<!-- [site-name] --> http://www.facebook.com/pages/Otwarty-Portal-Monaru/125951250767283
Witaj gość - dzisiaj jest piątek, 30 lipca 2010, 

pamięci Marka

Biografia
Marka Kotańskiego
Historia Monaru
"Ty zaraziłeś ich
narkomanią"

"Daj siebie innym"

nasze menu

 strona główna
 nasze linki
 FAQ - pytania i odpowiedzi
 nasze pliki
 nasze bLogi
 nasza galeria
 nasza księga gości
 Nasz czat

kto jest na czacie

nasze placówki

Bullet5 ośrodki Monar
Bullet5 domy Markot
Bullet5 poradnie Monar
Bullet5 projekty Monaru

trochę wiedzy o...

 narkotykach
 narkomanii
 narkomania w literaturze
 narkomania w filmie

nasz najnowszy link

Click

Radio WNET - Warto żyć
Zapraszam do zapoznania się z akcją "Warto żyć" współorganizowaną przez Radio Wnet. W Polsce powszec...
odsłon:421

nasze linki ]

nasz bLogariusz

licznik odwiedzin

Dzisiaj:398
W tym miesiącu:14553
W tym roku:117974
Ogólnie:1657825

Od dnia 08-01-2002

Przejdź do strony: 1 - 2 [+1]

Do dołu
Uzależnienie od nikotyny
  • Posted: 11.05.2009, 09:15
       
    admin
    oceń:
    admin admin
    zarejestrowany:
     grudzień 2004
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    26.07.10
    postów:
    509
    Podobnie jak inne środki uzależniające nikotyna oddziałuje na systemy nagradzania w mózgu związane z odczuwaniem przyjemności, powoduje zwiększenie ilości dopaminy w połączeniach międzyneuronalnych stymulując system nagradzania. Dopamina daje odczucie przyjemności po zapaleniu papierosa, wzmacnia uzależnienie, a obniżenie jej poziomu w centralnym systemie nerwowym jest odpowiedzialne za objawy odstawienia po rzuceniu palenia.

    Poza tym papieros wyzwala reakcje odruchowe, związane z różnymi zmysłami, np. wzrokiem, słuchem, węchem, które pobudzają system dopaminergiczny i wywołują potrzebę środka uzależniającego: głód nikotyny. Stres także stymuluje system dopaminergiczny i dlatego wyzwala potrzebę palenia. Według ostatnich badań już niewielkie ilości nikotyny mogą wytworzyć w komórkach nerwowych tworzących system nagradzania taki stan pobudliwości, że mózg będzie chciał jej więcej. Już pierwszy zapalony papieros może wyzwolić tę reakcję, a tym samym uzależnienie od nikotyny.

    Uzależnienie od nikotyny rozpoznaje się, jeżeli występują przynajmniej trzy z poniższych cech:
    silne pragnienie lub poczucie przymusu jej przyjmowania,
    tolerancja,
    zespół abstynencyjny,
    czas trwania nałogu dłuższy niż palacz przewidywał,
    wiele nieudanych prób zerwania z nałogiem,
    ograniczenie lub zaniechanie jakichś działań z powodu nałogu,
    trwanie w nałogu mimo jego szkodliwego wpływu na zdrowie i życie osobiste.

    Palenie tytoniu jest uzależnieniem psychicznym (polega na przymusie zapalenia papierosa, aby osiągnąć uczucie odprężenia) i najprawdopodobniej fizycznym. Kryteriami zależności fizycznej są tolerancja i zespół fizycznych objawów odstawienia. Tolerancja to stan obniżonej wrażliwości organizmu na skutki działania używki: polega na konieczności podawania coraz większych dawek dla otrzymania takiego samego efektu. W ciągu dnia wzrasta tolerancja na działanie nikotyny: palący twierdzą, że pierwszy papieros w ciągu dnia sprawia im największą przyjemność. Natomiast objawy po zaprzestaniu palenia (abstynencyjne) to głód papierosa, drażliwość, frustracja, agresja, lęk, niepokój, wzrost napięcia, trudności w koncentracji, nadmierna senność lub bezsenność, depresja oraz dolegliwości somatyczne (zwolnienie akcji serca, spadek ciśnienia, wzrost apetytu i masy ciała, bóle głowy czy dolegliwości żołądkowe). Na ogół objawy te osiągają maksymalne nasilenie w ciągu tygodnia, a większość z nich ustępuje najczęściej po okresie 3 do 4 tygodni od zaprzestania palenia. Tylko zwiększenie apetytu i głód nikotynowy mogą utrzymywać się dłużej, a chęć zapalenia papierosa często powraca nawet po miesiącach czy latach od rzucenia palenia.

    Papierosy o małej zawartości nikotyny nie zmniejszają zagrożenia, gdyż palacz zwiększa intensywność zaciągania się, głębokość inhalacji i objętość wciąganego dymu, aby dostarczyć potrzebną dla "uzależnionego mózgu" ilość nikotyny, co powoduje wzrost zagrożenia jego rakotwórczymi składnikami. Papierosy o małej zawartości nikotyny uzależniają równie mocno jak zwykłe papierosy, gdy tymczasem większość ludzi uważa je mylnie za mniej niebezpieczne.

    Do uzależnienia tytoniowego przyczyniają się czynniki fizjologiczne i psychologiczne, ale także socjologiczne: palenie najczęściej rozpoczyna się w okolicznościach towarzyskich lub przez naśladownictwo. Kolejne etapy na drodze do uzależnienia to eksperymentowanie z papierosami, uczenie się palenia i w końcu nawykowe używanie tytoniu, przy czym etapy te często następują tak szybko jeden po drugim, że około 20 proc. młodzieży uzależnia się od nikotyny już po miesiącu okazjonalnego palenia, przy czym objawy uzależnienia są u dzieci i młodzieży równie silne jak u dorosłych palaczy. Firmy tytoniowe dobrze wiedzą, że uzależnienie najczęściej rozpoczyna się w okresie dorastania. Dlatego kierują reklamy papierosów szczególnie do osób młodych.

    Działanie na organizm

    Nikotyna jest dość silną toksyną działającą na układ nerwowy, i stosuje się ją m.in. w mieszankach z innymi związkami jako środek owadobójczy. Dawka LD50 to ok 50 mg. W niskich dawkach (1-3mg) wykazuje działanie stymulujące, co jest głównym powodem, że palenie papierosów sprawia przyjemność. Nikotyna działa na organizm człowieka na wiele różnych sposobów, gdyż wiąże się trwale i blokuje działanie kilkudziesięciu różnego rodzaju enzymów. W małych dawkach działa ona stymulująco, powodując wzmożone wydzielanie adrenaliny, co powoduje wszystkie związane z tym objawy (zanik bólu i głodu, przyspieszone bicie serca, rozszerzone źrenice itp). W większych dawkach powoduje trwałe zablokowanie działania układu nerwowego, gdyż wiąże się ona trwale z tzw. receptorami nikotynowymi w komórkach nerwowych zaburzając ich metabolizm.
    Nikotyna działa przeciwzakrzepowo. W przypadku palenia papierosa nikotyna działa niemal natychmiast po zażyciu (ok. 7 sekund), ale utrzymuje się w organizmie bardzo długo (czas półtrwania wynosi 72 godziny). Wszystko to razem powoduje, że jest ona substancją silnie uzależniającą. Nikotyna uzależnia fizycznie. Jakkolwiek dawki pochłanianie przy paleniu są minimalne, gdyż większość obecnej w papierosach nikotyny ulega spaleniu, wystarczają one do szybkiego uzależnienia.
    Nikotyna działa również na ilość dopaminy w mózgu. Jest to kolejny powód dlaczego nikotyna jest uzależniająca. Ludzie palą, aby utrzymać wysoki poziom dopaminy w mózgu. Badania dowiodły również, że nikotyna jest słabym inhibitorem MAO. Ciekawostką jest, że większość (75-90%) ludzi chorych na schizofrenię pali papierosy. Prawdopodobnie wynika to z podświadomych domysłów o jej leczniczych właściwościach.

    http://www.wzp..../zdrowie.htm

    ...gdyby w życiu były same piękne chwile

    nie wiedziałbym że żyję...

  • Posted: 11.05.2009, 09:22
       
    admin
    oceń:
    admin admin
    zarejestrowany:
     grudzień 2004
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    26.07.10
    postów:
    509
    Mówi się że uzależnienie jest chorobą DUSZY, CIAŁA I UMYSŁU - zapraszam do dyskusji w jaki sposób uzależnienie od nikotyny wpływa na te trzy sfery człowieka.

    Tu zamieszczam artykuł, który sprowokował zamieszczenie przeze mnie ankiety i tego tematu na forum: http://www.mona...cle9098.html

    ...gdyby w życiu były same piękne chwile

    nie wiedziałbym że żyję...

  • Posted: 11.05.2009, 13:15
       
    KARO
    oceń:
    moderator moderator
    zarejestrowany:
     wrzesień 2004
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    26.07.10
    postów:
    1018
    Kwestia palenia jet dość "specyficzna" w tematyce uzależnień, chociażby dlatego, że na osobę z papierosem nikt nie patrzy jak na degenerata. Normą jest wychodzenie z biura na papierosa, czy palenie w knajpie przy piwie. No, chyba że ma się 12 lat.

    Palę już te X lat (nie chce mi się liczyć ile), ale nie zauważyłam u siebie żadnych negatywnych skutków. Uzależniona jestem, żadna tajemnica, ale nie wiem, czy taki temat dykusji ma tu sens. Moje "muszę zapalić" ma swoje prawa, ale jeżeli akurat nie mogę wyjść z biura, bo dyrektor stoi i się o coś strzępi, to przecież tam nie zejdę. Zaczekam kilka minut, wyjdę z nim na fajkę. Tak samo jest w pociągach (chociażby wymysły IC). Czasem zapalić nie można, a odkąd jeżdżę tym cudownym środkiem transprtu zdarzyło mi się może raz czy dwa wyjść zapalić do kibla (oczywiście pomijając dni, kiedy siedziałam w przedziale dla palących). Nie można to nie można, będę się wściekać ale świat mi się nie zawali, wysiądę to sobie zapalę spokojnie.

    Zgodzę się z chorobą ciała, może umysłu, ale duszę zostawmy w spokoju. Po przeczytaniu tematu doszłam do wniosku, że identyczne objawy abstynentacyjne mam apropos kawy i telefonu. Biurowa święta trójca.

    Co do papierosów i palenia w miejscach publicznych (i ewentualnego zaśmiecania) to podrawiam panów psów z Crack-Parku, którzy chcieli się do mnie na kawę wprosić. Mandatu nie było, randki też nie, ale szanowni mundurowi dali sobie wmówić, że z telewizorów wychodzą martwe dziewczynki (chociaż oni twierdzili, że z komputera). Za mrówkojada, za łysą pałę! Wesoło było, jest i będzie icon_lol




    napisany przez: KARO, 11-05-2009 - 13:17



  • Posted: 11.05.2009, 14:25
       
    magnola
    oceń:
    moderator moderator
    zarejestrowany:
     marzec 2005
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    29.05.10
    postów:
    762
    A mi przeszkadza moje "muszę zapalić". Ale stwierdziłam, że nie będę rzucać wszystkiego na raz. Pierwsza myśl po obudzeniu: papieros, nie tylko myśl bo i działanie w kierunku zapalenia i nie jestem w stanie się powstrzymać. Wiele razy sobie mówiłam wieczorem, że rano spróbuję nie zapalić. I jak przy każdym uzależnieniu rano myślałam "a chuj z tym" i zapalałam papierosa. W sytuacjach gdzie muszę siedzieć dłużej bez papierosa myśl o zapaleniu obsesyjnie wraca z coraz większą częstotliwością, tak, że nie mogę się skupić na niczym, ani odczuwać przyjemności z samego bycia gdzieś czy z kimś. Smak ohydny, często mi nie smakuje, ale to tak jak z piciem wódki, co w tym przyjemnego smakowo? Dla mnie nic. Uzależnienie, odruch, jakieś niby odprężenie i zadowolenie, ale chyba z powodu zrealizowania obsesji myślowej. Fizycznie to nie wiem, nigdy przez dłuższy czas nie odstawiłam palenia. Uzależnienie psychicznie o wiele mocniejsze niż fizycznie. No i kiepska kondycja, problemy z oddychaniem + straty finansowe. Co tu gadać, nic dobrego, nie ma nawet jakiegoś spektakularnego efektu po zapaleniu, a jednak uzależnienie mnie mocno trzyma.



    nie polemizuj z idiotą - najpierw sprowadzi Cię do swojego poziomu, a później pobije doświadczeniem

    WT
  • Posted: 11.05.2009, 15:41
     
    Hefaren
    oceń:
    moderator moderator
    zarejestrowany:
     listopad 2004
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    18.05.10
    postów:
    561
    Nie wiem, czy moje uzależnienie wpływa na te trzy sfery, ale na dwie na pewno.

    Jeśli chodzi o ciało to zauważyłam jedna rzecz, absolutny brak kondycji, no może przesadzam. Ale na pewno jest gorsza niż kiedyś i wiem ,że to jest skutkiem palenia tak samo jak dazyszka, gdy musze włazić po schodach bo sie winda zacięła.

    Z tym uzależnieniem psychicznym to tez fakt.
    Nieraz jak nie ma się papierosów ( mowię o swoim przypadku) mogę nie palić cały dzień bądz dwa dni. Ale musze zajmować czymś głowe i rece, bo ciagnie i to bardzo.
    Każdy odruch chec zapalenia rano i wieczorem to standard i przyzwyczajenie. Dym mi przeszkadza, ale smak nie. Dodatkowy atut badź złuda, psychiczny stan odprezenia mimo,ze papieros nie ma w sobie żadnej substancji ktora faktycznie wpływa na rozluznienie(kiedyś tak, gdzieś przeczytałam), tutaj już chyba działa psychika.

    Co do zakazu palenia w miejscach publicznych to niedokońca sie z tym zgadzam.
    Owszem można wydzielic i w sumie powinno się, miejsca w kawiarniach, knajpach itd. dla palących i nie palących. To samo tyczy sie placu zabaw i tych kilku metrów przy przystanku gdzie jest zakaz. Gorzej już jeśli ustawa miałaby przewidywac palenie 10m od budynkow. To jest miasto, wszedzie są budynki a tym samym nigdzie palić nie można, więc te 10 m . to zwykły kit, tak to widzę. Są miejsca gdzie powinin byc zakaz, ale i miejsca gdzie wolno palić, inaczej każdy musiałby przymusowo rzucać papierosy.
    A palić przestanę jak będe w ciaży ( to pewne, mocny argument i stan faktyczny) albo sie wyprowadzę do innego mieszkania. Na dzień dzisiejszy, palę dalej...
    niestety.



    "chciałam unieść wszystkie nieszczęścia świata ludzi i zwariowałam ale czy od tego ? nie wiem..."
    *
    Regulamin Forum
    http://img25.imageshack.us/img25/197/kotekeo0yz3wh4.jpg
  • Posted: 11.05.2009, 17:31
       
    admin
    oceń:
    admin admin
    zarejestrowany:
     grudzień 2004
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    26.07.10
    postów:
    509
    każdy alkoholik (zanim przyzna się że jest chory na alkoholizm) będzie bronił swojego picia, podobnie jest z narkomanem.
    to co nie pozwala im zobaczyć co się z nimi dzieje z powodu ich choroby to są MECHANIZMY OBRONNE, takie jak:
    racjonalizacja, minimalizacja, koloryzowanie, unikanie tematu i wiele innych.
    myślę że podobnie jest w przypadku uzależnienia od nikotyny, palacz będzie starał się obronić swoje palenie, pomimo OCZYWISTEJ wiedzy o tym, że mu to szkodzi, pomimo świadomości strat finansowych, zdrowotnych, estetycznych (smród, zwiędła cera, nieświeży oddech) - on/ona dalej będą udowadniać,że nic się nie dzieje, że to lubią, będą przytaczać szereg argumentów mających obronić ich ukochany nałóg.
    i to jest, tak sobie myślę, ta strata duchowa, życie w kłamstwie, w konflikcie wewnętrznym, w dysonansie poznawczym.

    ...gdyby w życiu były same piękne chwile

    nie wiedziałbym że żyję...

  • Posted: 11.05.2009, 18:08
       
    KARO
    oceń:
    moderator moderator
    zarejestrowany:
     wrzesień 2004
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    26.07.10
    postów:
    1018
    Dysonans dysonanem, ale uogólniasz. Słowo "każdy" jet tu mimo wszystko nie na miejscu. Ja nie bronię swojego nałogu, nie tłumaczę go sobie, ani nie usprawiedliwiam. Papierosy szkodzą, to nie ulega dyskusji. Z tym, że szkodzi wiele rzeczy, a ja najzwyczajniej w świecie LUBIĘ sobie zapalić. Mimo że wiem, że się truję. Podaję jedynie fakty. Nie widzę tu życia w kłamstwie, jeżeli robię coś z pełną świadomością konsekwencji. Będę chciała - spróbuję rzucić, z takim czy innym skutkiem. Póki co mnie przerwa na papierosa odstresowuje.



  • Posted: 11.05.2009, 19:01
       
    admin
    oceń:
    admin admin
    zarejestrowany:
     grudzień 2004
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    26.07.10
    postów:
    509
    Karo, każdy uzależniony stosuje mechanizmy obronne, na tym polega m.in. ta choroba, na zakłamaniu wobec siebie, to nie innych nałogowiec oszukuje tylko siebie,
    jasne możesz lubić śmierdzące ciuchy, pożółkłe palce, przymus palenia, lęk że zabraknie papierosów, słabą kondycję, flegmę w płucach, kaszel palacza, kwaśny, śmierdzący oddech i wiele więcej - możesz to LUBIĆ, ale może też po prostu nie potrafisz przestać palić bo jesteś UZALEŻNIONA i musisz sama sobie jakoś to usprawiedliwić ? jak każdy porządny, rasowy nałóg ?

    ps. zapraszam do wypowiedzi też osoby niepalące oraz takie, które przestały palić, wypowiedzcie się też, niech nałóg nikotynowy przestanie być jakimś tabu, jak to określiła Karo "na osobę z papierosem nikt nie patrzy jak na degenerata. Normą jest wychodzenie z biura na papierosa, czy palenie w knajpie przy piwie"

    ...gdyby w życiu były same piękne chwile

    nie wiedziałbym że żyję...

  • Posted: 11.05.2009, 20:51
     
    Skuld
    oceń:
    rezydent rezydent
    zarejestrowany:
     grudzień 2004
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    27.07.10
    postów:
    131
    Ja nie palę prawie od roku pomijając pare razy spróbowania czy mi dalej będzie smakować. Nie smakowało i nie bylam w stanie spalić za dużo bo to było dla mnie po prostu ohydne. Różnie to bywało z moim paleniem, ale z perspektywy stwierdzam ,że głównym powodem palenia przeze mnie była właśnie możliwość zapalenia z kimś, wyjścia na papieroska. Jakoś wtedy zawsze łatwiej się znajodowało jakieś tematy i nie było wykluczonym poza grono które w dużej mierze bylo palące. Na dzień dzisiejszy to mnie to rybka czy ktoś idzie sobie na papierosa w przerwie między wykładami czy nie, jakoś zupełnie to jest poza sferą mojego zainteresowania. Nauczyłam się nawiązywać z innymi kontakt w inny sposb niz odpalenie w podobnym czasie szluga i zaciągnięcie się. Wkurza mnie jak ktoś koło mnie siada i wali od niego szlugami, albo do autobusu wsiada osoba która przed wejscem do autobusu wypusicla dym mnie to po prostu dusi i jest nieprzyjemne i jest na równi irytujące jak śmierdzący żul. Dla mnie wejście np. do galerii przez często tłum palących i wyczekujących ludzi jest równie irytujące jak wyjście drugą stroną od strony dworca i żuli gdzie waliło jeszcze do niedawno rzygami i moczem. Bleeh.
    Jestem za całkowitym zakazem palenia w miejscach publicznych. Bo nie widzę powoduje czemu niby ktoś ma mnie truć bo on ma ochotę i lubi sobie zapalić. Czemu idąc ulicą mam wdychać czyjeś opary i być zmuszona do przechodzenia na drugą strone? Sory, ale to on mi nie przeszkadza a nie ja jemu. Zreszta mnie to pal licho, ale czemu moje dziecko ma byc narazone na te wszystkie rakotwórcze związki, których cząsteczki pozostają na ubraniach i duszący dym. Z tymi cząsteczkami to już po czesci skrzywienie zawodowe, ale jako chemik troche inaczej na to patrze;). A do tego wkurzaja mnie wszedzie porozrzucane po ziemi pety. A poza tym uważam ,że każdy kto pali jakieś tam X lat które trwa dłużej niż krócej, i nie rzuci palenia sam powinien pokrywać koszty swojego przyszłego leczenia.
  • Posted: 11.05.2009, 20:56
     
    mirez
    oceń:
    nowicjusz nowicjusz
    zarejestrowany:
     grudzień 2008
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    11.05.09
    postów:
    12
    to ja moze zaczne :D
    po nastu latach palenia papierosow, niezliczonych probach zerwania z nikotyna udalo mi sie dopiero jak zaczalem utrzymywac abstynencje rowniez od srodkow psychoaktywnych i podjecie terapi u M. ale to juz nie ten temat ;p

    w zyciu bywa roznie kwadratowo i podluznie..heh..
  • Posted: 11.05.2009, 21:10
       
    KARO
    oceń:
    moderator moderator
    zarejestrowany:
     wrzesień 2004
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    26.07.10
    postów:
    1018
    Mariusz, ku**a icon_lol Przecież napisałam, że jestem uzależniona i że tego nie tłumaczę, to jest fakt icon_lol Ale nie wmawiaj mi z łaski swojej bajek o lubieniu kaszlu czy ciuchów śmierdzących dymem icon_lol Btw: kaszel, czy cała reszta "biologii" póki co u mnie nie wystąpiła, ale to nie zmienia faktu, że TAK, wiem że palenie szkodzi i uzależnia. Tylko nie rozumiem, dlaczego ty wszędzie widzisz obtłumaczanie.

    No a co do mojej poprzedniej wypowiedzi. Właśnie IMHO rzecz w tym, że nałóg nikotynowy nie jest uznawany za tabu. Raczej mało kto traktuje go jako problem.




    napisany przez: KARO, 11-05-2009 - 21:15



  • Posted: 11.05.2009, 21:40
       
    admin
    oceń:
    admin admin
    zarejestrowany:
     grudzień 2004
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    26.07.10
    postów:
    509
    LUBISZ być uzależniona ? bo jeśli nie to po co te bajędy o LUBIENIU ?

    ...gdyby w życiu były same piękne chwile

    nie wiedziałbym że żyję...

  • Posted: 11.05.2009, 21:47
       
    KARO
    oceń:
    moderator moderator
    zarejestrowany:
     wrzesień 2004
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    26.07.10
    postów:
    1018
    Mariusz, zmień dilera.

    Albo wytłumacz mi, o co Ci w tym momencie chodzi. Widzisz tą niebywale subtelną różnicę między "lubię sobie zapalić", a "lubię być uzależniona"? Co ma jedno do drugiego? Z drugiego to ja sobie mogę co najwyżej zdawać sprawę.

    I znowu wmawiasz mi coś, czego nie napisałam.





    napisany przez: KARO, 11-05-2009 - 21:48



  • Posted: 11.05.2009, 21:57
       
    admin
    oceń:
    admin admin
    zarejestrowany:
     grudzień 2004
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    26.07.10
    postów:
    509
    OK, wracamy do tematu, jak uzależnienie od nikotyny wpływa na człowieka w trzech sferach - DUCH, CIAŁO I PSYCHE.

    ...gdyby w życiu były same piękne chwile

    nie wiedziałbym że żyję...

  • Posted: 13.05.2009, 13:24
       
    magnola
    oceń:
    moderator moderator
    zarejestrowany:
     marzec 2005
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    29.05.10
    postów:
    762
    mirez udalo mi sie dopiero jak zaczalem utrzymywac abstynencje rowniez od srodkow psychoaktywnych i podjecie terapi u M.


    Cholera, a ja nie biorę narkotyków 9 miesięcy, chodzę do M . na terapię i jakoś nie mogę przestać palić. Ciekawe jaki masz kawałek motywacji, którego mnie brakuje icon_lol

    A swoją drogą, czy ma sens ograniczanie palenia przez zmniejszenie ilości wypalanych papierosów? Bo mi się wydaje, że to gówno warte, że wczoraj udało mi się wypalić ponad połowę mniej niż zwykle, ale rano nie byłam w stanie odmówić sobie papierosa. Jak nie zapalić rano? Musiałabym chyba przespać dzień icon_frown




    nie polemizuj z idiotą - najpierw sprowadzi Cię do swojego poziomu, a później pobije doświadczeniem

    WT

Przejdź do strony: 1 - 2 [+1]

Otwarty Portal Monaru
webmaster Mariusz Janiszewski