięki Pająkowi. Zibi oprucz tai - chi zajmuje się wu - shu.
Jest tam też kuźnia w której Pająk wykuwa miecze według oryginalnej japońskiej technologii.
To jednak sprawy drugorzędne i powodem wybrania się do MAKONDO na leczenie
powinien być wspomniany profesjonalizm kadry.
Swoją drogą, zarejestrowałem się tutaj aby przedstawić szkic książki
właśnie o MAKONDO i prosić o ewentualną pomoc w zbieraniu materiałów.
Ale o tym gdzie indziej.
Guda i Kleopatra. Życzę szczęścia Wam i Waszym dzieciom.