<!-- [site-name] -->  
Witaj gość - dzisiaj jest piątek, 12 marca 2010, 

pamięci Marka

Biografia
Marka Kotańskiego
Historia Monaru
"Ty zaraziłeś ich
narkomanią"

"Daj siebie innym"

nasze menu

 strona główna
 nasze linki
 FAQ - pytania i odpowiedzi
 nasze pliki
 nasze bLogi
 nasza galeria
 nasza księga gości
 Nasz czat

nasze placówki

Bullet5 ośrodki Monar
Bullet5 domy Markot
Bullet5 poradnie Monar
Bullet5 projekty Monaru

trochę wiedzy o...

 narkotykach
 narkomanii
 narkomania w literaturze
 narkomania w filmie

nasz najnowszy link

Click

Polityka Narkotykowa
Zapraszamy na kolejne seminarium Tomasza Piątka z cyklu Odwyk od pogardy. Polityka narkotykowa i two...
odsłon:220

nasze linki ]

nasz bLogariusz

licznik odwiedzin

Dzisiaj:582
W tym miesiącu:6921
W tym roku:38687
Ogólnie:1578538

Od dnia 08-01-2002

"Wyspa Tu"


Ten blog należy do użytkownika: magnola.



Strona główna blogu

Kategorie


Moje linki


Polecane linki
Zobacz wszystkie linki

Księga gości

Jeśli chcesz, możesz dodać wpis: Księga gości.

Kanał RSS

RSS FeedJeśli chcesz dodać ten blog jako kanał do Twojego czytnika RSS, kliknij na logotyp:

Wszystkie blogi

Odwiedź pozostałe blogi lub załóż swój własny!

...wszystkie blogi
BUNTOWNICZKA Z WYBORU
Opublikowany: 16.01.2010, 18:52:43. Kategoria: 2010-01 [styczeń].
Nie chcę robić NA koło dupy, bo mityngi dużo mi dały, ale... Jak jeszcze raz usłyszę sugestie tudzież radę: odstaw leki (brane pod kontrolą lekarza znającego się na uzależnieniach, nie wyłudzone, czy przepisane przez jakiegoś konowała) bo to syf, NA Ci pomoże, nieważne czy w stosunku do mnie czy innej osoby to normalnie zabiję.
Nie macie kurwa prawa wchodzić w kompetencje lekarzy i namawiać czy jak to się ładnie we wspólnocie nazywa - sugerować takich rzeczy nie mając pojęcia o medycznych wskazaniach czy przeciwwskazaniach i związanych z taką decyzją konsekwencjach! Ja pierdolę! Już przeżyłam teksty, cytuję:

"Wielu skończyło w więzieniu lub szukało pomocy ze strony medycyny, religii i psychiatrii. Jednak żadna z tych metod nam nie pomogła. Choroba wciąż wracała i pogłębiała się, aż wreszcie, zrozpaczeni, postanowiliśmy szukać pomocy u siebie nawzajem, we wspólnocie Anonimowych Narkomanów."

Pomijając fakt ustawienia kary więzienia razem z szukaniem pomocy ze strony medycyny i psychiatrii, który już dla mnie jest nie na miejscu, jakby odizolowanie poprzez więzienie tak samo gówno dawało przy uzaleznieniu jak medycyna. OK, nie czepiałam się. Ale czy ten tekst nie neguje skuteczności innych form pomocy poza NA? Jeszcze dorzucić tam terapię i byłby komplet. Rozumiem. Takie było doświadczenie osób zakładających Wspólnotę. Czytałam te teksty setki razy, nie biorąc do siebie, mając inne zdanie, biorąc z NA tylko to co było mi potrzebne. Ale sorry, ostatnio zaczęłam się nad tym bardziej zastanawiać i kolejny raz przez gardło mi nie przejdzie to zdanie bo: psychiatria i medycyna mi pomogła! A przede wszystkim terapia.

Działam w Komitecie d/s Informacji Publicznej NA. Chcemy współpracować z profesjonalistami i wiele osób z NA dziwi się, że niektórzy lekarze czy terapeuci nieufnie podchodzą do NA, a ja się wcale im nie dziwię.
Dyskutowaliśmy ostatnio stanowisko NA wobec ludzi uzależnionych biorących leki pod kontrolą lekarza lub będące na programie substytucyjnym. W Krakowie mamy jeszcze w miarę normalne zasady, ale w innych grupach w Polsce zdaża się, że czytają zasady w których mówią, że ludzie pod wpływem narkotyków lub będące na metadonie nie mają prawa głosu. Tradycja trzecia mówi: Jedynym warunkiem przynależności jest pragnienie zaprzestania zażywania. Tylko przynależność bez prawa głosu jest jakby nie pełna... więc i warunkowa. U nas pod tym względem jest OK. Ale nie zmienia to faktu, że czesto słyszałam komentarze: "poszła do poradni na terapię i do psychiatry po prochy, powinna chodzić na NA i nie brac leków" (o dziewczynie po 2 próbach samobójczych w krótkim odstępie czasowym, pobycie w psychiatryku też z innymi zaburzeniami). Poruszyłam temat na ostatnim spotkaniu komitetu, powiedziałam, że mi się to nie podoba i że się z tym nie zgadzam, usłyszałam: powinna chodzić na NA, pisać program i uwierzyć że jej to pomoże na te wszystkie dolegliwości. Nie ważna diagnoza, nie ważne co jej jest. Powinna chodzić, uwierzyć i wszystko byłoby OK. To znaczy, że NA pomogło by mi na padaczkę, nie wiem po co brałam przez pierwsze miesiące leki przeciwpadaczkowe jeśli chodzenie na mityngi, pisanie programu i wiara całkowicie wyeliminowały by napady padaczkowe. Szydera mi się włączyła, ale w pewnych przypadkach własnie do tego się to sprowadza. Słyszałam też teksty typu: olej terapię, skończyłem 5 terapii i nic mi to nie dało, tylko NA Ci pomoże. Olałam, ale tą sugestię. Ludzie są tylko ludźmi, ale dlaczego tak zamknięci, ograniczeni i zawzięci. Jedyna słuszna droga? Gówno prawda.
(Cały wpis)
Komentarze: 8
CIĘŻKA KROWA
Opublikowany: 16.01.2010, 13:21:00. Kategoria: 2010-01 [styczeń].

Dawno nic nie pisałam. Nie miałam potrzeby ani ochoty robić podsumowań roku, a już na pewno żadnych noworocznych postanowień - to się nie zmieniło.
Myśli bez ładu, w głowie helikoptery, w ciele dreszcze, co mnie nie zabije... Aha. To dobry czas. To mój blog. Przelać tego chaosu sie nie da. Chcę na detoks. Co ty mówisz? Jest weekend, nic nie musisz. Tylko w poniedziałek do pracy, we wtorek - szpital i biopsją wątroby i masz kolejne 3 dni luzu. Nie wiem czy ktoś chciałby taki luz. Ja tylko odstawiłam antydepresant i przerzuciłam się na inny, chlorowodorek bupropionu - ma też pomóc w rzuceniu palenia. Oczywiście pod kontrolą lekarza. Tak sobie wymysliłam, że 3 dni szpitalu to dobry początek na pożegnanie się z tym smrodem. Objawy odstawienne skutecznie zabijają normalne funkcjonowanie. W bardzo rzadkich przypadkach - czytam w ulotce. Nie chcę być cholernym rzadkim przypadkiem. Ruch głowy dezorientuje, jakby wzrok bardzo powoli wszystko odbierał i cała reszta nie mogła sie przystosować. I tak się kręci. Trochę jak za mgłą, trochę jak zza szyby, trochę jakby wielka krowa usiadła mi na głowę. Nie czarna, bo czarne podobno wyszczupla i daje wrażenie lekkości. A TO bardzo ciężka krowa. Mówią, że to przejdzie, może po 4 dniach, może po tygodniu, a ja po 2 mam dość. Boję się biopsji, w sumie nie biopsji a interferonu i jego skutków ubocznych. Zachciało mi się grzania, hcv'a i całego tego gówna. Widzę, że źle reaguję na negatywne zmiany. Jestem zła i kurwa bezsilna. Kolejny raz. Pojawia mi się myśl żeby tym wszystkim pierdolnąć. Musiałam to gdzieś wyrzucić. Potrzebuję... Przetrwać.
(Cały wpis)
Komentarze: 2
NIE MAM PARCIA NA SZKŁO
Opublikowany: 21.11.2009, 20:31:10. Kategoria: 2009-11 [listopad].

Zmęczona i zniechęcona już zbyt długo. Podjęłam się kolejnej terapii, już nie związanej z uzależnieniem i mam mętlik w głowie. Rozdrapywanie starych ran, a nawet blizn. Łamanie źle zrośniętych kości. Czuję, że znowu chcę uciekać. Nastrój podły. Nie poprawiło go siedzenie po pracy w knajpie, przy czwartym piwie kolegów odpuściłam i wyszłam. W pracy chaos. Mam ochotę wbiec na drzewo albo usiąść na środku chodnika i powiedzieć: mam na wszystko wyjebane. Od prezesa dostałam propozycję wyjazdu do Warszawy na nagranie rozmowy z Anną Dymną. Miałabym dać świadectwo, że da się wyjść z uzależnienia od narkotyków. Potrzebują osoby, która dała sobie radę, miałabym porozmawiać o swoim uzależnieniu, opowiedzieć kto mi pomógł i jak teraz próbuję pomóc innym przekazując swoje doświadczenia. Może i fajna sprawa, ale nie mam parcia na szkło, a poza tym myślę że za krótki czas jestem trzeźwa żeby mówić o "wygranej", a przede wszystkim nie zrobię tego ze względu na rodziców. Oni nadal boją się napiętnowania, a za dużo nerwów stracili żebym jeszcze narażała ich na kolejne, nawet jeśli bezpodstawnie się boją. Mogę znaleźć inną chętną osobę z podobna historią.

Tekst dnia: Lubię bawić się w szmatę z psem kierownika. ;D

(Cały wpis)
Komentarze: 1
oczyszczanie
Opublikowany: 10.10.2009, 20:29:18. Kategoria: 2009-10 [październik].

Wczoraj jadąc tramwajem siedziałam na przeciwko zgrzanego kolesia, który na zwisie przysypiał co chwile zgięty w dziwnej pozycji w międzyczasie grzebiąc w otwartej torbie, którą trzymał na kolanach, a w tej torbie widziałam pompkę z towarem. Patrzyłam na niego i milion sprzecznych myśli przelatywało przez moją głowę. Ruszył mnie ten obrazek, a jeszcze bardziej ruszyło mnie w kierunku wkurwienia to, że mnie to ruszyło. Nie przesiadłam się, a może powinnam. Wiem co znaczy ja i grzanie. Ale... Czemu do kurwy nędzy wczoraj miałam jakieś "ALE". Nie chcę tak! Zaakceptowałam bycie "kiszonym ogórkiem", który już nigdy nie będzie świeży, ale bez przesady. Nie chcę tak reagować, chcę spokojnie móc patrzeć na taką sytuację z dystansem, tak jak udaje mi się patrzeć na najebanych alkoholem, czy naspidowanych ludzi. Czy to przyjdzie z czasem? Ja mam czas. Nie chcę już, teraz, natychmiast, tylko w ogóle w przyszłości... Wysiadłam z tramwaju, po czym usiadłam na ławce na przystanku autobusu jadącego na Barycz i chociaż było mi zimno siedziałam tak jakieś 40 minut paląc szlugi i gapiąc się na ulicę. Nie widziałam towaru od ponad roku. Konfrontacja bolesna. Nie zabiła, może wzmocni. Tylko wyszło w snach z serii "wydalanie". Już kiedyś miałam podobny sen. Sceneria oddziału szpitalnego - ginekologia. Ja w takim kitlu zawiązywanym do tyłu. Mój problem: pompki z igłami "schowane" w pochwie, igły mnie kaleczą, mam to jakoś wydalić, "urodzić", czy inaczej mają mi to usunąć... Tym razem oddział między psychiatrycznym a detoksem. Rzygam otwartymi igłami, które wbijają mi się w gardło, w usta i również mnie kaleczą, jest tego dużo, bardzo dużo i nigdy nie wiadomo ile jeszcze zostało i czy będzie konieczna operacja jeśli to ze mnie nie wyjdzie.
Obudziłam się zmęczona. A przecież chciałam zapomnieć i nie myśleć. Dziękuję za takie odreagowywanie i "oczyszczanie". Jeśli ktoś chce pomysł na chory, mroczny film polecam moje sny. Chętnie się podzielę.

Ale ogólnie jest dobrze, nie zadręczam się specjalnie, mam zajęcie, fajnego szefa, który był didżejem i grał po klubach - ostatnio opowiadał i w ogóle trafia w moje poczucie humoru, dobrze mi się z nim współpracuje i nie zamieniłabym tygodnia obecnego mojego funkcjonowania na tydzień grzania.
(Cały wpis)
Komentarze: 1
SenNie Majacząc
Opublikowany: 28.09.2009, 22:24:06. Kategoria: 2009-09 [wrzesień].

Dobre obrazy do złej gry
przekłamane
schowane w podświadomości
wypełzają ze snów
Zachwyt
Dreszcz emocji
Tęsknota
Konspiracja
Namiastka wolności
na łóżkach pod sufitem
przykuci pasami niebezpieczeństwa
(Cały wpis)
Komentarze: 3

    1234567891011121314151617273747   >


panel użytkownika

Witaj przybyszu

Rejestracja jest całkowicie niezobowiązująca i umożliwia dostęp do wszystkich obszarów tej strony.
Dołącz do Nas!
Użytkownik:


Hasło:


Zapamiętaj mnie

Użytkownicy:  Użytkownicy:
Ostatni:  Nowy dzisiaj: 5
Ostatni:  Nowy wczoraj: 2
Ostatni:  Razem: 3246
Ostatni:  Ostatni:
ellsa
Użytkownicy:  Online
Użytkownicy:  Użytkownicy: 0
Gości:  Gości: 11
Razem:  Razem: 11
Użytkownicy:  Użytkownicy online
Brak użytkowników online

urodziny

Urodzony(a)12 marzec

- iza12036 (16 lat) female
- marta-gdańsk (21 lat) female
- bianeczka (19 lat) female

nasze quizy

zobacz wyniki

nasze dowcipy

  · Ciąża
  · Dzień z życia studenta
  · O stworzeniu człowieka
  · Wykład z zoologii
  · Cukiernica

nasi najlepsi gracze :-)

1: Baśka (233)
2: lukasz25 (221)
3: Hefaren (123)
4: a-psik (115)
5: legionnaire (104)

Pokaż im, kto tu rządzi!
Zobacz najlepszych graczy...

nasz pokój gier

Frogger


1. inna85: 34,735
2. lukasz25: 32,889
3. nemo: 28,591

Wybierz sobie grę!
Otwarty Portal Monaru
webmaster Mariusz Janiszewski