Finansowanie pobytu w ośrodku to były comiesięczne wpłaty min. 300zł - to był akurat wymóg ośrodka a nie nasza dobra wola.
Nie wiem, na co je wydawał. Papierosy były mu wysyłane, słodycze też, ciuchy i o co tylko prosił też.
Gdyby teraz miał trafić do ośrodka nie chciałabym wykładać już żadnej złotówki. Nie chciałabym go również do tego ośrodka odwozić.
Z tego co piszesz, Szuwar, to żaden finansowy wkład do pobytu w ośrodku nie jest potrzebny, tak?
Wtedy wszystko za niego załatwiłam. Skierowania, detoks, ośrodek. O nic się nie martwił. Zawiozłam, wyposażyłam w najpotrzebniejsze rzeczy.
Teraz nie mam zamiaru.
Posted: 07.04.2010, 09:35
oceń:
monarowiec
zarejestrowany:
październik 2009
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
30.08.10
postów:
109
Może coś się zmieniło z finansowaniem.
Ale chyba nie aż tak.
Wiem że trzeba załatwiać coś z NFZ,
ale wiele nie mogę o tym powiedzieć.
Na tych sprawach się nie znam.
Niech sobie załatwia sam.
Na to możesz dać mu czas, ale ani grosza.
Najwyżej bilet na autobus.
Posted: 08.04.2010, 12:14
oceń:
moderator
zarejestrowany:
marzec 2005
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
29.05.10
postów:
762
Na pewno nie aż tak. Są ośrodki zupełnie darmowe, w niektórych trzeba mieć tylko ubezpieczenie zdrowotne, ale to można załatwić najprościej rejestrując się w urzędzie pracy jako osoba bezrobotna. Niektóre ośrodki przyjmują też osoby nieubezpieczone (ale to już trzeba dzwonić do konkretnego środka i pytać o warunki przyjęcia). Więc jak tylko będzie chciał to ośrodek znajdzie.
Czas możesz mu dać na znalezienie ośrodka, ale żeby tego nie nadużył i nie przeciągał tego "szukania" w nieskończoność.
Na bilet możesz mu dać, chociaż znam takie opinie, że jeśli był w stanie skołować sobie kasę na towar to i na bilet da radę.
nie polemizuj z idiotą - najpierw sprowadzi Cię do swojego poziomu, a później pobije doświadczeniem
Posted: 23.04.2010, 08:19
oceń:
nowicjusz
zarejestrowany:
styczeń 2010
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
27.07.10
postów:
16
Wyprowadził się w poniedziałek (19.04)
Na leczenie się nie zgodził. Uważa, że to mu niepotrzebne.
Kazałam mu w takim razie pakować się i żyć na własną rękę.
Mam też stanowczo powiedziała, że ćpania nie będzie pod jej dachem.
No i poszedł.
Po dwóch dniach przyszedł po resztę rzeczy.
Nie wiemy, gdzie jest. Ale po dworcach się nie ciąga na pewno.
Nawet nie był wkurzony. Potrzebował chyba w końcu kopa.
Bardzo łagodnie opuścił dom. Tak, jakby wyjeżdżał na wczasy....
Niby lżej, ale jednak nie....
Cholerne współuzależnienie!
Posted: 23.04.2010, 08:52
oceń:
moderator
zarejestrowany:
wrzesień 2004
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
07.09.10
postów:
1027
I krzyżyk mu na drogę.
Posted: 27.04.2010, 18:59
oceń:
nowicjusz
zarejestrowany:
kwiecień 2010
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
27.04.10
postów:
1
Gratuluję zdecydowania. Czara. W końcu!
Alibi.
Posted: 27.04.2010, 22:32
oceń:
nowicjusz
zarejestrowany:
kwiecień 2010
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
26.07.10
postów:
4
moim rodzicom terapeuta powiedział jak ćpałem: "wyrzućcie go z domu"
i to poskutkowało zacząłem myśleć
Posted: 22.05.2010, 15:08
oceń:
neofita
zarejestrowany:
marzec 2005
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
26.08.10
postów:
795
Mój syn też opuścił dom, ale jak chciał zabrać rzeczy same firmowe to zabroniłem mu. Powiedziałem że może się wyprowadzić albo do ośrodka wybór do niego należy, ale tak jak stoi. Bo nie bedzie ciuchów moich sprzedawał na "towar". Syn powiedział że to jego ciuchy a ja że nie bo ja je kupiłem i jak ćpa to nic co ja kupiłem nie jest jego a sam sobie nie kupował bo nie pracował a się jeszcze uczył. Dało to w naszym przypadku dobry skutek, wrócił do domu i poszedł na leczenie. Obecnie pracuje już w ośrodku i studiuje psychologię . Wszystko dobre co się dobrze kończy, ale traumę przeżyliśmy wielką.
Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali
Jan Paweł II, częstochowa, 18.VI.1983
Nie potrafi przebaczyć innym, kto sam nie zaznał przebaczenia.
Jan Paweł II, Z przemówienia do młodzieży, Watykan, 1999 r.
Posted: 25.06.2010, 12:14
oceń:
nowicjusz
zarejestrowany:
czerwiec 2010
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
27.06.10
postów:
2
Witam.
Czara-przeczytałam wszystko co tu napisałas i czytajac to czułam sie jakbym sama to pisała,mam prawie identyczna sytuacje,z tym,ze moj brat nie bierze tak długo,bo własciwie zaczął poł roku temu(według moich obliczen) pali heroine.
wczoraj mama wyrzuciła go z domu.
Twoja opisana historia pomoze mi w dalszym działaniu,bede zagladac czesto tutaj i szukac pomocy w Twoich postach.
Dziekuje za wszystkie odpowiedzi na moje pytania,ktorych nie zadałam,ale na ktore odpowiedziałas ;)
Posted: 27.06.2010, 09:28
oceń:
nowicjusz
zarejestrowany:
styczeń 2010
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
27.07.10
postów:
16
Agoliad, to paradoks i jakiś absurd, ale cieszę się, że Ci w jakiś sposób pomogłam.
I naprawdę mi jakoś ciepło na sercu. To dziwne, bo ja nie cieszę się, że ktoś ma podpobnie.
Nie cieszy mnie fakt, że ktoś się z tym boryka. Cieszę się jednak, że moja pisanina i przerażenie
i niewiedza i szukanie komuś mogą wskazać drogę i być wsparciem.
Te dwie radości się wykluczają, ale mam nadzieję rozumiecie o co mi chodzi.
U nas znowu totalna zniżka i bajzel.
Wrócił po ponad miesiącu. Mama go przyjęła :(
Cieszyła się, bo się zmienił, był inny. A ja wiem, że to znowu gra, że to znowu tylko chodzi o dach.
Nie myliłam się. Mama znalazła strzykawki. Ale nie da rady go wyrzucić, bo ...... moje życie się wali i dwóch
dramatów mama by nie zniosła :( A ja bym chciała, żeby choć on się uratował.....
Posted: 27.06.2010, 13:09
oceń:
nowicjusz
zarejestrowany:
czerwiec 2010
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
27.06.10
postów:
2
Czara przykre,ze Tobie cos sie w zyciu pieprzy,ale trzymam kciuki za Ciebie.
Moj brat odkad go mama wyrzuciła nie odzywa sie,niewiem co sie z nim teraz dzieje,tylko sie moge domyslac,wiem,ze zaczał krasc,skonczy to sie wiezieniem albo juz sama niewiem czym ;(
Posted: 27.06.2010, 21:22
oceń:
nowicjusz
zarejestrowany:
styczeń 2010
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
27.07.10
postów:
16
Agoliad - wiem, że trudno, ale powinnaś/powinnyście się cieszyć. Z tego co się naczytałam wiem, że taki kop jest jedynym rozwiązaniem. W domu na pewno wlazłby w to bagno jeszcze bardziej, na pewno trudno byłoby mu się ogarąć (o ile w ogóle!) a tak istnieje szansa, że się ocknie! Życzę Wam duuużo siły i życzę zwycięstwa!
Bardzo niepewnie patrzę w przyszłośc i strasznie się boję o swoje dzieci. Jak je uchronić.........?
Posted: 27.07.2010, 22:21
oceń:
nowicjusz
zarejestrowany:
styczeń 2010
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
27.07.10
postów:
16
Historia zaczyna się od nowa.
Scenariusz inny - nie ośrodek, nie leczenie.
Został WYRZUCONY z domu!!! Jakieś pół godziny temu.
Mama w końcu do tego dojrzała.
Dzisiaj znowu złapany na ćpaniu.
Wyszedł jak stał, złapał tylko parę rzeczy, odebrano mu klucze.
Mama na razie twarda, nawet nie płakała do słuchawki. Wiem jednak, że będzie ją ta gryzło, męczyło i będą wątpliwości i wyrzuty sumienia.
Ale nie ma chyba innego wyjścia.
Mimo wszystko żal mi go........
Posted: 28.07.2010, 15:18
oceń:
neofita
zarejestrowany:
marzec 2005
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
26.08.10
postów:
795
KONSEKWENCJA w działaniu!! Znowu go przyjmie za miesiąc a on o tym wie że tak zrobi i w końcu się zaćpa na śmierć. Pogadaj z mama tak od serca że jak go przyjmuje do domu to w sumie zabija go tym. Ośrodek i wtedy pomoc nie ma innej opcji. A żal oczywiście bo to brat i człowiek i zapewne dobry człowiek jak nie ćpa. Ale tylko tak u możecie pomóc kochając go twardą miłością. U nas było podobnie i doczekaliśmy się ukończenia leczenia i dbania o swoją trzeźwość przez syna. Popełnia jeszcze wiele błędów ale jest trzeźwy i takim chce zostać. Pozdrawiam i wielu sił życzę.
Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali
Jan Paweł II, częstochowa, 18.VI.1983
Nie potrafi przebaczyć innym, kto sam nie zaznał przebaczenia.
Jan Paweł II, Z przemówienia do młodzieży, Watykan, 1999 r.
Posted: 03.08.2010, 13:12
oceń:
nowicjusz
zarejestrowany:
sierpień 2010
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
06.08.10
postów:
2
Witam wszystkich! szukałam informacji na ten temat i bardzo chciałabym z TOBĄ Jozefaa pogadac na GG wieczorem/ZNALAZŁAM NUMER/-, ale z dziewczynami jest jeszcze gorzej! Jestem w pierwszym szoku! Moja córka penoletnia 20 lat zeszla na .... matce nigdy nie chce sie w to uwierzyć.Do szkoły nie chodzi,ćpa ,pali, imprezuje ,pracuje dorywczo i.....mieszka u babci w duzym mieście i do małego miasta(do domu) wrócić nie chce. Za tydzień umówię się z babcią/która nie ma zadnego wpływu, aby Ojciec wyprowadził ją z domu od niej i zabrał klucze-----Córka juz dawno powiedziała, że nie wróci na pipidówę.Do ośrodka nie pójdzie ,bo mówi ,że Ona nic nie bierze... Ja nie chcę ,aby została Tą ostatnią.Pieniędzy juz dawno nie dostawała, bo miała iść do pracy i nic, a babci kradnie NIESTETY.Ja będąc babcią już dawno bym ją wyrzuciła i kazała do domu wracać. Gdzie mam szukać OŚRODKA?/w razie czego/.
Jeszcze jedna sprawa. W małych miejscowościach jest jeszcze gorzej-nie ma specjalistów,szkoły, pracy-wszędzie trzeba dojeżdźać i nie kazdy jest zmotoryzowany. Ale wiem, że mogę zrobić wszystko co w mojej mocy tylko, aby dziecko chciało. Pozdrawiam
Ludzie, nauczycie się w końcu edytować posty zamiast spamować, jeden pod drugim?