<!-- [site-name] --> http://www.facebook.com/pages/Otwarty-Portal-Monaru/125951250767283
Witaj gość - dzisiaj jest piątek, 30 lipca 2010, 

pamięci Marka

Biografia
Marka Kotańskiego
Historia Monaru
"Ty zaraziłeś ich
narkomanią"

"Daj siebie innym"

nasze menu

 strona główna
 nasze linki
 FAQ - pytania i odpowiedzi
 nasze pliki
 nasze bLogi
 nasza galeria
 nasza księga gości
 Nasz czat

kto jest na czacie

nasze placówki

Bullet5 ośrodki Monar
Bullet5 domy Markot
Bullet5 poradnie Monar
Bullet5 projekty Monaru

trochę wiedzy o...

 narkotykach
 narkomanii
 narkomania w literaturze
 narkomania w filmie

nasz najnowszy link

Click

Radio WNET - Warto żyć
Zapraszam do zapoznania się z akcją "Warto żyć" współorganizowaną przez Radio Wnet. W Polsce powszec...
odsłon:421

nasze linki ]

nasz bLogariusz

licznik odwiedzin

Dzisiaj:410
W tym miesiącu:14565
W tym roku:117986
Ogólnie:1657837

Od dnia 08-01-2002
Do dołu
wolontariusz ?!
  • Posted: 23.12.2009, 23:27
     
    magda000
    oceń:
    nowicjusz nowicjusz
    zarejestrowany:
     grudzień 2009
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    09.06.10
    postów:
    11
    od zawsze chciałam pomagać innym, starałam się to robić. 3 lata temu zaprzyjaźniłam się z grupą młodych ludzi, leczących się w Monarze, wraz z ich terapeutą. spędziłam z Nimi dużo czasu, niestety odległość pozwala nam spotykać się już tylko w wakacje, co roku tydzień mamy dla siebie. szczególny kontakt nawiązałam z pewnym chłopcem. zawdzięczam mu tak naprawdę wszystko, każdemu z Nich coś zawdzięczam, pokazali mi sens, dodali sił, nauczyli żyć. wiele godzin rozmów z Nimi, przeżywania codziennych trudów, zwierzenia, ciche rozmowy i próby pomocy. to wszystko pokazało mi, że są Ludźmi wartymi zachodu... zdanie, które usłyszałam od terapety zostało mi w pamięci "lubię patrzeć jak z Nimi rozmawiasz, ciebie to cieszy i Im pomaga". jestem w klasie maturalnej, za parę miesięcy, chcę zacząć studiować resocjalizacje, w przyszłości pragnę pomagać ludziom uzależnionym, tak jak Oni pomogli mnie. zastanawiam się... nie, źle... nie chcę tracić czasu, jestem gotowa do poświęceń dla tych ludzi, gotowa oddać czas, zapał i serce, nie zrażać się, bo normalne życie choćby jednego człowieka, jest czymś bezcennym. wolontariat ?! jak to zrobić ? gdzie i jak o to pytać, gdzie iść, z kim rozmawiać ?
    pewna obawy są rzeczą normalną ? czy w tym przypadku oznaczają, że się nie nadaje ?







    __________________________________________________________

    "(...) Tylko tutaj nie muszę być gigantem z moich marzeń, czy karłem z moich strachów, (...) pomagając innym, mogę też odnaleźć siebie."
  • Posted: 24.12.2009, 00:04
     
    DARNOK
    oceń:
    nowicjusz nowicjusz
    zarejestrowany:
     grudzień 2009
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    31.12.09
    postów:
    6
    hmm mam odpowiedź na jedno pytanie.
    " gdybym przestał się bać
    przestał bym walczyć"
    powiedział to facet który założył kyokushin karate... nawet w filmie o Nim to jest. Był niepokonanym mistrzem a przed każdą walką się bał. Ostatnio oglądałem wywiad z Nastulą... też przed walką się boi. Strach... każdy postrzega, rozumie go inaczej. Spójrz w głąb siebie i postaraj się go zrozumieć na swój własny sposób.
  • Posted: 25.12.2009, 19:02
       
    KARO
    oceń:
    moderator moderator
    zarejestrowany:
     wrzesień 2004
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    26.07.10
    postów:
    1018
    Tylko głupcy się nie boją.



  • Posted: 25.12.2009, 20:00
       
    magnola
    oceń:
    moderator moderator
    zarejestrowany:
     marzec 2005
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    29.05.10
    postów:
    762
    Idź do konkretnej placówki zajmującej się osobami uzależnionymi i porozmawiaj najlepiej z kierownikiem.
    Obawy są normalne, jakbyś ich nie miała to byłoby dziwne.



    nie polemizuj z idiotą - najpierw sprowadzi Cię do swojego poziomu, a później pobije doświadczeniem

    WT
  • Posted: 31.12.2009, 15:25
     
    Sowa
    oceń:
    nowicjusz nowicjusz
    zarejestrowany:
     styczeń 2009
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    27.05.10
    postów:
    19
    Wiem, wiem, wolontariat nie oznacza od razu prowadzenia terapii, ale...
    z tekstu wnioskuję, że otrzymałaś od nich duże wsparcie, pomoc. Nie bez kozery się pisze, że studenci psychologii albo pedagogiki reso. (skądś to znam ;P) sami mają problemy ze sobą. Nie, nie staram się być złośliwa. Sama kiedyś myślałam, że pomagając innym, pomagam sobie. Okazało się, że jest na odwrót, że trzeba umieć godzić się z porażkami, zwłaszcza podczas wolontariatów tego typu (narkomania, dda, aa) i nie zawsze odnosi się sukces.
    Bełkotam myślowo, ale chodzi mi o to, że....hmm, gdybym cofnęła się w czasie, do momentu przed studiami, poszłabym porozmawiać z terapeutą uzależnień, psychoterapeutą odnośnie predyspozycji do pracy, nawet jako wolontariusz









    _____________________________________________________
    Sowa - mega ściemniacz. Mądrość pojęcie względne.
  • Posted: 02.01.2010, 10:00
     
    jozefaa
    oceń:
    neofita neofita
    zarejestrowany:
     marzec 2005
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    28.07.10
    postów:
    787
    Wolontariat to poważny krok. I dobrze moim zdaniem że myślisz o tym jak masz zamiar pracować kiedyś z osobami uzależnionymi. Lecz jedno mnie zaniepokoiło w twojej wypowiedzi a mianowicie -jestem gotowa do poświęceń - i fajnie ale lepiej jak byś lubiła to robić i nie traktowała jako poświęcenia bo Ci sił zabraknie a i będziesz oczekiwała zadość uczynienia z ich strony czyli podziwu czy podziękowań itd. a wtedy możesz się bardzo łatwo zniechęcić do swojej pracy.Ponieważ podziękowań będzie naprawdę mało, oczywiście szczerych podziękowań. Wiem z praktyki że ludzie uzależnieni nie lubią poświęceń a wolą szczerość i prawdę oraz mogą ostro dowalić jak mają zniżkę, więc wolontariat ale taki konkretny nie raz w roku tydzień a stały pomoże Ci bardziej zrozumieć co to jest choroba uzależnień i czy nadajesz się do tego zawodu. Nie zawsze jest tak swojsko i miło bo to naprawdę bardzo ciężka i chroniczna choroba i bardzo miesza w naszej psychice, mózgu itd. Mój syn po ukończeniu leczenia pracował jako wolontariusz w ośrodku leczenia uzależnień, w którym się leczył ( mieszkamy stosunkowo blisko tego ośrodka ok 15 km). Obecnie rozpoczął studia zaoczne na psychologii i jest już zatrudniony w ośrodku na stałe. Jest to ciężka praca, ale jak ktoś to naprawdę lubi to wiele dobra może w życiu zrobić dla innych ale jak słusznie zauważyłaś i dla siebie. Pozdrawiam i udanych wyborów życzę w Nowym Roku Józef



    napisany przez: jozefaa, 02-01-2010 - 11:03

    Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali
    Jan Paweł II, częstochowa, 18.VI.1983

    Nie potrafi przebaczyć innym, kto sam nie zaznał przebaczenia.
    Jan Paweł II, Z przemówienia do młodzieży, Watykan, 1999 r.
  • Posted: 04.01.2010, 19:54
     
    magda000
    oceń:
    nowicjusz nowicjusz
    zarejestrowany:
     grudzień 2009
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    09.06.10
    postów:
    11
    dziękuje za wszystkie odpowiedzi... pójdę, porozmawiam.... może akurat znajdą miejsce dla mnie, może mi się uda. Co do ostatniej wypowiedzi, myślałam już o tym kilka razy, wydaje mi się, że kilka słów, podziękowań, które kiedyś usłyszałam od Jednej z takich osób, starczą mi na bardzo długo. Nie chcę, żeby mi dziękowali, chcę mieć świadomość, że robię dobrze i pomagam im, bez żadnego 'podziwu'.
    Co powinnam powiedzieć takiemu kierownikowi ośrodka ? najprościej w świecie to wszystko co pisze tutaj... ?







    __________________________________________________________

    "(...) Tylko tutaj nie muszę być gigantem z moich marzeń, czy karłem z moich strachów, (...) pomagając innym, mogę też odnaleźć siebie."
Otwarty Portal Monaru
webmaster Mariusz Janiszewski