Mam problem z tym, co robię, bo biorę nie często ale się zdarza, a już 4 razy ratowano mi zycie w szpitalu. Mogłam umrzeć. Ale żyję dalej i chcę żyć. Ale przeszkadza mi w tym, ze chcę jeszcze ćpać. Chciałabym się TERAZ w końcu raz na zawsze uwolnić od myśli o ćpaniu i od tej cholernej chęci na branie. Chodzę do Monaru (punktu konsult.), ale rozmowy niewiele mi dają. Moze za mało się staram. ? Ale chce przestać, się odizowloeac od swojego środowiska.
Kto może być skierowany do Ośrodka Monar'u i czy leczenie , nawet takiego lżejszego uzależnienia, powiedziąłabym tylko psychicznego, trwa najkrócej ROK? Ja nie ćpam hery,a ni non stop nie walę fety. Głównie leki takie jak rolki itp. , a więc dośćsilne. Chciałabym uzyskac odpowiedź (głównie od ADMINA, albo osób, które na tym sięznają): co mam zrobić, by się tam znaleźć w ośrodku? czy to mi pomoże? czy z takim lekkim tylko lekowym uzaleznieniem kwalifikuję siędo leczenia w Ośrodku?
PROSZĘ O POMOC
Posted: 02.06.2005, 21:42
oceń:
admin
zarejestrowany:
grudzień 2004
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
07.09.10
postów:
512
po pierwsze:
nie nazwałbym lekkim uzależnienia od środków psychotropowych, takich jak: relanium, które jest silnie uzależniające, a fakt że 4 razy wylądowałaś w szpitalu z zagrożeniem życia to potwierdza. normalnie człowiekowi wystarczy raz i przestaje, chyba że chce się zabić.
po drugie:
uzależnienie fizyczne leczy się w 2 tygodnie na tak zwanym detoksie, potem pozostaje do leczenia uzależnienie psychiczne, które tak niefrasobliwie nazywasz "lekkim".
po trzecie wreszcie:
aby się dostać do ośrodka na terapię trzeba pójść do poradni albo punktu Monaru, a tam przecież chodzisz - zapytaj więc kogoś z pracowników i już :)
Posted: 06.06.2005, 09:56
**nieznany użytkownik**
zarejestrowany:
grudzień 2004
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
postów:
Sheila
To znów ja. Nie rozumiem co się ze mną dzieje. Raz wszystko jest jasne, uporządkowane sprawy i życie w spokoju. A potem coś mi się chrzani, znów coś biorę. Teraz mam zjeby po fecie, kurczę, ja chcę brać!! I to jest najgorsze... i tego też nie rozumiem... Ja bym chciała, zeby NIE CHCIAŁO MI SIĘ JUŻ ĆPAĆ!!! :(( Nawet moi znajomi 'od kreski' (damy na to) mówią, że coś ze mną nie tak i NAWET ONI się o mnie martwią. A ja nie biorę często, ale raczej tygodnia nie wytrzymam bez wzięcia czegokolwiek. Chcę i nie chcę... To już się tak długo ciągnie...
Teraz się czuję okropnie, puls skacze mi co parę minut od 60 do 130.... Buuu, po co brałam to białe ścierwo??? Bo chcę. I NIE POTRAFIĘ POZBYĆ SIĘ tego CHCENIA!!!. a terapeutka mówi, że jedynym wyjściem, by mnie uleczyć z tego głupiego podejścia do zycia jest zmiana we mnie. A ja chcę odczuwać przyjemność. A jednocześnie boję się, że coś mi się poważnie stanie. Szpital... To mi ostatnio dało jak zwykle w takich do myślenia i zrobiłam ze strachu kilkanaście dni przerwy w braniu. A potem wzięłam cos, jak np. frytę, bo znów miałam ochotę... A się łudzę, że coś innego mi nie zaszkodzi! :( I tak się przerzucam, raz to, raz tamto.
Nie potrafię zmienić swojego nastawienia, chociaż nie podoba mi sięto co robię. Ale to BARDZO LUBIĘ. :(((
Dziś dzwonię do PKM i się umówie na kolejną wizytę. Ale z moim obecnym nastawieniem nic się nie skonczy z tym, co obecnie robię:((( A to się musi w końcu skończyć.
Nic do mnie nie dociera. Ani to co mówią terapeuci, psycholodzy, rodzice, qmple czy przyjaciele... Zupełnie nic...
A zawsze sądziłam, że UZALEŻNIONY to taki człowiek, który bierze codziennie, bo musi i kropka. A jest inaczej chyba? To coś z psychiką... Ech, i po co mi to w ogóle było?? I czemu nie chcę skończyć zanim bedzie NAPRAWDĘ za późno???
Koniec tej rozkminy, bo i tak mam teraz zwałę i głupoty pewnie walę... Nie wiem, nie wiem, nie wiem....
:(
Posted: 06.06.2005, 20:54
oceń:
rezydent
zarejestrowany:
grudzień 2004
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
27.07.10
postów:
131
A jednak coś-nie-coś dociera.
Posted: 06.06.2005, 22:04
**nieznany użytkownik**
zarejestrowany:
grudzień 2004
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
postów:
Sheila
coś-nie-coś? czyli, ze coś kminię , ze ze mnąjesst nie tak jak trza? czy jak? ech...
Posted: 07.06.2005, 07:41
**nieznany użytkownik**
zarejestrowany:
grudzień 2004
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
postów:
dokladnie tak. dociera ba nawet zdajesz sobie bardzo dobrze ze wszystkiego sprawe ale bronisz sie przed tym rekami i nogami [walka z wiatrakami?]. i tak sama wiesz.
Posted: 07.06.2005, 11:27
oceń:
pretendent
zarejestrowany:
marzec 2005
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
03.07.10
postów:
70
Jak dla mnie to wszystko z toba jest normalnie - jestes narkomanka wiec chce ci sie grzac. Wszyscy narkomani tak maja.
Posted: 07.06.2005, 19:51
**nieznany użytkownik**
zarejestrowany:
grudzień 2004
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
postów:
Sheila
Myślę, że nie jestem narkomanką. To tylko coś z moją pszychiką się stało. :( Męczy mnie często nie tylko to, że cpam, ale też się wkur****, że nie mogę ćpać tak często jak chcę, bo nei ma towaru w mieście akurat tego popołudnia.
Mam nadzieję, że to się skonczy. Albo dobrze, albo źle.
Posted: 07.06.2005, 20:58
**nieznany użytkownik**
zarejestrowany:
grudzień 2004
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
postów:
Sheila, powalcz o siebie..
Warto :)
Posted: 08.06.2005, 11:50
oceń:
admin
zarejestrowany:
grudzień 2004
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
07.09.10
postów:
512
[quote:2c2e45625f]Myślę, że nie jestem narkomanką. To tylko coś z moją pszychiką się stało. Sad Męczy mnie często nie tylko to, że cpam, ale też się wkur****, że nie mogę ćpać tak często jak chcę, bo nei ma towaru w mieście akurat tego popołudnia.[/quote]
to co opisujesz to akurat typowe objawy uzależnienia od narkotyków czyli narkomania
Posted: 08.06.2005, 12:42
**nieznany użytkownik**
zarejestrowany:
grudzień 2004
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
postów:
Sheila
Hmmm.... Tak, macie rację, ale jak widzę moich kumpli, co ćpają codziennie, to ja dopiero wtedy stwierdzam, że są chorzy i uzależnieni. Ja mam tylko ochotę na branie i ciągłe myśli o tym mnie prześladują...
ja rozumiem, ze właściwie macie rację, ale... pomimo tego, to nie dociera do mnie tak jak powinno. Jak powinno dotrzeć do zdrowego, normalnego człowieka. Ja nie chcę myśleć, że jest źle, bo wg mnie nie jest. Btw wszystko mam, co chcę; przytulny domek, necik, komóra fajna, itp, wiec powiedziało by się: luzik zycie. Ale mi brakuje tego stanu, do którego wracam, kiedy tylko mogę.
I jak wiadomo, jeśli sama nie zechcę zmienić swojego życia na lepsze, to nikt mi nie pomoże. No i tak na razie jest. Ciekawe czy to się zmieni?
Posted: 10.06.2005, 11:14
**nieznany użytkownik**
zarejestrowany:
grudzień 2004
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
postów:
masz komfort grzania: przytulny domek, ciepełko, dach nad głową itd.... niby luzik życie, a jednak jest Ci żle. Piszesz że masz TYLKO OCHOTE NA BRANIE to nic innego jak uzależnienie.....proponuje Ci zapisac się w kolejce do ośrodka stacjonarnego, uważam że potrzebna Ci długa terapia w takim ośrodku.......ale nie martw się masz szanse, ja trzymam kciuki za Ciebie papa ernest
Posted: 12.06.2005, 12:06
oceń:
nowicjusz
zarejestrowany:
czerwiec 2005
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
28.06.05
postów:
5
To że 4 razy wylądowałaś w szpitalu ma juz swoje mocne minusy. Za każdym razem jesteś swiadoma, że bedziesz po drugiej stronie?? Powinnaś sie skonsultować z poradnią a następnie już oni ci powiedza jak masz postępować. Bądz twarda! 3maj sie.
Pozdrawiam
Posted: 12.06.2005, 20:22
**nieznany użytkownik**
zarejestrowany:
grudzień 2004
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
postów:
Sheila
Wiem jedno. na razie brak mi sił. i chęci na zmianę na lepsze. mam tylko nadzieje, że jeszcze zdążę wszytko naprawic za jakiś czas, gdy w końcu do mnie dotrze, że robię źle; postępuję niewłaściwie. i moje nieczyste sumienie... mam nadzieję, że uda mi się wszystko zmienić w odpowiednim czasie. na razie jest dobrze. jeszcze przez dłuzszy czas będę potrafiła żyć z soba w zgodzie, w zgodzie z tym, z czym tak naprawdę się nie zgadzam, czego nie pochwala moje sumienie. ale trudno - to jak w rosyjskiej ruletce - na kogo wypadnie, na tego bęc.. wypadło na mnie... trudno... straciłam ochotę do walki.. przynajmniej na jakiś czas, na ten czas, kiedy znów jest dobrze, ciepło i miękko... kiedyś skończy się ta gra. kiedyś...
Posted: 12.06.2005, 20:31
oceń:
admin
zarejestrowany:
grudzień 2004
Status:
off-line
ostatnia wizyta:
07.09.10
postów:
512
wszystko OK sheila, masz prawo żyć jak ci się podoba.
tylko nie rozumiem po co w takim razie ten post tutaj na forum ?